Poczekalnia dowcipów

-- Jak poprawnie się pisze ? Neomarksista czy neo-marksista ?
= RAZEM !

Oceń:

Rozmawia dwóch kolegów.
-- Widzę, że masz inne auto.
= Tak, zamieniłem się za trąbkę syna.
-- Za trąbkę ? Jak ? Przecież auto jest o wiele więcej warte ! Komu to się mogło opłacać ?
= Mojemu sąsiadowi, właścicielowi autokomisu się opłacało....

Oceń:

-Powtarzaj po mnie
-Okej
-Czerwony samochodzik skręca w lewo...
-Czerwony samochodzik skręca w lewo...
-Czerwony samochodzik skręca w prawo...
-Czerwony samochodzik skręca w prawo...
-Jakiego koloru był samochodzik?
-Czerwony
-Miałeś powtarzać!

Oceń:

Przychodzi pacjent do lekarza i skarży się, że podczas stosunku słyszy w uszach jakieś dziwne gwizdy. Lekarz pyta pacjenta:
-- A ile ma Pan lat ?
= A mam już ponad 70 lat.
-- No to co się Pan dziwi, na oklaski nie ma Pan co liczyć.

Oceń:

Porucznik Rżewski rozmawia z Polakiem:
- To prawda, że mówicie w innym języku, nie po rosyjsku?
- Tak, po polsku.
- To jak jest po waszemu "dom"?
- Dom.
- Piwo?
- Piwo.
- Żopa?
- D*pa.
- I z powodu jednego słowa wymyślacie nowy język?!

Oceń:

- Strzelał się pan już kiedyś, poruczniku, przez kobietę? - zapytano Rżewskiego.
- Hm - zasępił się porucznik - przez kobietę nie, ale przez płot bywało.

Oceń:

-- Niech Pan wejdzie w moje położenie – poprosiła Natasza Rostowa porucznika Rżewskiego.
Rżewski wszedł, wszedł jeszcze kilkadziesiąt razy i zostawił ją w tym położeniu...

Oceń:

Natasza Rostowa wyszła wieczorem na werandę zaczerpnąć świeżego powietrza.
W dole, w łopuchach, coś się czerniło.
-- Poruczniku Rżewski, czy to Pan?
= Ja.
-- Czemu jest pan taki malutki?
-- Nie jestem malutki. S*am.

Oceń:

Rżewski przejeżdżając z ordynansem nad jeziorem dostrzegł w oddali kąpiącą się blondynkę - długie jasne włosy, białe ciało...
= Popłyń do niej - mówi do ordynansa - i zaproponuj, żeby się ze mną wybrała do miasta na wino, tańce, karty i tak dalej.
Po chwili ordynans wraca wykonawszy zadanie:
-- Na wino, tańce i karty zgoda. Na "i tak dalej" nie, bo to pop.

Oceń:

Porucznik Rżewski przyprowadził swoich przyjaciół pułkowych na ekskluzywne przyjęcie. Wcześniej wszystkich ostrzegł, żeby nie używali nieprzyzwoitych wyrazów. W pewnym momencie gospodyni rozgląda się trzymając w ręce świecę.
-- Brakuje lichtarzy - tłumaczy się - nie wiem w co jedenastą świecę wstawić...
Porucznik Rżewski podrywa się z kanapy i toczy dokoła straszliwym wzrokiem.
= Wszyscy milczeć!

Oceń:

-- Poruczniku, jeśli pan mnie kocha, powinien pan od dziś traktować wszystkich ludzi tak, ja by Pan chciał, żeby oni Pana traktowali! - powiedziała Natasza Rostowa podejmując kolejną próbę ucywilizowania porucznika Rżewskiego.
= Znaczy co, Nataszeńka ? Mam wszystkim robić laskę? - zdziwił się porucznik.

Oceń:

-- Poruczniku Rżewski ! Słyszeliście, że Natasza umarła na raka ?
= Biedactwo ! To była jej ulubiona pozycja...

Oceń:

Zapytali kiedyś Rżewskiego
-- Poruczniku, ile pan zna sposobów wiązania krawata?
= Trzy: na szyi, na ręce, na nodze... A, nie ! Cztery, cztery znam!

Oceń:

Rżewski z kniaziem Golicynem postanowili zrobić zawody. Kto więcej kobiet zadowoli w ciągu nocy. Wynajęli dwa pokoje w boordelu i ustalili, że każdy stosunek zaznaczą kreską na ścianie.
Rano wpada porucznik do pokoju Golicyna. Patrzy na ścianę - tam trzy kreski...
= Sto jedenaście... brawo książe ! Prawie cztery razy lepiej ode mnie!

Oceń:

-- Poruczniku Rżewski, czy Pan jest szlachcicem?
= Oczywiście! Mam takie wielkie drzewo genealogiczne, że damy mdleją....

Oceń:

Z butelką wódki w paryskiej restauracji siedzą Rżewski i Golicyn. Orkiestra zaczyna grać "Emigranckie tango"...
= Ech...jaka tęsknota - wzdycha Rżewski - tak by się chciało choćby zaraz wskoczyć na scenę i nasr.. w ten biały fortepian...
-- Ni można drogi panie, to nie Rosja - smutno odpowiada Golicyn - Francuzi nie zrozumieją , swołocze...

Oceń:

-- Rżewski, a może kobieta być porucznikiem ?
= Nie, tylko podporucznikiem

Oceń:

Porucznik Rżewski posyła ordynansa, Wanię, do gospody po gorzałkę.
-- Kiedy wszystkiego 10 kopiejek gotówki nam się ostało, Wasze błagarodje - zaoponował Wania.
= No to sobie weź te 10 kopiejek - błysnął hojnością porucznik.
= Albo nie, kup za to duży arkusz papieru, narysuj na nim dupę i powieś go w oknie!
-- Po co, za pozwoleniem, Wasze błagarodje? - zdziwił się Wania.
= A widzisz - będzie ktoś przechodził, zobaczy, to oczywiście zajdzie, żeby zapytać, czemu dupa w oknie wisi. A ja, dla podtrzymania rozmowy, poślę go do gospody po gorzałkę.

Oceń:

Bal. Jedna z dam opowiada porucznikowi Rżewskiemu swój sen:
- Miałam dzisiaj straszny sen. Tak jak zawsze wkładam mały palec do buzi... - a tam nie mam ani jednego zęba !
= Madam - na pewno włożyła pani palec do buzi ?

Oceń:

Pułkownik podpowiada Rżewskiemu, jak zadziwić kobietę, urządzając na jej cześć przyjęcie:
-- A jak będzie Pan poruczniku podawał na stół pieczonego prosiaka, niech Pan koniecznie - dla wywołania arcyciekawego efektu - wetknie w uszy pietruszkę, a w mordę zielone jabłuszko.
= Hmmm... pułkowniku... - mówi niepewny Rżewski. - Sądzi pan, że jej się spodobam z pietruszką w uszach ?

Oceń:

-- Poruczniku, tyle kobiet się Panem interesuje. Jak Pan to robi, że kobiety Panu żyć dają?
- To nieprawda Nataszo. Na przykład wczoraj hrabina mi nie dała.

Oceń:

Wzięto do niewoli oficera "czerwonych'" i żeby wymusić od niego zeznania, spito do nieprzytomności. Jednakże oficer ku rozpaczy generała nic nie mówi.
- Mam pomysł - odzywa się nagle Rżewski.
- Wszystko powie, jak jutro nie damy klina!
- Ależ ty jesteś potworem, Rżewski - szepnął z podziwem generał.

Oceń:

Mroźny zimowy wieczór. Wpada Rżewski do burdelu. Chwyta pierwszą z brzegu panienkę.
= Szybko!
-- Co? - odskakuje dziewczyna.
= Szybko dawaj dupy, idiotko !
-- Ależ, Pan mnie obraża! Idę się poskarżyć !
-- Chciałam zgłosić, że jeden z klientów powiedział na mnie "idiotko"- melduje dziewczyna burdelmamie.
~ A cóż to za palant tak śmiał?
-- Porucznik Rżewski...
~ Wracaj ! I szybko daj mu dupy idiotko! - krzyczy oburzona i czerwona ze wściekłości burdelmama....
~ Bo, znowu będziemy musiały zmieniać tapety w salonie

Oceń:

Zwierza się Pierre Bezuchow Rżewskiemu :
-- Na ostatnim raucie Natasza dała mi do myślenia.
= Mi też dała, ale jakoś nie myślałem....

Oceń:

-- Poruczniku Rżewski, spał pan ze mną, a dziś nawet nie chce się przywitać ?
= Madame, kopulacja to jeszcze nie powód do znajomości...

Oceń:

Pewnego razu w pociągu porucznik Rżewski zdjął skarpety i powiesił na wieszaku.
Współpasażer go zapytał :
-- Czy pan, panie poruczniku wymienia czasami
skarpetki ?
= Z góry uprzedzam - tylko na wódkę !

Oceń:

Kolega pyta Rżewskiego:
-- Co Pan robi żeby zbliżać się z kobietami ?
= Kolego, pieprzę się z nimi, to bardzo zbliża !

Oceń:

Noc. Walenie do drzwi. Przestraszony damski głos pyta:
-- Kto tam ?
= To ja !! Porucznik Rżewski. Otwórzcie, madame !!!
-- Poruczniku !!! Znowu zamierzacie opowiadać mi głupoty po pijaku i się do mnie przystawiać ???
= Oczywiście !!!
-- Dobra. Moment. Pójdę po klucz.

Oceń:

Szkolenie WOT.
-- Od kiedy obywatel może używać broni ?
= Od wtedy, gdy Bronia skończy 16 lat.

Oceń:

Rżewski tańczy na balu z 17-letnią Olgą Iwanowną :
-- A skądże u panienki takie białe i gładkie rączki ?
= Bo ja noszę zawsze białe rękawiczki.
-- A to panienka, za przeproszeniem, farmazony jakieś opowiada, bo ja od dwudziestu lat noszę białe kalesony, a dupa czerwona i pryszczata.

Oceń:

-- Poruczniku Rżewski ! Co się Wam najbardziej podobało wczoraj w cyrku ?
= Najbardziej to mi się podobała ta młoda ekwilibrystka, kapitanie !
-- Słuchajcie, Rżewski ! Przecież wczoraj nie występowała w cyrku żadna młoda ekwilibrystka ?
= No, dlatego nie występowała, kapitanie !

Oceń:

Porucznik nocą włazi do pałacu Rostowych. Wchodzi do pokoju, robi swoje, ale patrzy - to nie Natasza. Wchodzi do drugiego pokoju - r*cha - znów nie Natasza. Wkrada się do trzeciego pokoju - dyma znów - wciąż to nie Natasza. Wkurzony wyskakuje na korytarz:
- Natasza, gdzie żeś jest?!! Ja się za chwilę zaj*bię w tych poszukiwaniach!

Oceń:

-- Słuchaj, wiesz, że ten profesor co mieszka piętro niżej jest pedrylem ?
= Patrzcie no! Czego to się można o ludziach dowiedzieć! Tyle lat go dymam, a nie wiedziałem że jest profesorem!

Oceń:

Egzamin na prawo jazdy. Egzaminator zadaje kursantowi pytanie:
- Ma pan skrzyżowanie równorzędne. Pan w samochodzie osobowym, z lewej tramwaj a z prawej karetka na sygnale.
Kto przejedzie pierwszy?
- Motocykl.
- Panie, jaki motocykl ? Jest Pana samochód, tramwaj i karetka. Skąd się wziął motocykl?
- Z lusterka. Motocykle są wszędzie.

Oceń:

Spotykają się dwie koleżanki :
-- Dokąd idziesz ?
= Wracam od fryzjera.
-- Było zamknięte ?

Oceń:

Szef do sekretarki:
-- Jaki ma Pani dzisiaj dzień w kalendarzu ?
= Bezpłodny Panie dyrektorze ....

Oceń:

Mężczyzna wrócił z wojska i kłóci się z siostrą.
Dochodzi do ostrej wymiany zdań.
-- Ty się będziesz mnie słuchała, ja byłem podporucznikiem!
= A ja byłam pod generałem!

Oceń:

Mama : Czy to ty zjadłeś wszystkie pączki
Ja : Nie
Mama : Nie kłam, widzę puder na twoich spodniach
Ja : To kokaina

Oceń:

Co jest żółte na biało-czarnym po białym?

Chińczyk jadący na pandzie po polu ryżowym.

Oceń:

Rozmawiają dwie znajome.-Zawsze marzyłam o rowerze,popedałować na powietrzu.-I co?Mąż spełnił marzenie?-Częściowo-przyniósł moją maszynę do szycia na balkon.

Oceń:

-Sprzedałem fortepian żony i kupiłem jej saksofon.Będzie spokojniej w domu.-Przecież też będzie hałasować.-Ale przynajmniej nie będzie śpiewać...

Oceń:

Siedzi w oknie wariat i krzyczy:-Jestem wysłannikiem boga!Jestem wysłannikiem boga! Na to drugi wariat:-Nieprawda!Nie słuchajcie go!Ja nikogo nie wysyłałem!

Oceń:

Pierwszy wykład z japonistyki.Profesor do studentów w auli:-Dzisiejszy wykład poświęcimy zagadnieniu,jak rozpoznać,gdzie jest góra,a gdzie dół podręcznika.

Oceń:

Dusza doktora trafia przed oblicze św.Piotra.-Zawód?-Lekarz.-To wchodź wejściem dla dostawców.

Oceń:

A może dowcipy na email?

Dodaj dowcip Poczekalnia (245)

Sortuj dowcipy w poczekalni

Kategorie w poczekalni

Losowe dowcipy

Polecane dowcipy

Fiaskiem zakończyła się próba wprowadzenia wyścigu psich zaprzęgów do programu zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczangu. Żaden z zawodników nie odważył się przyjechać ze swoimi psami.

Zobacz cały dowcip

- Córuś, idź do sklepu po kisiel.
- A dobre słowo, tatusiu?
- Internet odłączę!
- Już lecę!

Zobacz cały dowcip

Właściciel cyrku poszedł do baru, a tam wszyscy skupili się przy stole, gdzie odbywało się małe przedstawienie. Na stole stał przewrócony do góry dnem garnek, a na nim tańczyła kaczka. Właściciel cyrku był tak zachwycony, że postanowił kupić kaczkę od jej właściciela. Po pewnym czasie pertraktacji ustalili kwotę 10 tys. dolarów za kaczkę i garnek. Trzy dni później wraca wściekły właściciel cyrku:
- Twoja kaczka to oszustwo! Postawiłem ją na garnku przed całą publicznością, a ona nawet nie zrobiła jednego kroku!
- No - rzekł właściciel kaczki - a pamiętałeś, żeby zapalić świeczkę pod garnkiem?

Zobacz cały dowcip

Popularne dowcipy z nowych

Stoi chemik na kabaretowej scenie i opowiada kawały, jednak publiczność wyraźnie się nudzi. Ludzie nie śmieją się, ziewają i przysypiają. W końcu chemik sięga po swojego asa w rękawie:

„Widzę, że jesteście szlachetną publicznością, bo w ogóle nie reagujecie.”

Zobacz cały dowcip

Zakonnica przychodzi do lekarza z skargą na nieustające czkawkę. Lekarz zbadał ją i mówi:
- Siostra jest w ciąży.
Zakonnica ucieka z przerażeniem. Po pewnym czasie opatka wzywa tego lekarza:
- Doktorze, powiedziałeś siostrze Marii, że jest w ciąży?
- Widzisz, chciałem tylko pozbyć się jej czkawki. Nie pomogło?
- Pomogło, tylko ojciec Aleksy spadł z dzwonnicy.

Zobacz cały dowcip

Pijany gość wsiada do taksówki i mówi:
- Pod pałac kultury!
Taksówkarz ze zdziwieniem:
- Ale my jesteśmy w Łodzi.
- No to wiosłuj.

Zobacz cały dowcip