Anglik, Amerykanin i Rosjanin zakładają się, kto opowie największą bzdurę.
- Dżentelmen z Londynu... - rozpoczyna Anglik - przepłyną Atlantyk w zwykłej wannie.
- Dżentelmen z Bostonu... - przebija Amerykanin - skoczył z otwartym parasolem z dachu wieżowca i cały czas paląc cygaro wylądował bezpiecznie na ziemi.
Zabiera głos Rosjanin:
- Dżentelmen z Moskwy...
- Wygrałeś - mówi Anglik.
- Wygrał - zgadza się Amerykanin.
- Co robi Niemiec, jak mu mucha wpadnie do kieliszka z winem?
- Woła kelnera i każe wymienić kieliszek.
- A co robi wtedy Francuz?
- Wyławia muchę i pije dalej wino.
- A co robi w takiej sytuacji Polak?
- Bierze muchę za skrzydełka, tłucze jej główką o ścianki kieliszka krzycząc:
- Wypluj..
Mężczyzna nabył strzelbę i usłyszał od sprzedawcy, że aktualnie trwa sezon na Rumunów.
Spacerując po mieście, dostrzegł jednego przy kontenerze na odpady. Wycelował, oddał strzał i trafił. Na miejscu natychmiast zjawiła się policja: – Jak pan mógł to zrobić?!
– Przecież mamy sezon łowiecki na Rumunów! – No tak, ale żeby bić przy samym paśniku?!
Idzie Polak, Włoch i Niemiec napotykają diabła. Diabeł mówi:
- Kto przejedzie przez stado komarów bez ukąszenia?
Włoch jedzie BMW dwieście czterdzieści kilometrów na godzinę - cztery ukąszenia. Niemiec jedzie Ferrari trzysta dwadzieścia kilometrów na godzinę - dwa ukąszenia. Polak jedzie Komarkiem - dwadzieścia kilometrów na godzinę Na przód stada wychodzi wódz i mówi:
- Stać, to nasz.
Francuz, Włoch i Polak sprzeczają się, w którym państwie są największe kościoły.
- U nas - mówi Francuz - są takie wielkie kościoły, że gdy kościelny ma zbierać pieniądze, to musi wsiadać do samochodu.
- U nas - mówi Włoch - w kościołach są takie wielkie świece, że gdy kościelny chce zapalić knot, musi podpłynąć łódką po rozgrzanym wosku.
- A u nas - mówi Polak - gdy panna młoda bierze ślub, to zanim zdąży dojść do ołtarza, rodzi dziecko.
Żyd z Łodzi wyemigrował do Nowego Jorku i założył tam zakład krawiecki, robiąc konkurencję stojącemu naprzeciwko zakładowi Włocha. Już następnego dnia Włoch wywiesił kartkę z napisem:
- Tu uszyjesz marynarkę za dwadzieścia dolarów.
Na to Żyd wywiesił swoją kartkę:
- Tu uszyjesz marynarkę za piętnaście dolarów.
Włoch na drugi dzień:
- Tu uszyjesz marynarkę za dziesięć dolarów.
Na to Żyd:
- Tu uszyjesz marynarkę za pięć dolarów.
Włoch stracił cierpliwość. Idzie do Żyda i mówi:
- Jak pan będzie tak dalej obniżać ceny, to obaj splajtujemy!
Na to Żyd:
- Co znaczy obaj? Pan splajtujesz. W moim zakładzie ja nie szyję marynarek, tylko spodnie!
Przеd bramą raju stają w kоlеjcе Włоch, Niеmiеc i Pоlak. Otwiera Święty Piоtr i pyta piеrwszеgо w оgоnku Włоcha:
- Cо się stałо?
- Nо cóż... Kupiłem sоbie Ferrari, leciałem pо autоstradzie stо pięćdziesiąt kilоmеtrów na gоdzinę, straciłem panоwanie i jеstеm tutaj.
Święty Piotr pokiwał głową i mówi:
- Właź...
To samо pytanie zadaje Niemcowi.
- Kupiłem Mеrcеdеsa, jеchałem stо siedemdziesiąt kilоmеtrów na gоdzinę, straciłеm panоwaniе i jеstеm.
- Dоbra wchodź. - mówi Święty Piotr
Pоlak zaczyna pоdоbnie:
- Kupiłem Syrenę...
Święty Piоtr znudzоny kończy:
- Wiem, wiem jechałeś za szybkо i ...
- Niе. - przеrwał mu Pоlak - Kupiłеm Syrenę na raty i zdechłem z głоdu
Polak, Rosjanin i Amerykanin zostają skazani na śmierć z zastrzeżeniem, że ten, kto przeżyje, odzyska wolność do końca życia. Wsadzają Amerykanina do komory gazowej, wpuszczają gaz i czekają 5 minut; ten zaczyna krzyczeć, po chwili cichnie, otwierają drzwi – nie żyje. Wsadzają Rosjanina, zamykają drzwi i czekają. Po 10 minutach zaczyna krzyczeć, po chwili cichnie, otwierają drzwi – nie żyje. Wsadzają Polak, nawet nie domykają porządnie drzwi, a ten zaczyna krzyczeć. Krzyczy godzinę, dwie i tak aż do zmroku.
– „Dobra, wyciągnijcie go” – mówi nadzorca.
Ledwo otworzyli drzwi, a Polak na to:
– „Chybaście się z chujem na głowy pozamieniali, przytrzasnęliście mi palec drzwiami!”
Kobiety naprawdę potrafią chować urazę o głupoty. Na przykład moja żona. Zamiast błyszczyka do ust podałem jej Super Glue i już tydzień się do mnie nie odzywa, tylko coś tam sobie mamrocze.
Małżeństwo zostało zaproszone na bal przebierańców, jednak tego wieczora żonę rozbolała głowa i nalegała, aby jej mąż poszedł sam. Długo się sprzeciwiał, ale w końcu uległ i poszedł. Żona położyła się do łóżka, jednak po godzinie obudziła się bez bólu głowy. Ponieważ jej mąż nie wiedział jaki strój sobie kupiła, zdecydowała się pójść na zabawę i go poszpiegować. Szybko go tam wypatrzyła. Tańczył ze wszystkimi kobietami, całował po rączkach, szyjach, szeptał na uszko, podszczypywał, niby przypadkiem dotykał "tu i ówdzie". Ponieważ należała do zgrabnych osób, szybko została zauważona przez rozbawionego mężusia i poproszona do tańca. Spodziewała się niezłej zabawy, on przecież nie wiedział, ze podrywa własną żonę. Po paru tańcach zaproponował jej "zwiedzanie pięterka", ona się zgodziła bez oporu (bo to przecież jej mąż...). Postawiła jednak warunek, ze nie zdejmą masek z twarzy. Było im razem wspaniale, wręcz jak nigdy dotąd. Później ona szybko pobiegła do domu, żeby oczekiwać męża i zadać mu kilka pytań. Gdy już wrócił zapytała z dziką satysfakcją w glosie:
- No i jak się bawiłeś skarbie? Dużo tańczyłeś?
- Nie tańczyłem ani razu i bawiłem się kiepsko. Spotkałem Zenka, Wieśka i Tadka, moich kolegów ze studiów i całą noc graliśmy w pokera. Ale powiem ci, ze facet któremu pożyczyłem kostium podobno bawił się nieziemsko...
Kupiłem sobie płytę CD do nauki hiszpańskiego we śnie. Rano się okazało, że płyta się zacięła w 16 sekundzie. Na chwilę obecną po hiszpańsku umiem się tylko jąkać.
Miałem zrobić ankietę jakiego szamponu najwięcej używają dziewczyny pod prysznicem, ponad 98% odpowiedziało:
- Jak ty tutaj k***a wlazłeś?!
Rozmawiają dwie sąsiadki:
- Wie pani, ten sąsiad z parteru to bardzo dobry człowiek. Cały swój dorobek przekazał sierocińcowi.
- A dużo tego było?
- Ośmioro dzieci!
- Panie Leonardzie, co pan robił w laboratorium z trzema asystentkami?
- Nic...
- To dlaczego ten królik patrzy na pana z takim szacunkiem?