Dlaczego w Wąchocku jest 7 mostów?
- Bo za 7 razem natrafili na rzekę.
Dziennikarz pyta Grzegorza Lato:
– Czy polska reprezentacja z 1974 roku pokonałaby obecną?
– Tak, wygralibyśmy 1:0.
– Tylko tyle?
– Cóż, każdy z nas jest już po siedemdziesiątce.
- Bacо, gdzieście się tak nauczyli drzewо rąbać?
- Na Gobi.
- Yyy, Bacо kłamiecie. Przecież Gobi tо pustynia.
- Nо, teraz już tak.
Tata mówi do Jasia:
-Idź proszę pomalować okna w salonie.
Po półgodzinie Jaś wraca i pyta się:
-Ramy też pomalować?
Żona wyjechała w delegację więc do przedszkola syna zawozi ojciec:
– To nie jest nasze dziecko. – mówi przedszkolanka w pierwszym przedszkolu.
– Niestety, nie kojarzymy tego chłopca. – słyszy w drugim przedszkolu.
Jadą do trzeciego, czwartego… Wszędzie słyszą to samo. W końcu syn się wkurzył i mówi:
– Tato, jeszcze jedno przedszkole i jedziemy do szkoły bo się zaraz na lekcje spóźnię!
Natalia Jaresko, minister finansów Ukrainy, powiedziała, że Ukraina będzie jak Szwajcaria w ciągu 25 lat. Teraz wszyscy siedzą i myślą: czy miała na myśli powierzchnię, czy populację.
Po sukcesach w Niemczech Stirlitza przerzucono do powstającego państwa Izrael. Niestety, spalił się już pierwszego dnia; wyrzucił saszetkę herbaty ekspresowej po pierwszym parzeniu.
Mąż odwiedza w szpitalu swoją ciężko chorą żonę i spotyka lekarza:
~ Jak się udała operacja Panie doktorze ?
= Pana żona przeżyła, ale niestety do końca życia nie będzie chodzić, może kiedyś odzyska przytomność. Musi jej Pan zapewnić całodobową opiekę, czyli 3 pielęgniarki dziennie, koszty koniecznych lekarstw to co najmniej parę tysięcy miesięcznie. Raz na dwa tygodnie musi być poddana koniecznym kosztowny zabiegom i być może po latach nawiążemy z nią jakiś kontakt.
Nagle lekarz klepie mężczyznę mocno w plecy i krzyczy :
= Żartowałem, zmarła podczas operacji.
Nowy sprzedawca zwraca się do klientów:
~ Po jakiego ch**a tu przyszliście ?
= Dlaczego tak witasz klientów ?
~ Wcześniej pracowałem w sexshopie.
- Panie doktorze, mój mąż zaraził się rzeżączką. Co mam robić? Co robić?!
- A czemu mąż sam do mnie z tym nie przyszedł?
- Bo jeszcze o tym nie wie.
Mój szef spytał:
- Będziesz w weekend w pracy? Wiem, że chciałbyś odpocząć ale potrzeba nam rąk do pracy.
- Nie ma problemu szefie, ale mogę się trochę spóźnić. Wie pan jak jest z autobusami w weekendy.
- Ok, to kiedy mniej więcej dotrzesz do pracy?
- W poniedziałek.
Jedzie Ami, Rusek, Niemiec i Turek w jednym przedziale. No i zaczynają się popisy który ma lepiej.
Ami zaczyna:
- Nasz kraj jest tak bogaty, że możemy sobie na wszystko pozwolić... Wstał otworzył okno i srrrru cały plik dolców przez okno.
Rusek popatrzył chwilę, podumał, i mówi:
- W naszym to my też mamy wszystkiego w bród. Wstał, wyciągnął spod ławki skrzynkę wódki i jeb przez okno.
Na to Niemiec zaczyna mówić:
- No, my mamy też od cholery... nie dokończył, bo zrywa się z siedzenia Turek i krzyczy:
- Nie! Proszę, nie!
Jasiu wraca z podwórka. Mama od razu robi mu wymówki:
- Jasiu wyglądasz jak prosie. Wiesz przynajmniej co to jest prosię?”
Jasiu odpowiada:
- Wiem mamusiu, dziecko świni.
Żeby rozweselić spiętego pacjenta, dentysta mówi:
- Zakładam lateksowe rękawiczki, które Chińczyk robi w ten sposób, że moczy ręce w lateksie, a potem je suszy.
Pacjent nie reaguje. Po pewnym czasie pacjenta zaczyna obłędnie się śmiać.
- Tak rozbawił pana mój dowcip o rękawiczkach?
- Nie. Ale przypomniałem sobie jak Chińczyk robi prezerwatywy.
Po usłyszeniu, że jeden z pacjentów szpitala psychiatrycznego uratował innego przed próbą samobójczą, wyciągając go z wanny, dyrektor szpitala przejrzał akta ratownika i wezwał go do swojego gabinetu.
- Twoje akta i Twoje bohaterskie zachowanie wskazują, że jesteś gotowy do powrotu do domu. Przykro mi tylko, że człowiek, którego uratowałeś później skończył ze sobą na gałęzi.
- Och, on się nie zabił, powiesiłem go do wyschnięcia.