Poczekalnia dowcipów

Co robi Tajger Bonzo przy komputerze?

Grzebie w koszu

Oceń:

~ Wiesz jaka jest recepta na szczęście w życiu ?
= Jaka ?
~ Należy się cieszyć z byle gówna :)
= To laxigen jest na szczęście ?
~ A po drugie nie należy się przejmować byle głównem :)

Oceń:

Po korytarzu szpitala psychiatrycznego idzie lekarz, gdy nagle zza rogu wyskakuje pacjent z nożem i zaczyna go gonić. Lekarz ucieka, ucieka, aż w końcu przewraca się, a pacjent go dogania i podchodzi do niego:
- NIE zabijaj mnie!!! - woła przerażony lekarz.
Wtedy pacjent daje mu nóż i mówi:
- Masz, teraz ty gonisz.

Oceń:

~ Wy też chodzicie do sklepu zoologicznego jak do bezpłatnego ZOO ?
= Ja do zwykłego sklepu chodzę jak do bezpłatnego ZOO.
- A ja do pracy chodzę jak do bezpłatnego cyrku....

Oceń:

-Jesteś chory psychicznie?
-Niiii

Oceń:

~ Poproszę jakieś pieczywo.
= Jasne czy ciemne ?
~ Obojętnie. To dla niewidomego.

Oceń:

~ Jest takie miejsce gdzie ludzie modlą się żarliwie, prawdziwie i z całego serca.
= Kościół ?
~ Kasyno.

Oceń:

Daleki wschód Rosji. Czukcza poraz pierwszy widzi samolot. Oczy mu się rozbiegały bo jedno patrzyło na samolot a drugi na smugę. Jego współplemieńcy idą do najbliższej miejscowości z telefonem. Dzwonią do lekarza z Moskwy. Mówią mi co się stało na to doktor - Połóżcie mu jajko na oku, powinno załagodzić objawy. Przybędę za dwa tygodnie. Dwa tygodnie później...
-Gdzie jest Czukcza?
-Czukcza nie żyć.
-Jak to? Od to takich rzeczy przecież się nie umiera.
My dociągnąć do pępka, urwało się.

Oceń:

~ O czym rozmawiacie ?
= Jak niemowa powiedział głuchemu, że szczerbaty wygryzł włosy łysemu...

Oceń:

~ Wczoraj w nocy ogarnęła mnie ciemność, przygnębienie,i brak sensu życia. Pomogło mi wstanie a zobaczenie światełka co dało mobilizację do kolejnych kroków...
= To świetnie !
~ Czy ja wiem, światełko było w lodówce.

Oceń:

Po Saharze idzie dwóch podróżników. Pierwszy pyta się drugiego - Masz coś do picia. Na co drugi odpowiada - tak, oranżadę w proszku.

Oceń:

~ E... nic mi sie nie chce..
= To pij wodę !
~ Dlaczego ?.
= Będzin Ci się chciało sikać....

Oceń:

Ona: Żałuję, że dałam ci ten blender na święta…
On: *popijając koktajl ze schabowego* dlaczego?

Oceń:

Rozmowa o pracę :
~ Jakie ma Pan zalety ?
= Biorę sprawy we własne ręce.
~ Ok, odezwiemy się do Pana.
= Nie. To ja się do Was odezwę...

Oceń:

Dzwoni w nocy wariat do wariata:
- Dzień dobry, czy to numer 666 666 666?
-Niestety nie, to numer 66 66 66 66.
-Oj, przepraszam że pana obudziłem
-Nie szkodzi i tak telefon dzwonił

Oceń:

Dodam coś od siebie nie moje ale złoto. Ogółem to jak byłem takim gówniakiem i chodziłem wtedy chyba do 2 klasy podstawówki, to blisko mojego domu była taka kamienica no i tam miałem swojego ziomka. Problem polegał na tym że na dworze był taki jeden toi toi. No i my jak to gówniaki się potrafiliśmy bawić wszystkim.
Pewnego dnia kolega musiał pójść na przysłowiową dwójkę. No i tak on se siedzi w tym kiblu a ja siedzę na zewnątrz i se gadamy. Jak ziomek skończył walić kloca to wpadł na wprost genialny pomysł i wziął patyk, którym po chwili wyjął swoje gówno i zaczął tym patykiem wymachiwac niczym jakaś bronią z gier komputerowych.
Na drugi dzień dostaliśmy olśnienia. Pomysł był taki aby obsmarować całego toi toia gównem (XD). Odrazu wzięliśmy się do pracy. Zamknęliśmy się, wzięliśmy nasze patyki i zaczęliśmy brudzić kibel.
Zaczynając od deski, na której się siedziało, przechodziliśmy z tym gownem do ścian i tak zakończyliśmy tego dnia pracę. Byliśmy bardzo zmęczeni więc musieliśmy odsapnąć, aby drugiego dnia być w pełni sił.
Nadszedł drugi dzień. Pełni energii, zaczęliśmy brudzić dalej. Tego dnia już nie było tak łatwo, ponieważ próbowaliśmy dostać się z tym gownem do samej góry, lecz byliśmy za niscy i nie doskakiwalismy. Po pewnym czasie kolega oberwał gownem po jego kamizelce. Szybka akcja, poszedł do matki, powiedział, że to błoto i bajlando, nie ważne że słyszałem z tego toi toia jak jego mama darła się że to gówno xD
Kiedy wrócił, wysmarowalismy gownem jeszcze klamkę i skończyliśmy roboty na ten dzień. Gówna w toi toiu było dostatek, więc nie mieliśmy się co martwić. Trzeci dzień, 8.00 rano. Wychodzimy na dwór, toi toi zniknął xDDD
Mimo iż minęło już z 7 lat, a on się już dawno przeprowadził, już nigdy nie ujrzałem tam żadnego toi toia XDDDDD

Ps. Historia prawdziwa

Oceń:

Czym różni się wariat od psychopaty?
Wariat myśli, że 2+2=5, a psychopata wie, że 2+2=4 ale strasznie go to wkurza.

Oceń:

Wyróżniona gra

A może dowcipy na email?

Dodaj dowcip Poczekalnia (810)

Sortuj dowcipy w poczekalni

Kategorie w poczekalni

Losowe dowcipy

Polecane dowcipy

Co korniki jedzą na obiad?
- Stół szwedzki.

Zobacz cały dowcip

Szpital. Poranny obchód. Pacjent zwraca się do ordynatora:
- Pacjent z lewej umarł przedwczoraj, pacjent z prawej - wczoraj... Nie możecie zrobić osobnej sali dla dogorywających?
- Panie pacjent, coś panu powiem w sekrecie. Mamy taką salę.

Zobacz cały dowcip

Jasiu pyta nauczycielkę:
- Proszę panią, czy można ukarać kogoś za coś czego nie zrobił?
- Oczywiście że nie można, Jasiu.
- Więc ja zgłaszam, że nie zrobiłem pracy domowej...

Zobacz cały dowcip

Popularne kawały

Kojarzycie te zabawkowe, interaktywne karabiny?
Miały z 50 dźwięków takie jak:
- Piu, piu, piu
- Pif pif pif
- Paf paf paf
I inne. Był jeszcze jeden, dodatkowy który brzmiał tak:
- Mateusz wypie*dol ten karabin przez okno!
Ale on się włączał jak się nim za długo bawiłem

Zobacz cały dowcip

*dzień babci*
- Jasiu, zadzwoń do babci i złóż jej życzenia.
- Mamo, ale ja nie wiem co powiedzieć.
- Zadzwoń i powiedz jej coś ciepłego
- Halo, babciu. Kaloryfer

Zobacz cały dowcip

Trzech hakerów i trzech graczy wybrało się w podróż pociągiem. Gracze kupili trzy bilety, a hakerzy jeden.
W pewnym momencie widzą, że zbliża się konduktor, hakerzy wzięli bilet i zamknęli się w toalecie.
Konduktor sprawdził bilety graczy i poszedł dalej. Przechodząc obok toalety zauważył, że ktoś tam jest, więc zapukał.
Hakerzy wysunęli swój bilet przez szparę, konduktor sprawdził, podziękował i poszedł dalej.
W drodze powrotnej gracze wzięli przykład z hakerów i kupili jeden bilet, a hakerzy nie kupili ani jednego.
Zbliża się konduktor, gracze zamykają się w pierwszej toalecie, a hakerzy w drugiej.
Zanim pojawił się konduktor jeden z hakerów wyszedł i podszedł do drzwi podszedł od pierwszej toalety, zapukał i powiedział:
- Bilet poproszę.

Zobacz cały dowcip