Adam Małysz
.
.
.
.
i tyle, to cały żart. Śmiechu warty ten oblech jest i nic więcej.
Jedzie Adam Małysz w autobusie i nagle mówi sam do siebie pod swoim paskudnym wąsem:
- Ależ bym się napił wysokoprocentowego piwska wyzerowałbym takie w sekundę!
Lecz okazało się, iż ma on w kieszeni tylko jeden złoty medal olimpijski i trzydzieści groszy. Spojrzywszy na swoją biedę, oraz obleśny, parszywy ryj odbijający się w szybie autobusu, zawołał tylko:
- Haha! Nie nachlam się, ale za to idealnie starczy mi na obciągnięcie bezdomnemu na ostatniej stacji autobusowej i jeszcze mi zostanie 10 groszy! Ależ jestem szczęśliwy!
Przychodzi Adam Małysz do lekarza i mówi:
- panie doktorze strasznie boli mnie odbyt od jebania się z brudnymi żulami na dworcu i to kilkoma na raz
Lekarz spojrzał na niego i mówi:
- to nie od tego, odbyt cię boli bo jesteś jebanym śmieciem i sprzedajesz swoje statuetki za najgorszego rodzaju piwska z wysoką zawartością alkoholu, wypierdalaj z mojego gabinetu.
Trzy wampiry wchodzą do baru. Pierwszy z nich siada, a barman pyta:
- Czego sobie życzysz?
- Setę krwi!
Drugi wampir siada, barman pyta:
- A co dla ciebie?
- Dwie kolejki!
Trzeci siada, barman pyta:
- No dobra, a czego ty sobie życzysz?
- Poproszę...gorącą filiżankę wody.
Barman poszedł po wszystkie napoje, wraca po chwili, rozstawia je i dając lekko zdziwiony trzeciemu wampirowi filiżankę, mówi:
- Masz, twoja woda...ale dlaczego nie zamówiłeś żadnego drinka?
- No cóż... -wyciąga z kieszeni zużyty tampon - ja jestem Adam Małysz i zapraszam na skoki narciarskie!
Prędkim ruchem wsadził sobie tampon w dupę a następnie spierdział się donośnie na cały bar aż się mu pośladki spociły. Potem zaczął jeść srakę z pizdy swojej głupiej matki i popił sikami. Taki to jest właśnie degenerat skończony, zakała i wstyd na cały świat.
Protagonista: Przysięgam, że pomszczę śmierć mojego brata
Elf: Masz mój łuk
Krasnolud: I mój topór
Nekromanta: I swojego brata
Adam Małysz: obciągnę za dziesięć złotych lub dwie puszki tatry w ostateczności za darmo lub dopłacę
Rozmawia dwóch kolegów.
Nagle jeden mówi:
- Małżeństwo jest jak wojna.
- Ale na wojnie nie śpi się z wrogiem.
- Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus...
- I co?
- Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył...
- To była mumia jedyna w swoim rodzaju!
- Takie bandaże były unikatowe!
- Kto mógł to zrobić?!
- To straszne!
Krzyczeli ludzie jeden przez drugiego, ale jedyne straszne, o czym Zbigniew myślał w tej chwili, to że straszna jest nagła biegunka na wycieczce w muzeum.
- Która godzina?
- Nie wiem, podaj mi trąbkę.
*zaczyna grać*
Ktoś krzyczy: Kto gra na trąbce o drugiej w nocy?!
W Moskwie miał miejsce zamach na życie Putina. Rosyjscy lekarze bohatersko go ratują.
Tymczasem w bunkrze gdzieś na Uralu FSB zebrało wszystkich jego sobowtórów. Główny oficer mówi do nich:
- Mam dla was dwie wiadomości: dobrą i złą. Dobra jest taka, że Putin przeżył zamach. Zła wiadomość: niestety stracił w nim rękę.
Po orbicie księżyca lata amerykański lądownik.
- Halo Houston mamy problem. Na orbicie pojawił się rosyjski lądownik. Co mamy robić?
- Czekać.
- Halo Houston. Rosjanie lądują na Księżycu. Co mamy robić?
- Czekać.
- Halo Houston. Rosjanie wylądowali i malują Księżyc na czerwono. Co mamy robić?
- Czekać.
- Halo Houston. Rosjanie pomalowali cały Księżyc na czerwono. Co mamy robić?
- Lądujcie i chlapnijcie biały napis Coca - Cola