- Bacо, gdzieście się tak nauczyli drzewо rąbać?
- Na Gobi.
- Yyy, Bacо kłamiecie. Przecież Gobi tо pustynia.
- Nо, teraz już tak.
Na Saharze spotykają się dwaj Beduini. Jeden z nich jedzie na wielbłądzie powoli, noga za noga. Drugi przeciwnie, popędza zwierze pejczem.
- Dlaczego tak pędzisz? - pyta się pierwszy. - Przecież przy tym upale zwierze strasznie się rozgrzewa.
- O, nie, wprost przeciwnie. Im szybciej biegnie, tym skuteczniej chłodzi go powietrze.
Ledwo to powiedział, zwierze padło trupem.
- A nie mówiłem! Przeziębił się, biedak.
Na bazarze Gruzin handluje winem:
- Zapraszam!!! Najlepsze wina w okolicy!!!
Podchodzi mężczyzna:
- Ma Pan Khvanchkara?
- Mam.
- To proszę butelkę.
Gruzin bierze butelkę, ogromną chochlą nalewa wino z wielkiej kadzi, przykleja etykietkę i wręcza butelkę mężczyźnie.
- Proszę... Prawdziwa Khvanchkara.
- A Kindzmarauli też pan ma, może?
- Oczywiście!
- To też jedną butelkę poproszę.
Gruzin bierze butelkę, ogromną chochlą nalewa wino z tej samej kanki, przykleja nalepkę i wręcza butelkę mężczyźnie.
- Proszę... Prawdziwa Kindzmarauli.
- To jeszcze poproszę Chateau malabut - decyduje się mężczyzna.
- Ma pan?
- Oczywiście! Wino mam, ale etykietek zabrakło...
- Co to jest: Zielone, duże i jak spadnie z nieba to może zabić?
- Stół do bilarda!
Pewnego razu Norweg, Duńczyk i Szwed poszli do lasu na spacer. Norweg był głuchy, Duńczyk był ślepy, a Szwed był sparaliżowany od pasa w dół i jeździł na wózku. Po jakimś czasie doszli do magicznej jaskini, która znajdowała się w lesie, gdzie każdy z nich mógł spełnić jedno swoje życzenie. Pierwszy do jaskini wszedł Norweg. Po chwili wyszedł z niej i wykrzyczał przeszczęśliwy: Chłopaki, ja słyszę! Po nim wszedł Duńczyk i wyszedł równie szczęśliwy: Chłopaki, ja widzę! Ostatni, lecz nie mniej ważny, do jaskini wjechał Szwed. Po chwili wyszedł z jaskini i krzyknął: Chłopaki, patrzcie, nowe koła!
Pewnego razu Norweg, Duńczyk i Szwed mieli pójść do nieba. Bóg powiedział, że będzie opowiadał im żarty na każdy z 3000 kroków aż do bram niebieskich, lecz jeżeli zaśmieją się chociaż raz, to nie wejdą przez nie. Po 1000 krokach Norweg roześmiał się i nie poszedł do nieba. Po 2000 krokach zaśmiał się również Duńczyk, który również nie dostąpił zbawienia. Kiedy Bóg i Szwed dotarli do końca wędrówki Szwed zaczął się śmiać. Bóg zapytał, co jest w tym takiego śmiesznego. Wtedy odpowiedział Szwed:
– Właśnie zrozumiałem ten pierwszy.
Pewnego razu byli sobie Szwed, Duńczyk i Norweg, którzy pracowali na dachu wysokiego na 20 metrów budynku. Po kilku godzinach pracy mieli przerwę na lunch.
Norweg: – Fuj, żona znowu zrobiła mi kanapkę z serem. Jeśli jutro znowu dostanę ser, skoczę z dachu.
Duńczyk: – Fuj, żona znowu zrobiła mi kanapkę z pasztetem. Jeśli dostanę to samo jutro, również skoczę z dachu.
Szwed: Fuj, żona znowu zrobiła mi kanapkę z szynką. Jeśli dostanę to samo jutro, również skoczę z dachu.
Następnego dnia Norweg dostał w kanapce ser i zeskoczył z budynku. Duńczyk dostał pasztet i zrobił to samo. Szwed miał w kanapce szynkę i dołączył do kolegów.
W wiadomościach przeprowadzono wywiad z żonami pracowników:
Żona Norwega: – Ach, gdyby tylko dał znać, to nigdy więcej nie zrobiłabym mu kanapki z serem!
Żona Duńczyka: – Ach, gdyby tylko dał znać, to nigdy więcej nie zrobiłabym mu kanapki z pasztetem!
Żona Szweda: – Na mnie nie patrzcie, sam sobie robił lunch.
Szwed, Norweg oraz Duńczyk zostali aresztowani we Francji podczas rewolucji francuskiej. Każdy z nich dostał wybór jaką śmiercią chce zginąć. Norweg wybrał ścięcie głowy gilotyną, ponieważ było to w tych czasach modne. 1 cal od jego głowy gilotyna zablokowała się. Francuzi uznali to jako znak od Boga i puścili go. Widząc to Duńczyk postanowił, że wybierze tę samą metodę. W jego przypadku stało się tak samo. Gilotyna zablokowała się, a Duńczyk został puszczony wolno. Nadeszła pora na Szweda.
- Jaką śmiercią chcesz zginąć? - zapytali Francuzi.
- Myślę, że przez powieszenie, skoro gilotyna nie działa.
Każdego roku, siedemnastego maja Szwedzi maszerując w paradzie po jednej stronie ulicy mijają Norwegów drepczących po drugiej. W tym momencie podstępni Szwedzi obrzucają przeciwników petardami. Niezrażeni Norwedzy podpalają petardy i odrzucają je z powrotem...
Pierwsze tysiąclecie przed naszą erą, z rozległych stepów zmierzało ku Europie plemię ugrogińskie. Pewnego dnia dotarli do znaku, na którym było napisane "Iść w lewo". Ci, któzy zrozumieli zostali Węgrami, ci któzy nie zrozumieli zostali Finami.
Jak poznasz, że spotkałeś Fina-ekstrawertyka?
-Podczas rozmowy patrzy na Twoje stopy zamiast na swoje!
Jaka jest różnica między głodnym żołądkiem a Finem, który chce zapytać o coś obcą osobę?
- Szybciej można usłyszeć pusty żołądek.
Przychodzi chłop łotewski do lekarza. Lekarz się pyta:
- Co chłopu dolega?
- Halucynacje z niedożywienia - odpowiada Łotysz.
I w istocie były to halucynacje. Nie było lekarza, była tylko mroźna zima i ciemność. I kapsēta jak okiem sięgnął. Taki los Łotyszy.
Dwaj żydzi kłócą się, w pewnym momencie jeden rzuca mydłem.
Drugi odpowiada:
-Mamy w to nie mieszaj!
Siеdzi fаcеt nа ulicy оbоk pudеłkа z pеstkаmi z gruszek.
Pоdchоdzi pоlicjаnt i pytа:
-Cо tаm mаsz?
-Sprzеdаję pеstki z gruszek.
-A dо czеgо służą?...
-Pо zjеdzеniu jednej człоwiek stаje się mądrzejszy.
-A pо ile je sprzedаjesz?
-15 zł zа sztukę.
-Dаj mi jedną.
Pоlicjаnt zjаdł pestkę, pоmyślаł i mówi:
-Pоczеkаj chwilę! Zа 15 zł mоgłеm kupić kilkа kilо gruszek i miеć z nich mnóstwо pеstеk zаmiаst jеdnеj!
-Widzi Pаn? Już pоskutkowаłо.
-Rzеczywiściе. Dаj jеszczе dwiе.
Mama pyta Bartłomieja:
- Dlaczego nie zadajesz się już z Łukaszem?
- Mamo, a czy ty zаdаwałаbyś się z kimś kto przeklinа, kłаmie, pаli, bierze nаrkotyki i nаpаdа nа młodszych?
- Oczywiście że nie, synku.
- No widzisz, Łukаsz też nie chce.
Wсhоdzi mężczyzna dо sklepu zооlоgicznegо i mówi:
- Chсiаłbym kupić tegо żółwiа z wystаwy, który stepuje.
- Stepująсy żółw?! O kurwa! Zаpоmniаłem wyłąсzyć grzałki dо piаsku!
Statek pasażerski zatonął na morzu.
Po tygodniu Szkot otrzymuje depeszę:
- Wczoraj zwłoki pańskiej żony pokryte małżami i ostrygami wyłowione zostały z morza.
Szkot natychmiast depeszuje:
- Małże i ostrygi sprzedać. Stop. Przynętę ponownie zanurzyć.
Pewnego dnia jedzie facet samochodem i nagle na szybę spadła mu osrana wiewiórka.
Gościu się zatrzymał, wziął papier wytarł ją i nagle druga spadła. Z tą zrobił tak samo.
Nagle patrzy wyleciała następna zza krzaków.
Zajrzał więc, a tam widzi faceta, który mówi:
- O pan z papierem toaletowym, to dobrze, bo właśnie wiewiórki się skończyły.
Wсhоdzi babсia dо autоbusu i pyta kierоwcę:
- Chłopcze, сhсesz оrzeszka?
- Pоprоszę.
Następnego dnia tо samо, kierоwсa dоstał оrzeszka, ale mówi dо babсi:
- Tо nieсh pani również go zje.
- Synku, ja już nie mam zębów.
Trzeсi dzień znowu:
- Chłopсze, сhсesz оrzeszka?
Kierоwсa zaсiekawiony pyta:
- Babсiu, a skąd masz takie dоbre оrzeszki?
- Z Tоffifee...
Arab przychodzi do Żyda, żeby kupić czarne biustonosze.
Żyd, znany ze swoich zdolności handlowych, mówi, że czarne biustonosze są bardzo trudne do zdobycia u dostawców. Dlatego musi liczyć sobie za nie 50 dolarów.
Arab kupuje 25 sztuk.
Wraca kilka dni później i tym razem zamawia pięćdziesiąt.
Żyd mówi mu, że stały się jeszcze trudniej dostępne i cena wynosi teraz 60 dolarów za sztukę.
Arab wraca miesiąc później i kupuje pozostałe 50 sztuk, ale tym razem po 75 dolarów za każdą.
Żyd jest nieco zdziwiony tak dużym popytem na czarne biustonosze i pyta Araba: „Proszę, powiedz mi, co robisz z tymi wszystkimi czarnymi biustonoszami”.
Arab odpowiada: „Przecinam je na pół i sprzedaję połówki jako mycki dla Żydów – po 100 dolarów za sztukę”.
~ Gdy wyjdę za Ciebie będziemy mieć trójkę dzieci, psa i kota.
= Skąd wiesz ?
~ Bo są teraz u mojej mamy a potem zamieszkają z nami.
~ Po co to kupiłeś ?
= Sama kazałaś żebym kupił rum i colę.
~ Rukolę !
~ Czekam kiedy premierem Niemiec będzie Polak.
= Dlaczego ?
~ Wtedy będzie remis.
~ Witamy Pana w naszym hotelu, postaramy się by czuł się Pan jak u siebie w domu.
= Zwariowała Pani ? Ja tu przyjechałem wypocząć !
Tata pyta się Jasia:
-Po co ci te szyby?
-Robię szybowiec.
-A czy przypadkiem nie miałeś robić czołgu?
-Tak, ale uciekły mi gąsienice.
Mąż odwiedza w szpitalu swoją ciężko chorą żonę i spotyka lekarza:
~ Jak się udała operacja Panie doktorze ?
= Pana żona przeżyła, ale niestety do końca życia nie będzie chodzić, może kiedyś odzyska przytomność. Musi jej Pan zapewnić całodobową opiekę, czyli 3 pielęgniarki dziennie, koszty koniecznych lekarstw to co najmniej parę tysięcy miesięcznie. Raz na dwa tygodnie musi być poddana koniecznym kosztowny zabiegom i być może po latach nawiążemy z nią jakiś kontakt.
Nagle lekarz klepie mężczyznę mocno w plecy i krzyczy :
= Żartowałem, zmarła podczas operacji.
Natalia Jaresko, minister finansów Ukrainy, powiedziała, że Ukraina będzie jak Szwajcaria w ciągu 25 lat. Teraz wszyscy siedzą i myślą: czy miała na myśli powierzchnię, czy populację.
Po sukcesach w Niemczech Stirlitza przerzucono do powstającego państwa Izrael. Niestety, spalił się już pierwszego dnia; wyrzucił saszetkę herbaty ekspresowej po pierwszym parzeniu.
Ostatnio na internecie trafiłem na jakiś kanał z patostreamerami.
Dopiero po chwili zorientowałem się, że to transmisja "na żywo" z jakiejś konwencji wyborczej dużej znanej partii.
Policjant w małym miasteczku zatrzymuje motocyklistę, który pędził główną ulicą.
- Ależ panie sierżancie, ja mogę wytłumaczyć - mówi facet.
- Cisza - rzucił policjant - Zamierzam ochłodzić pański temperament w areszcie, zanim nie wróci komendant.
- Ale panie sierżancie, chciałem tylko powiedzieć, że...
- A ja powiedziałem, że ma być cisza! Idzie pan do aresztu!
Parę godzin później policjant zajrzał do celi i powiedział:
- Na szczęście dla pana, komendant jest na ślubie córki. Będzie w dobrym nastroju, jak wróci.
- Niech pan na to nie liczy - odpowiedział facet z celi - Jestem panem młodym.
Przychodzi pijany student na egzamin z matematyki i pyta profesora, czy może zdawać. Egzaminator był litościwy, wiec stwierdził, że nie widzi przeszkód i na rozgrzewkę kazał studentowi narysować sinusoidę. Student wziął kredę, podszedł do tablicy i narysował piękną sinusoidę. Egzaminator na to:
- No widzi pan, jednak pan umie.
Na co student:
- Niech pan profesor poczeka, to dopiero układ współrzędnych.
Przychodzi baba do lekarza z pługiem na plecach.
- Co pani dolega?
- Mam pług na plecach.
- Orzesz ty!
Czym różni się upadek z ósmego piętra od upadku z parteru?
Przy upadku z ósmego piętra słychać:
Aaaaaaaaaaaaaaa ŁUP
A przy upadku z parteru:
ŁUP aaaaaaaaaaaa
Podczas prac wykopaliskowych grupa doświadczonych archeologów odkopała grupę mniej doświadczonych archeologów.