Poczekalnia dowcipów - iger3

Kobiety kochają inteligentnych mężczyzn. Na przykład, jeśli mężczyzna ma piękne dłonie, jest wysoki, dobrze zbudowany, ma gęste kręcone włosy i pełny portfel, to jest inteligentnym człowiekiem.

Oceń:

Skarbówka zaczęła używać sztucznej inteligencji do wykrywania przewałów.
Sztuczna inteligencja wskazała, że największy przewał ma miejsce w siedzibie skarbówki.

Oceń:

Stoi Nietzsche przy straganie rzeźnika i myśli: "Którą połówkę cietrzewia wziąć: górną, czy dolną? Chciałbym potraktować akt jedzenia ciała ptaka jak narodziny świata, z początkiem czegoś pięknego, ale z drugiej strony dolna połówka to wyśmienite nóżki, chociaż też zmierzch i skalanie. A może by go wzdłuż ciachnąć?"
Rzeźnik zauważył zadumanie na twarzy filozofa i spytał, o czym ten myśli. Nietsche podzielił się swoim dylematem, na co rzeźnik odpowiedział:
- Twoja teoria jest niedorzeczna. Odzwierciedla obiektywną rzeczywistość i jest zgodna ze współczesnymi poglądami filozofów, ale prawdziwą istotą wszechświata jest to, że nie sprzedajemy cietrzewi na połówki.

Oceń:

Jeżeli już musisz zatrudnić kobietę jako kadrową, bierz mężatkę, ale nie rozwódkę. W przeciwnym wypadku to nie ma sensu; nie potrafiła sobie wybrać męża, to myślisz, że ci do firmy dobrych pracowników wybierze?

Oceń:

- Królowa angielska króluje, ale nie rządzi.
- Jak to?
- Tak, jak wasz kot.

Oceń:

Chłopak i dziewczyna poznali się na dyskotece.
On:
- Chodź, wyjdziemy na ulicę, coś ci pokażę!
Wychodzą, chłopak rozgląda się na wszystkie strony, zdejmuje spodnie, wyciąga z nich członka i wkłada dziewczynie w dłoń z pytaniem:
- I co, duży?
Ona w strachu, ucieka przed nim w krzaki z dzikim krzykiem.
Biegnie, warkocze uderzają ją po twarzy, płaszcz porwał się o krzaki, w głowie myśli: "Mówiła mama, że wokół sami maniacy! Żeby tylko nie zgwałcił! Aby do domu!" I biegiem ile sił w nogach. Podbiega do drzwi, wkłada klucz w zamek i nagle na jej plecy ktoś kładzie dłoń. Dziewczyna, w strachu, odwraca się, widzi wpatrzone w nią wielkie oczy i słyszy:
- Puść członka!

Oceń:

Gra w węża zawiera ważny morał. Otóż najwięcej problemów może narobić ci twój własny koniec.

Oceń:

Niemiecki inżynier mówi do swojego włoskiego kolegi:
- Daj mi żelazo i stal, a zbuduję ci lotniskowiec!
Włoch odpowiada:
- Daj mi swoją siostrę, a zrobię ci załogę!

Oceń:

Ojciec wraca wcześniej do domu i zastaje swojego syna w łóżku z jakąś dziewczyną.
- Tato, nie mów nic mamie...
- W porządku. To będzie taka nasza mała, słodka tajemnica - powiedział ojciec i puścił oko.
Przy kolacji matka zauważyła na szyi chłopaka malinkę:
- Kto ci to zrobił?
- To nasza mała, słodka tajemnica - powiedział ojciec i puścił oko.

Oceń:

- Doktorze, jestem zbyt aspołeczny, trudno mi się komunikować z innymi ludźmi. Jak sobie z tym poradzić?
- Alkohol.
- Tak, ale to tymczasowe rozwiązanie, a ja potrzebuję czegoś stałego...
- Alkoholizm.

Oceń:

Spotkania anonimowych alkoholików to strata czasu. Grupa obcych spotyka się i opowiada sobie, jak alkohol zepsuł im życie.
Robię to samo co weekend w barze.

Oceń:

Prezes wszystkich prezesów wsiada do swojej limuzyny, a tam jego kierowca jakiś taki zamyślony.
- A coś ty, Jacuś, taki markotny? - zainteresował się prezes, bo to ludzki pan.
- Bo tak sobie myślę... - smętnie zawiesił głos pan Jacuś.
- O czym tu myśleć? - dopytuje prezes. - Zarabiasz tyle, co premier. Trzy mieszkania w Warszawie, wiceprezesem naszej firmy jesteś, radnym, kasy jak lodu, wakacje w rządowych ośrodkach, no to czym tu się martwić?
- Bo tak sobie myślę, panie prezesie, że zdałoby się nam nająć kierowcę.

Oceń:

Ojciec Wiktora był niespotykanie cierpliwym człowiekiem. Do dzisiaj wszyscy pamiętają, jak powoli i spokojnie odliczał do stu, żeby się uspokoić i dopiero potem pozwalał Wiktorowi wyjąć głowę spod wody.

Oceń:

Dyrektor naciska przycisk i mówi do swojej sekretarki:
- Lenoczka, dwie kawy poproszę.
Sekretarka odpowiada:
- Andrzeju Piotrowiczu, chociaż po fajrancie dalibyście mi już spokój. Odejdźcie od domofonu!

Oceń:

- A...psik!
- Na zdrowie!
- A...psik!
- Widzę, że nie zrozumiałeś aluzji za pierwszym razem, dupku.

Oceń:

Drogi Mikołaju!
Te chińskie petardy, które mi przysłałeś na Nowy Rok, bardzo mi sie podobały! Przyślij mi, proszę, następnym razem, dwa paluszki i oczko.

Oceń:

Dyrektor przyprowadził do klasy nową nauczycielkę:
- Dzieci, to wasza nowa nauczycielka. Mam nadzieję, że wam się spodoba.
Jasiu:
- Dupeczka niczego sobie...
Dyrektor:
- Ba! Sam wybierałem!

Oceń:

Może to i starożytni Grecy wymyślili seks, ale to Rzymianie nauczyli ich używać do tego kobiet.

Oceń:

Gdybym został miliarderem, powiedziałbym wszystkim moim naśladowcom - potencjalnym konkurentom, że sekret mojego sukcesu to wstawanie o 4 rano.

Oceń:

Weterynarz uczy pomocnika, jak należy koniowi podawać środek przeczyszczający:
- Bierzesz tę rurkę, wsuwasz ją koniowi do pyska, tak do połowy, wkładasz tabletkę Purgenu i dmuchasz... Zrozumiałeś? Idź, tak zrób...
Po godzinie, zataczając się, pojawia się pomocnik.
- No i co? Dałeś?
- Nie zdążyłem, koń dmuchnął pierwszy...

Oceń:

Odessa. Targ. Stoisko z kiełbasami. Dialog:
- Panie, pan już kolejnej kiełbasy próbujesz i niczego nie kupujesz! Nie smakuje?!
- Smakuje.
- Pieniędzy pan nie masz?
- Mam.
- No to kupuj pan!
- A po co?
- Żeby pojeść!
- A niby co ja robię?

Oceń:

Czeczen złapał złotą rybkę. Obraca ją w dłoni, nie wie, co z nią zrobić.
- No, wypowiedz życzenie.
- A co to ma być za życzenie?
- No, jak by ci to wyjaśnić... Wczoraj złapał mnie jeden Azer i poprosił o milion dolarów i ja mu je dałam. A ty co byś chciał?
- Jego adres, k*rwa!

Oceń:

Dzwonek do drzwi. Sara otwiera, a tam jej mąż Mosze z wielkim bukietem kwiatów.
- Aj, waj! - krzyknęła Sara. - Taka wielka radość, po raz pierwszy od 20 lat, co się stało?
- Saroczka, dzisiaj się ty nimi nacieszysz, a jutro pójdziemy z tym bukietem na wesele Abrama i Goldy.

Oceń:

Facet dzwoni do znajomych. Odbiera synek.
- Cześć Jasiu, jest tata?
- Jest (Jaś cały czas szepcze)
- Daj go do telefonu.
- Nie mogę, zajęty.
- A jest mamusia?
- Jest.
- To daj ją do telefonu.
- Nie mogę, też jest zajęta.
- A jest jeszcze ktoś z dorosłych?
- Tak. Policja i straż pożarna.
- To poproś kogoś do telefonu.
- Nie mogę, też są zajęci.
- Czym do licha oni są tak zajęci?
- Szukają mnie.

Oceń:

- Co należy zrobić, jeżeli admin się w pracy opier...obija?
- Zwolnić i zatrudnić ponownie.

Oceń:

Dzwoni telefon, kobieta podnosi słuchawkę, a po drugiej stronie odzywa się pijany facet:
- Halo... czy ja rozmawiam z panią przez telefon?
- Nie, k*rwa, przez telewizor!
- Boże! Transmisja na żywo, a ja w samych slipkach!

Oceń:

Mężczyzna kupuje sobie nowe dżinsy dlatego, że stare się podarły.
Kobieta kupuje nową sukienkę dlatego, że w tak ogromnym i ciemnym świecie, pełnym strachu i bólu, czuje wówczas odrobinkę więcej światła, harmonii i szczęścia.

Oceń:

Przedwojnie. Warszawa. Firma bogatego Żyda, gdzieś w reprezentacyjnej warszawskiej kamienicy. Petentów przyjmuje - a jakże - sekretarz.
Przychodzi mały, chudy Żydek. Kłania się w pas, kapelusz trzymając w ręku i pyta:
- Czy jest szef?
Sekretarz popatrzył na Żydka z mieszaniną obrzydzenia i wyższości i mówi:
- Szefa nie ma.
- A czy ja mogę tu poczekać?
- A czekaj pan.
Po jakimś czasie Żydek nieśmiało podchodzi do sekretarza i pokazując na jedno z krzeseł pyta:
- Ja bardzo pana przepraszam, ale czy ja mogę tu usiąść?
- A siadaj pan.
Mijają minuty. Żydek nieśmiało pyta sekretarza:
- Ja bardzo pana przepraszam, ale czy ja mogę zjeść kanapkę?
- A jedz pan.
Żydek wyciągnął ze starej, obdrapanej teczki kanapkę zawiniętą w szary papier i ją zjadł. Następnie pyta:
- A kiedy będzie szef?
- Nie wiem, na razie szefa nie ma, a jak przyjdzie, to będzie.
- A czy zanim przyjdzie, to czy ja mogę opowiedzieć panu szmonces?
- A opowiadaj pan.
- Działo się to w czasie Wielkiej Wojny. Z naszej wioski wzięli do wojska Icka. Posłali Icka na front, ten siedział w okopie i trafił w niego taki wielki pocisk. Szukali potem szczątków, żeby Icka pochować, ale znaleźli tylko jego męskość. Co znaleźli - pochowali.
Jakiś czas później nastał Sąd Ostateczny. Żydzi się schodzą, przeliczają, ale - nie ma Icka! Gewałt! Gdzie jest Icek?! Przepytują, szukają, w końcu znaleźli jego mogiłę. Stają przy niej i wołają:
- Icek! Wychodź! Dziś jest najważniejszy dzień dla każdego Żyda, dzień Sądu Ostatecznego!
A tu z grobu wychodzi taki mały chuj i mówi:
- Szefa nie ma!

Oceń:

Żona do męża:
- A pamiętasz ten film "Nagi instynkt"? Tę scenę, w której Sharon Stone rozkłada nogi?
- Oczywiście, że pamiętam.
- A chleba kupić zapomniałeś...

Oceń:

Małpy są ogarnięte. Nie to, co ludzie. Zatrzymały się na przeciwstawnym kciuku i nie potrzebują ciuchów i samochodów. To genialne! Jeżeli możesz wydrapać sobie dupę i jaja i jeszcze do tego bezkarnie rzucać gównem w przechodniów, to czego chcieć więcej?

Oceń:

A może dowcipy na email?

Dodaj dowcip Poczekalnia (493)

Sortuj dowcipy w poczekalni

Kategorie w poczekalni

Losowe dowcipy

Polecane dowcipy

W internecie pojawił się film, w którym Janusz Korwin-Mikke mówi:
- Obniżę podatki, zwiększę emerytury, ale to będzie wymagało, żeby służba zdrowia była płatna.
Chwilę później pod filmem pojawiło się tysiąc takich samych komentarzy;
"Czy on zwariował? Przy obecnych emeryturach i podatkach, emerytów nie będzie stać na płatną służbę zdrowia."

Zobacz cały dowcip

Jedzie Polak do Rosji i zatrzymują go na granicy. Celnik pyta:
- Ma pan jakąś broń, narkotyki, alkohol?
- Nie, nic z tych rzeczy! - odpowiada podróżny.
- Dobra, jedź. A jak sobie tam poradzisz, to już nie moja sprawa...

Zobacz cały dowcip

- Kopę lat! Co u ciebie słychać? Jak dzieci?
- Jakoś leci. Najstarszy syn zrobił doktorat z historii sztuki, córka skończyła socjologię z wyróżnieniem, najmłodszy trochę się wyłamał, bo został pospolitym złodziejem.
- Powinieneś wykopać go z domu.
- Nie mogę. Tylko on przynosi jakieś pieniądze...

Zobacz cały dowcip

Popularne dowcipy z nowych

Lubię jajka, ale ich nie znoszę.

Zobacz cały dowcip

- Jeśli dziecko nie chce jeść mięsa, to czym je zastąpić?
- Psem. Pies zawsze zje mięso.

Zobacz cały dowcip

Pan młody po ślubie przyszedł z panną młoda zapłacić księdzu za ślub. Panna młoda była brzydka jak noc w górach. Pan młody spogląda na księdza, ksiądz na pana młodego, w końcu świeży małżonek pyta:
- Ile jestem winny księdzu za to szczęście?
Ksiądz na to:
- Niech pan zapłaci tyle, na ile je pan wycenia.
Pan młody dał księdzu 20 złotych. Ksiądz popatrzył na pannę młodą i wydał mu 3 złote reszty.

Zobacz cały dowcip