Poczekalnia dowcipów - adammalysz2137

Adam Małysz
.
.
.
.
i tyle, to cały żart. Śmiechu warty ten oblech jest i nic więcej.

Oceń:

Jedzie Adam Małysz w autobusie i nagle mówi sam do siebie pod swoim paskudnym wąsem:
- Ależ bym się napił wysokoprocentowego piwska wyzerowałbym takie w sekundę!
Lecz okazało się, iż ma on w kieszeni tylko jeden złoty medal olimpijski i trzydzieści groszy. Spojrzywszy na swoją biedę, oraz obleśny, parszywy ryj odbijający się w szybie autobusu, zawołał tylko:
- Haha! Nie nachlam się, ale za to idealnie starczy mi na obciągnięcie bezdomnemu na ostatniej stacji autobusowej i jeszcze mi zostanie 10 groszy! Ależ jestem szczęśliwy!

Oceń:

Dentysta z całej siły stara się rozweselić spiętego pacjenta, więc opowiada żart:
- Zakładam lateksowe rękawiczki, które chińczyk robi w ten sposób, że moczy ręce w lateksie, a potem je wkłada w dupsko adama małysza aż po samą kurwe! i wyciąga gotowe wyschnięte rękawice po siedmiu godzinach.
Pacjent nie reaguje. Po pewnym czasie pacjent zaczyna obłędnie się śmiać.
- Tak rozbawił pana mój dowcip o rękawiczkach?
- Nie. Ale przypomniałem sobie jak chińczyk robi prezerwatywy.

Oceń:

Przychodzi Adam Małysz do lekarza i mówi:
- panie doktorze strasznie boli mnie odbyt od jebania się z brudnymi żulami na dworcu i to kilkoma na raz
Lekarz spojrzał na niego i mówi:
- to nie od tego, odbyt cię boli bo jesteś jebanym śmieciem i sprzedajesz swoje statuetki za najgorszego rodzaju piwska z wysoką zawartością alkoholu, wypierdalaj z mojego gabinetu.

Oceń:

Trzy wampiry wchodzą do baru. Pierwszy z nich siada, a barman pyta:
- Czego sobie życzysz?
- Setę krwi!
Drugi wampir siada, barman pyta:
- A co dla ciebie?
- Dwie kolejki!
Trzeci siada, barman pyta:
- No dobra, a czego ty sobie życzysz?
- Poproszę...gorącą filiżankę wody.
Barman poszedł po wszystkie napoje, wraca po chwili, rozstawia je i dając lekko zdziwiony trzeciemu wampirowi filiżankę, mówi:
- Masz, twoja woda...ale dlaczego nie zamówiłeś żadnego drinka?
- No cóż... -wyciąga z kieszeni zużyty tampon - ja jestem Adam Małysz i zapraszam na skoki narciarskie!
Prędkim ruchem wsadził sobie tampon w dupę a następnie spierdział się donośnie na cały bar aż się mu pośladki spociły. Potem zaczął jeść srakę z pizdy swojej głupiej matki i popił sikami. Taki to jest właśnie degenerat skończony, zakała i wstyd na cały świat.

Oceń:

Protagonista: Przysięgam, że pomszczę śmierć mojego brata
Elf: Masz mój łuk
Krasnolud: I mój topór
Nekromanta: I swojego brata
Adam Małysz: obciągnę za dziesięć złotych lub dwie puszki tatry w ostateczności za darmo lub dopłacę

Oceń:

Dzwoni domofon:
- Kto tam ?
- Ej masz na piwsko? daj na piwsko złotówke
- Nie dam.
- No daj, dam ci kryształową kule za złotówke no! daj mi teraz!
- Menelu najgorszy nienawidzę dla ciebie.... tak skoczyłeś że upadłeś na samo dno śmierdzący małyszu...
- Dziękuję.

Oceń:

mam wspaniały żart do opowiedzenia! posłuchaj! dlaczego jebany adam małysz pierdolony kiep jest takim alkusem cwelem ścierwem polskim podludzkim oblechem pedofilem gejem zjebem pizdą pierdoloną i śmierdzi mu spod nart?

Hahaaaaa! kolego! jest tak dlatego że po prostu on skakał z tych skoczni pierdolonych bo mu kazali po piwko skoczyć! a jak usłyszał że kurwa może wygrać kryształowe kule to już w ogóle mu odjebało! zawsze zwykłe jajca owłosione lizał menel obleśna kurwa leśna, a teraz miał szansę wylizać kryształowe pierdolne kule. może myślał ćpun pierdolny szmaciarz że ten kryształ to od dilera jest? napierdolił sie wódką a potem skakał po koks jebany wsiur wiślany, PEDAŁ.

Oceń:

Wyróżniona gra

A może dowcipy na email?

Dodaj dowcip Poczekalnia (68)

Sortuj dowcipy w poczekalni

Kategorie w poczekalni

Losowe dowcipy

Polecane dowcipy

Dwóch pijanych na przystanku:
- Czy mógłby mi pan powiedzieć, która godzina?
- Nie mógłbym.
- Dziękuję.

Zobacz cały dowcip

Rozmawia kobieta z mężczyzną:
- Lubię odważnych mężczyzn.
- Przytyłaś.

Zobacz cały dowcip

Żona pyta męża:
- Kochanie, a jakbym była niewidoma, to kochałbyś mnie?
- Tak - odpowiada mąż.
Po chwili przerwy:
- A jakbym była kulawa, to kochałbyś mnie?
- Tak.
Po chwili przerwy:
- A jakbym była niema, to kochałbyś mnie?
- Wtedy to bym chyba oszalał z miłości!

Zobacz cały dowcip

Popularne kawały

Student medycyny odbywa staż w Pogotowiu Ratunkowym. Odbiera telefon, zgłoszenie do wypadku. Po chwili mkną w karetce - on, pielęgniarka i oczywiście kierowca-sanitariusz. Stres, trema, wilgotne dłonie…
W pewnej chwili kierowca kurczowo łapie się dłońmi za gardło, zaczyna charczeć i wybałuszać oczy. Pielęgniarka bez namysłu z całej siły wali go w głowę walizeczką z medykamentami, po czym wszystko się uspokaja. Student ze zdziwienia nie może wypowiedzieć słowa.
Po chwili sytuacja się powtarza: kurczowy chwyt za gardło, ochrypły głos, piana z ust, wychodzące z orbit oczy… Znów w ruch idzie walizka i znów kierowca zachowuje się normalnie.
Student nie wytrzymuje:
- Co się Panu stało? Może jakoś mogę pomoc?
- Eeee…, e…, ja tylko tak się z siostra drażnię… no bo wczoraj jej mąż się powiesił…

Zobacz cały dowcip

Dawno dawno temu żyła sobie Zosia, która sprzedawała literki. Codziennie wstawała o siódmej, ubierała się i schodziła na dół sprzedawać literki. Nie zarabiała na tym dużo i nie miała za wiele pieniędzy, ale też nie głodowała. Pieniędzy starczało jej zwykle na zupę, a czasami, gdy trafił się bogatszy klient, który mógł sobie pozwolić nawet na trzy albo cztery literki, za zarobione pieniądze kupowała sobie do zupy kawałek chleba.
To był zwykły dzień. Zosia wstała, ubrała się i zeszła na dół sprzedawać literki. Po kilku minutach do jej sklepiku z literkami przyszła klientka, pani Ania, która miała piekarnię obok sklepiku Zosi.
Dzień dobry, Zosiu - powiedziała pani Ania - czy mogłabym cię prosić o literkę C?
Zosia podała pani Ani literkę C, a pani Ania zapłaciła, pożegnała się i wyszła.
Jakiś czas później, do sklepiku z literkami Zosi przyszedł kolejny klient. Profesor Alan poprosił Zosię o literkę A. Zosia podała mu ją, a profesor Alan podziękował, zapłacił za nią i wyszedł.
Tego dnia Zosia obsłużyła jeszcze czterech klientów. Zbliżała się już dziewiętnasta, Zosia zamierzała niedługo zamknąć sklep, ale dokładnie o osiemnastej pięćdziesiąt osiem do sklepu z literkami wszedł ostatni klient. DOCENT KAMYK, informowała przypinka przy jego garniturze. Klient wyglądał bardzo zamożnie, na takiego, który może sobie pozwolić nawet na trzy albo cztery literki. Docent podszedł do lady i obrzucił Zosię wyzywającym spojrzeniem.
- Dzień dobry - klient miał oschły głos.
- D-dzień d-dobry - wyjąkała Zosia.
- Usłyszałem, że można tu kupić literki. Czy to prawda? - Zosia pokiwała głową - Dobrze. W takim razie poproszę jeden alfabet.
Zosia zamarła. Klient który kupował trzy literki był bogaty, ale cały alfabet..? To się po prostu nie zdarzało!
- Na co czekasz? - Na te słowa Zosia rzuciła się na zaplecze, szykować literki. Była po całym dniu pracy w sklepie, a nie miała wszystkich literek. Zaczęła wykuwać nowe literki.
Zosia jeszcze nigdy się tak nie zmęczyła. Pracowała jak tylko umiała, a robiło się coraz później. Była już dwudziesta, kiedy Zosia skończyła robić literkę Z, a przecież musiała dzisiaj kupić sobie jeszcze zupę! Przybiła wszystkie literki do deseczki i zmordowana, podała ją zniecierpliwionemu klientowi. Ten popatrzył na Zosię krytycznie i popatrzył na otrzymany alfabet.
- Ale przecież tu nie ma literki O!
Zosia prawie wyrwała deseczkę z alfabetem z rąk docenta Kamyka. Popatrzyła na nią długo, ze strachem. Rzeczywiście. Nie było literki O. Zamiast niej, pomiędzy literkami N i P widniała tylko pusta przestrzeń.

ZOSIA ONIEMIAŁA.

Zobacz cały dowcip

- Jesteście matołami! 80% z was nie ma pojęcia o matematyce! - krzyczy nauczyciel.
- No bez przesady! Tylu to nas nawet nie ma w klasie!

Zobacz cały dowcip