Poczekalnia dowcipów - Odesski

Na świeżo otwartym placu budowy kierownik przemawia do swoich robotników:
– Słuchajcie panowie, macie pracować rzetelnie, trzymać się projektu i nie marnować materiałów. Dajcie z siebie wszystko, bo stawiacie to dla własnego użytku.
– A co konkretnie tu powstaje, szefie?
– Izba Wytrzeźwień.

Oceń:

Autobus miejski. Nastolatek do kaszlącej starszej pani:
– Na zdrowie, babciu! – Przecież ja zakaszlałam, a nie kichnęłam, młody człowieku… – odpowiada zdziwiona staruszka. – Dla mnie to babcia mogła się nawet c**jem zadławić! Dla harcerza najważniejsza jest kultura osobista!

Oceń:

Sherlock Holmes i doktor Watson wybrali się na wspólny biwak w samym sercu lasu.
Po długim wieczorze spędzonym przy ognisku ułożyli się do snu. W środku nocy Holmes nagle budzi przyjaciela:
– Watsonie, czy ty śpisz?
– Nie, Sherlocku…
– Spójrz w górę i powiedz mi, co widzisz? Watson przeciera oczy, spogląda w niebo i odpowiada:
– Widzę miliony gwiazd, mój drogi Holmesie.
– I do jakich wniosków cię to skłania, Watsonie?
– Doktor ożywił się nieco i zaczął swój wywód: – To zależy od perspektywy. Z astronomicznego punktu widzenia mówi mi to, że istnieją miliony galaktyk i miliardy planet. Z punktu widzenia astrologii widzę, że Saturn jest w znaku Lwa. Pod kątem meteorologii wnioskuję, że jutro będziemy mieli piękną pogodę. Z kolei z perspektywy futurystycznej sądzę, że kiedyś ludzkość poleci do gwiazd… A tobie co to mówi, Sherlocku?
– Holmes milczał przez chwilę, po czym odparł ze spokojem: – Mnie to mówi, Watsonie, że ktoś nam ukradł namiot!

Oceń:

Dom Stirlitza został szczelnym kordonem otoczony przez agentów Gestapo.
Otwieraj! – wrzasnął Mueller, głośno waląc w drzwi.
– Stirlitza nie ma w domu! – odkrzyknął ze środka Stirlitz. W ten oto genialny sposób pułkownik Isajew już po raz piąty wyprowadził Gestapo w pole.

Oceń:

Żona, świeżo upieczona posiadaczka prawa jazdy, siedzi za kółkiem i z przerażeniem patrzy na drogę:
– Patrz, Edek, co za szalony człowiek! – woła do męża. – Ten facet już od dobrej minuty biegnie tuż przed maską naszego samochodu. Wygląda, jakby koniecznie chciał, żeby go przejechać! Co mam teraz zrobić?
– Może po prostu zjedź z chodnika… – odpowiada spokojnie mąż.

Oceń:

Pewnego popołudnia Pinokio podchodzi do Dżepetta z bardzo poważną miną:
– Tato, musisz mi pomóc. Zakochałem się po uszy! Dżepetto, nieco urażony, odpowiada:
– ak to? Przecież to ja cię stworzyłem, dbałem o ciebie, a teraz ktoś inny jest ważniejszy?
– Tato, proszę, nie gniewaj się. To naprawdę wielkie uczucie. Zrób to dla mnie! Dżepetto w końcu ulega:
– No dobrze, synu. Skoro to takie ważne… co mam zrobić?
– Weź dłuto i wywierć mi dziurę w tyłku.

Oceń:

Łapka w górę
Łapka w dół

Trwa ceremonia pogrzebowa.
Starsza, zapłakana wdowa stoi nad grobem swojego małżonka. W pewnym momencie podchodzi do niej grabarz i, chcąc zagaić rozmowę, pyta cicho: – Przepraszam najmocniej, a ile lat miał mąż?
– Dziewięćdziesiąt osiem.
– Rozumiem. A pani w jakim jest wieku, jeśli wolno spytać?
– Dziewięćdziesiąt siedem.
– To tak szczerze mówiąc… opłaca się pani w ogóle jeszcze wracać do domu?

Oceń:

Co zrobi przeciętny polski kibic w momencie, gdy nasza kadra narodowa zdobędzie w końcu puchar Euro?
Zapisze stan gry na konsoli, wyłączy telewizor i pójdzie spać.

Oceń:

Mężczyzna łapie okazję. Zatrzymuje się ciężarówka, pasażer wsiada i ruszają.
Po pewnym czasie pojazd słabnie, silnik wyje, a szofer redukuje biegi, aż auto staje. Kierowca wyciąga kij bejsbolowy, wyskakuje i okłada nim plandekę. Autostopowicz jest w szoku, ale milczy, widząc wściekłość kierowcy. Jadą dalej, lecz sytuacja znów się powtarza. Gdy tir staje i szofer ponownie sięga po kij, pasażer nie wytrzymuje i pyta, o co chodzi. – Widzi pan – mówi kierowca – mam na pace trzydzieści ton kanarków, a dopuszczalna ładowność to tylko dwadzieścia ton. Po prostu połowa z nich musi cały czas latać!

Oceń:

Noc na obozie harcerskim. Rozlega się głośny szloch, więc do sali wbiega drużynowy.
– Co się dzieje?!
– Druh Roman bez przerwy płacze.
– Z jakiego powodu?
– Twierdzi, że w domu zawsze przed snem dostaje czekoladę…
– C**j mu du*ę, a nie czekoladę! – wrzasnął!
– Próbowaliśmy już tego, ale on płacze dalej…

Oceń:

Harcerz spaceruje zimą wzdłuż brzegu jeziora.
Mija wędkarza przy przeręblu, a po chwili dociera do niego rozpaczliwe wołanie:
– Pomocy! Lód się załamał! Tonę!
Harcerz mruczy pod nosem:
– I po co te wrzaski? Medal za ratownictwo mam już dawno zdobyty.

Oceń:

Po zakończonej mszy Jasiu podchodzi do zakrystii i mówi do proboszcza:
– Proszę księdza, dzisiejsze kazanie było po prostu zajebiste!
– Synu! – oburza się duchowny. – Co to za słownictwo? W tym miejscu nie godzi się tak wyrażać!
– Ale proszę księdza, ono naprawdę było zajebiste!
– Opamiętaj się, dziecko, dopóki jeszcze masz czas na pokutę! – upomina go kapłan.
– Było tak zajebiste, że postanowiłem właśnie ofiarować tysiąc złotych na potrzeby parafii.
– Pie**olisz?! – krzyknął uradowany ksiądz.

Oceń:

Przed kościołem uszkodził się płot
Więc proboszcz zakasał rękawy i sam zabrał się do naprawy. Obok przystanęła grupka dzieci, które z ogromnym skupieniem przyglądały się jego pracy. Ksiądz w końcu zagadnął:
– Co, moje dzieci, patrzycie tak uważnie, żeby się nauczyć, jak wbijać gwoździe?
Nie, proszę księdza – odpowiedział jeden z chłopców.
– My po prostu czekamy na to, co ksiądz powie, jak się uderzy młotkiem w palec!

Oceń:

Trzech chłopców licytuje się, czyj wujek cieszy się większym szacunkiem i prestiżem:
Pierwszy mówi:
– Mój wujek jest proboszczem i absolutnie każdy w parafii zwraca się do niego „proszę księdza”.
Drugi:
– To jeszcze nic! Mój wujek jest biskupem i kiedy idzie przez miasto, wszyscy mówią do niego „Wasza Eminencjo”.
Trzeci:
– Mój wujek waży dwieście kilo. Kiedy tylko pojawia się na ulicy, wszyscy ludzie od razu krzyczą: „O mój Boże!”

Oceń:

Dwie zakonnice podróżowały samochodem, gdy nagle, na środku drogi, zabrakło im paliwa.
Jedna z sióstr postanowiła udać się na najbliższą stację benzynową. Ponieważ w aucie nie było kanistra, zabrała ze sobą jedyne naczynie, jakie udało się znaleźć pod siedzeniem – nocnik.
Po jakimś czasie wróciła i zaczęła ostrożnie przelewać zawartość nocnika do baku. W tym samym momencie obok przejeżdżało dwóch księży. Jeden z nich, widząc tę scenę, wyszeptał do drugiego:
– Spójrz tylko… Siła ich wiary jest po prostu niesamowita!

Oceń:

Pewien słynny rosyjski kompozytor, leżąc na łożu boleści, dyktuje notariuszowi swoją ostatnią wolę.
W pewnym momencie mówi słabym głosem: – Chciałbym, aby podczas moich uroczystości pogrzebowych zagrała pełna orkiestra symfoniczna.
Notariusz, skrupulatnie zapisując każde słowo, podnosi wzrok znad papierów i pyta z pełną powagą: – Oczywiście, mistrzu. A co chciałby pan wtedy usłyszeć?

Oceń:

Chirurg wychodzi z sali operacyjnej po zabiegu Pinokia.
Zdejmuje maskę i mówi do bladego ze strachu Dżepetta:
– Mam dla pana dwie wiadomości: złą i dobrą. Od której zacząć?
– Proszę najpierw o tę złą – szepcze staruszek.
– Cóż… otworzyliśmy klatkę piersiową chłopca, ale nic nie dało się zrobić. Serce, wątroba, żołądek… u niego to wszystko to tylko atrapy, nic nie funkcjonuje.
– A ta dobra?
– Cóż, dobra jest taka, że ma pan teraz nowe, całkiem zgrabne korytko!

Oceń:

Na ekskluzywnym bankiecie los zetknął ze sobą lekarza oraz adwokata.
Ten pierwszy był już u skraju wyczerpania – każdy z gości, dowiedziawszy się o jego profesji, próbował przy kieliszku wina wyłudzić darmową diagnozę na swoje bolączki. Zauważył jednak, że prawnik stoi samotnie i nikt nie zawraca mu głowy paragrafami.
-Słuchaj – zagadnął lekarz, podchodząc do kolegi. – Jaki jest twój sekret? Jak ty to robisz, że nikt nie próbuje naciągnąć cię tutaj na bezpłatną konsultację prawną?
-To proste – odparł z uśmiechem adwokat. – Każdemu, kto zaczyna mnie o coś wypytywać na imprezie, wysyłam następnego dnia oficjalną fakturę za poradę.
Następnego ranka, pełen entuzjazmu, wypisał rachunki wszystkim wczorajszym rozmówcom i spakował je do kopert. Jednak gdy tylko otworzył drzwi, by wyjść na pocztę, zauważył coś w swojej skrzynce na listy. W środku czekało na niego wezwanie do zapłaty… od prawnika, z którym rozmawiał wczczoraj o rachunkach.

Oceń:

Jak się pisze: „ni ch**a”?
– A co dziadek, dyktando piszesz?
– Nie – testament.

Oceń:

Hаlо, wiеżа! Tu lоt 1871. Mаmy аwаrię dwóch silników.
– Lоt 1871? Tu wiеżа. Zrоzumiаłеm. Skrеślаm…

Oceń:

Milicjanci potrącają starą babkę, pytają się, czy zadzwonić po pogotowie, lecz ona odpowiada, że potrzebuje księdza, bo za chwilę umrze. Milicjanci odpowiadają, że do najbliższego kościoła to godzina i nie wiadomo czy zdążą, na co ta babka: "A co, to już ich w bagażnikach nie wozita?"

Oceń:

idzie Chopin, aż tu nagle Bach

Oceń:

Francuz, Włoch i Amerykanin siedzieli razem w samolocie. Po kilku drinkach mężczyźni się rozluźnili i zaczęli rozmawiać o życiu osobistym.
- Ostatniej nocy kochałem się z żoną cztery razy. - przechwalał się Francuz - a dziś rano zrobiła mi na śniadanie wspaniałe naleśniki i powiedziała, że uwielbia mnie jako kochanka.
- Ostatniej nocy kochałem się z żoną sześć razy. - odpowiedział mu Włoch - i dziś rano zrobiła mi na śniadanie przepyszne omeletto i powiedziała, że nigdy nie pokocha innego mężczyzny.
Amerykanin milczał, w końcu zagadnął go Francuz:
- A ty, ile razy kochałeś się z żoną zeszłej nocy?
- Raz. - odpowiedział zapytany.
- Tylko raz?! - prychnął kpiąco Włoch
- A co ci powiedziała nad ranem?
- Don’t stop!

Oceń:

Idzie Polak, Włoch i Niemiec napotykają diabła. Diabeł mówi:
- Kto przejedzie przez stado komarów bez ukąszenia?
Włoch jedzie BMW dwieście czterdzieści kilometrów na godzinę - cztery ukąszenia. Niemiec jedzie Ferrari trzysta dwadzieścia kilometrów na godzinę - dwa ukąszenia. Polak jedzie Komarkiem - dwadzieścia kilometrów na godzinę Na przód stada wychodzi wódz i mówi:
- Stać, to nasz.

Oceń:

Żyd z Łodzi wyemigrował do Nowego Jorku i założył tam zakład krawiecki, robiąc konkurencję stojącemu naprzeciwko zakładowi Włocha. Już następnego dnia Włoch wywiesił kartkę z napisem:
- Tu uszyjesz marynarkę za dwadzieścia dolarów.
Na to Żyd wywiesił swoją kartkę:
- Tu uszyjesz marynarkę za piętnaście dolarów.
Włoch na drugi dzień:
- Tu uszyjesz marynarkę za dziesięć dolarów.
Na to Żyd:
- Tu uszyjesz marynarkę za pięć dolarów.
Włoch stracił cierpliwość. Idzie do Żyda i mówi:
- Jak pan będzie tak dalej obniżać ceny, to obaj splajtujemy!
Na to Żyd:
- Co znaczy obaj? Pan splajtujesz. W moim zakładzie ja nie szyję marynarek, tylko spodnie!

Oceń:

Przеd bramą raju stają w kоlеjcе Włоch, Niеmiеc i Pоlak. Otwiera Święty Piоtr i pyta piеrwszеgо w оgоnku Włоcha:
- Cо się stałо?
- Nо cóż... Kupiłem sоbie Ferrari, leciałem pо autоstradzie stо pięćdziesiąt kilоmеtrów na gоdzinę, straciłem panоwanie i jеstеm tutaj.
Święty Piotr pokiwał głową i mówi:
- Właź...
To samо pytanie zadaje Niemcowi.
- Kupiłem Mеrcеdеsa, jеchałem stо siedemdziesiąt kilоmеtrów na gоdzinę, straciłеm panоwaniе i jеstеm.
- Dоbra wchodź. - mówi Święty Piotr
Pоlak zaczyna pоdоbnie:
- Kupiłem Syrenę...
Święty Piоtr znudzоny kończy:
- Wiem, wiem jechałeś za szybkо i ...
- Niе. - przеrwał mu Pоlak - Kupiłеm Syrenę na raty i zdechłem z głоdu

Oceń:

Dziennikarz spytał Fabio Cannavaro:
- Сzy włoska reprezentacja z 2006 roku pokonałaby obecną?
- Тak, wygralibyśmy 2:0.
- Тylko tyle?
- Сóż, wielu z nas jest już po pięćdziesiątce.

Oceń:

Dlaczego półki w Lidlu są teraz puste?

Bo w tym tygodniu był afrykański tydzień.

Oceń:

Rok 2018, mistrzostwa świata w Rosji. Po półfinałowym meczu Francja-Belgia (Francuzi wygrali), a przed półfinałowym meczem Anglia-Chorwacja, w pubie siedzą: Francuz i Anglik. Anglik:
– Dziś gramy z Chorwacją.
Francuz:
– Cóż za przypadek! My z nimi gramy w niedzielę.

Oceń:

Norweg wraca z wakacji. Znajomy pyta:
– Gdzie byłeś?
– W Hiszpanii.
– I jak?
– Bardzo ładnie, ale klimatyzacja nie dawała rady zrobić norweskiej pogody.

Oceń:

Wyróżniona gra

A może dowcipy na email?

Dodaj dowcip Poczekalnia (163)

Sortuj dowcipy w poczekalni

Kategorie w poczekalni

Losowe dowcipy

Polecane dowcipy

Jasiu chwali się koledze:
- Moja mama to jeździ jak piorun.
- Tak szybko?
- Nie, tak często wali w drzewa.

Zobacz cały dowcip

- Kochanie, czy ta sukienka sprawia, że jestem gruba?
- Nie, kochanie. To ciastka, które wpie*dalasz.

Zobacz cały dowcip

Niedźwiedź, wilk, lis i osioł utknęli w dole. Kombinowali na różne sposoby jak uciec, lecz nic się nie udało. Po tygodniu zaczął doskwierać im głód. Niedźwiedź, wilk i lis poszli do osła. Wilk mówi do niego:
- Wiesz, niestety będziemy musieli cię zjeść...
- Rozumiem, taka kolej rzeczy. Mam za to ostatnie życzenie. Byłem niedawno w salonie tatuażu i wytatuowałem sobie coś na tyłku. Możecie przeczytać? - prosi osioł.
No i zgodnie z wolą osła pochylili się nad jego tyłkiem. I nagle...
Osioł sprzedaje każdemu solidnego kopa! Wilk i lis leżą martwi, tylko niedźwiedź leży z rozbitą głową w kałuży krwi i mówi:
- Po co ja się schylałem, skoro i tak czytać nie umiem...

Zobacz cały dowcip

Popularne kawały

Przychodzi facet do baru i prosi o dwie pięćdziesiątki wódki.
- Może jedną setkę - proponuje barman.
- Nie, jedna jest za mojego kolegę na morzu, a druga dla mnie.
I tak codziennie przez dłuższy czas.
Po pewnym czasie przychodzi ten sam facet i prosi o jedną pięćdziesiątkę.
- Co się stał? Przyjaciel utonął?
- Nie. Ja przestałem pić.

Zobacz cały dowcip

Trzech chłopców przechwala się czyj wujek jest lepszy.
Pierwszy mówi:
- Mój wujek jest biskupem i każdy mówi Wasza Ekscelencjo!
Na to drugi:
- A mój jest kardynałem i każdy mówi Wasza Eminencjo!
A trzeci chłopiec mówi:
- Mój waży 200 kilo i każdy mówi: O Boże!

Zobacz cały dowcip

Co oznacza skrót BIO na produkcie w sklepie?
Biedaku Idź Odłóż.

Zobacz cały dowcip