W hotelu.
Ona: Kochanie! Tu jest mysz!
On: No i?
Ona: Dzwoń na recepcję, umiesz lepiej po angielsku niż ja!
On: Hotel recepcjon?
Recepcja: Hello, yes. This is reception.
On: Du-du ju noł Tom and Dżerry?
Recepcja: Ehmmm, yes I know them
On: Dżerry is hir
Dzwoni syn do ojca:
- Tato, kot narobił na dywan.
- Mówiłem ci, nie dzwoń do mnie do pracy z takimi rzeczami. Posyp piaskiem, przyjdzie matka z pracy, to posprząta.
Za 5 minut syn znowu dzwoni:
- Tato, pies narobił na kanapę.
- Mówiłem ci, nie dzwoń do mnie do pracy, bo mnie zwolnią. Posyp piaskiem, przyjdzie matka z pracy to posprząta.
Za godzinę znowu syn dzwoni:
- Tato, mama wróciła z pracy.
- Przecież mówiłem ci, nie dzwoń do mnie do pracy z takimi sprawami.
- Ale tato, przyszła z jakimś gościem i on ściąga spodnie. Pewno narobił w gacie, a już nie ma piasku.
Żona wyjechała w delegację. Mąż rankiem bierze dzieciaka i wiezie do przedszkola.
- To nie nasze dziecko - mówi przedszkolanka.
Jadą do drugiego.
- Nie znamy pańskiego syna - słyszy w drugim.
Jadą do trzeciego, czwartego... wszędzie tak samo. Nie znają dzieciaka. W końcu młody nie wytrzymał.
- Tato, zaliczamy jeszcze tylko jedno przedszkole i jedziemy do szkoły, bo się w końcu na lekcje spóźnię.
Jaki jest szczyt przerażenia?
- Zobaczyć jak twój współtowarzysz z samolotu czyta Koran.
Moja dziewczyna cały dzień płakała, ponieważ umarł jej pies. Postanowiłem więc kupić jej nowego, identycznego.
To tylko pogorszyło sprawę. Krzyknęła na mnie:
"Co ja mam zrobić z dwoma zdechłymi psami?!"
Elegancko ubrana kobieta weszła do salonu Mercedesa i od razu jej uwagę przyciągnął piękny, czarny, błyszczący, sportowy model. Podeszła do niego, otworzyła drzwi i nachyliła się nad fotelem obitym czarną miękką skórą. Kiedy go dotknęła, nagle niespodziewanie wymknął jej się głośny pierd. Wyraźnie zawstydzona szybko się wyprostowała i obróciła się, żeby sprawdzić czy ktoś tego nie usłyszał. I okazało się, że cały czas tuż za jej plecami stał sprzedawca.
- W czym mogę Pani pomóc? - zapytał
Kobieta szybko rzuciła pytanie:
- Ile kosztuje ten samochód?
- Jeśli spierdziała się Pani tylko dotykając go, to po usłyszeniu ceny z pewnością się Pani zesra.
Baba postanowiła popełnić samobójstwo: Kupiła pistolet, ale nie wie gdzie sobie strzelić, żeby nie bolało i żeby umrzeć od razu. Przypomniała sobie, że ma znajomego lekarza. On na pewno będzie wiedział jak to zrobić.
Idzie do niego i mówi:
- Źle mi w życiu. Wszystko mi zbrzydło. Chcę popełnić samobójstwo, tylko mi poradź gdzie sobie strzelić, żeby skończyć z sobą od razu.
Lekarz mówi:
- Najpewniej i najszybciej będzie jak sobie strzelisz, tak na trzy palce pod piersią.
Baba strzeliła w kolano...
Działo się to w Chinach, za czasów dynastii Ming. Cesarz ogłosił, że szuka nowego dowódcy dla swej przybocznej straży. Wkrótce stawiło się przed nim trzech samurajów: japoński samuraj, chiński samuraj oraz żydowski samuraj.
Najpierw cesarz zwrócił się do japońskiego samuraja:
- Pokaż mi, co potrafisz.
Japoński samuraj wystąpił, skłonił się, po czym z małego pudełka, które trzymał pod pachą, wypuścił muchę. Następnie zamachnął się swoją japońską kataną - Ciach! - mucha pada martwa, przecięta dokładnie na pół. Japoński samuraj skłonił się ponownie, po czym wrócił do szeregu.
Następnie cesarz zwrócił się do chińskiego samuraja:
- Pokaż mi, co potrafisz.
Chiński samuraj wystąpił, skłonił się, po czym z małego pudełka, które trzymał pod pachą, wypuścił muchę. Następnie zamachnął się dwa razy swoją chińską kataną - Ciach, ciach! - mucha pada martwa, przecięta dokładnie na cztery idealnie równe części. Chiński samuraj skłonił się ponownie, po czym wrócił do szeregu.
Cesarz patrzy na to z niedowierzaniem, myśli sobie - "To mistrz niezrównany, nic nie przebije tego wyczynu", ale dla formalności zwraca się jeszcze do żydowskiego samuraja:
- A co ty potrafisz zrobić?
Żydowski samuraj wystąpił, skłonił się, po czym z małego pudełka, które trzymał pod pachą, wypuścił muchę. Następnie zamachnął się potężnie swoją żydowską kataną, aż wiatr przeszedł po całym pomieszczeniu - CIAAAAAAAAAAAAACH! - i...
Patrzy cesarz z niedowierzaniem:
- Co to ma być, żydowski samuraju? Mucha dalej lata, nawet jej nie zabiłeś!
Na co żydowski samuraj ze spokojem:
- Zabić? Wasza cesarska mość wybaczy, zabić każdy potrafi. Ja ją obrzezałem!
Instrukcja wojskowa.
Temat: zakładanie umundurowania.
1. Bluza moro - guzikami do przodu.
2. Spodnie moro - rozporkiem do przodu.
3. Buty sznurówkami do przodu.
4. Majtki - pierwszego dnia: obojętnie, drugiego: brązowym do tyłu...
Wpisuję w pasku wyszukiwania: "Jak się pozbyć", a Google podpowiada kolejno: "Zwłok", "Plam z krwi"... Dziękuję, kochane Google, tylko ty mnie rozumiesz!
Policjanci z drogówki są jak małe dzieci. Przejeżdżając obok nich zawsze należy zwolnić, bo nigdy nie wiadomo, kiedy jeden z nich wybiegnie na ulicę, trzymając w ręku lizaka.
Dlaczego Windows jest taki drogi?
- Bo za błędy się płaci.
Pacjent na oddziale intensywnej terapii:
- Nie wiem dlaczego tu jestem. Ostatnie co pamiętam to, że żona weszła do przymierzalni i krzyknęła "za wąska". I ją zapytałem czy sukienka czy przymierzalnia.
- Dziadku, czy to prawda, że w 1989 roku upadł w Polsce komunizm?
- Tak mój drogi, upadł, na cztery łapy...
Przed wejściem do nieba czeka trzech najwybitniejszych teologów XX wieku:
Rahner, Balthasar i Ratzinger.
Każdy z nich musi odbyć rozmowę
ze św. PAWŁEM
(uznawanym przecież za twórcę chrześcijańskiej teologii),
żeby wytłumaczyć się z tego,
co na ziemi NAPISAŁ o Bogu.
Pierwszy wchodzi Rahner,
wraca po godzinie i
- jeszcze roztrzęsiony - mówi, że...
ledwo się wybronił...
Jako drugi wchodzi Balthasar...
wraca po dwóch godzinach
i oddychając z wielką ulgą, stwierdza,
że wziął św. Pawła na litość...
W końcu wchodzi Joseph Ratzinger...
Po trzech godzinach wychodzi...
zlany potem... św. PAWEŁ
i mówi do pozostałych:
"Chłopaki,
muszę ten List do Rzymian cały poprawić"!