Sport. Dowcipy Sportowe

Był pewien węgierski sportowiec, nieważne w jakie dyscyplinie startował, ale zawsze był drugi (taki sportowy Adaś Miauczyński). Czy to mistrzostwa świata, czy kraju, to zawsze drugi. Już miał tego serdecznie dosyć i postanowił wycofać się ze sportu. Zaszył się w mieszkaniu, zerwał kontakt z ludźmi.
No i któregoś dnia dzwoni do niego zaprzyjaźniony dziennikarz i mówi:
- Słuchaj stary, ja sprawdziłem dane i wychodzi, że jesteś najlepszy w byciu drugim! Jesteś pierwszy w byciu drugim!!!
Sportowcowi poprawił się humor i nabrał chęci do życia. Następnego dnia dzwoni ten sam dziennikarz:
- Przykro mi, ale sprawdziłem dokładnie dane i okazało się , że jest jakiś Szwed, który więcej razy niż Ty był drugi.
Facet totalnie się załamał i postanowił ze sobą skończyć. Wszedł na most na Dunaju, skoczył i skutecznie się zabił.
Policjant, który został wezwany na miejsce, popatrzył i mówi:
- Koorwa, już drugi dzisiaj....

Oceń:

W przerwie meczu piłki nożnej trener mówi do swoich graczy.
- Nie myślcie, że jestem przesądny, ale przy stanie 0:13 zaczynam wątpić w nasze zwycięstwo.

Oceń:

Sędzia piłkarski przez pomyłkę pokazał zawodnikowi nie kartkę, a prezerwatywę.
Do końca meczu nikt nie śmiał naruszyć reguł.

Oceń:

Trener reprezentacji Niemiec Joachim Loew siedział z pochyloną głową i patrzył tępo w jeden punkt. Zastanawiał się nad możliwymi przyczynami porażki:
- Jesienne błota, rosyjskie mrozy, akcje partyzantów na tyłach...
Niestety, ani jeden standardowy wariant nie był odpowiedni.

Oceń:

Rosyjska reprezentacja potrzebuje takiego trenera jak Stalin. Tak by ich motywował:
- Nie zdobędziecie złota, to znajdziecie je na Magadanie.

Oceń:

Bar. Siedzą sobie południowy Koreańczyk i niedookreślony Niemiec. Milczenie zawisło jak siekiera nad karkiem świniaka przed weselem córki sołtysa... W końcu Niemiec zagaja do Koreańczyka:
- Ty, no, rozmawiać możemy, byleby nie o piłce nożnej, dobra?
- Dobra! - odpowiada Koreańczyk.
Po chwili dopytuje Niemca:
- A o seksie można?
- Można.
- Ale żeśmy was wyj*bali!

Oceń:

Rozmawia sobie dwóch baletmistrzów:
- Dają nam ostatnio takie obcisłe i cienkie spodnie, że widać, jakie mam gabaryty!
- Phi! Nam dają takie, że widać, jakiego jestem wyznania.

Oceń:

- Chce pan bilet na mecz Legii?
- A za ile?
- Darmo oddam!
- Drogo coś.

Oceń:

Grzegorz Lato, zapytany czy reprezentacja z 1974 pokonałaby dzisiejszą kadrę, odpowiedział:
- Tak, wygralibyśmy 1:0
- Tylko tyle?
- No tak, proszę pamiętać że większość z nas jest już po siedemdziesiątce.

Oceń:

Niemcy mieli zakaz seksu na czas mundialu.
Meksykanie całą drużyną poszli do klubu nocnego.
Niemcy - Meksyk 0:1
Wnioski wyciągnijcie sami.

Oceń:

Kierowcy Formuły 1 mieli wziąć udział w reklamie opon. Reżyser opowiada im, jak wygląda scenariusz:
- Na początku zadam pytanie: Jak nazywa się jedyna część w samochodzie, która ma kontakt z podłożem?
- Dach! - krzyknął Robert Kubica.

Oceń:

- Jakim cudem udało ci się zostać zawodowym kulturystą, skoro zawsze byłeś cieniasem z WF-u?
- Bo zawsze byłem prymusem z chemii.

Oceń:

- Komu kibicujesz?
- Jak to komu?! Polsce oczywiście!
- Jasne, a później?

Oceń:

Ja: Mam tylko 33 lata, jeszcze całe życie przede mną
Komentator sportowy w TV: Ma 32 lata, jest jednym z najstarszych zawodników. To cud, że się rusza!

Oceń:

- Cześć, jak masz na imię?
- Sorki, mam już chłopaka.
- To co? Polska reprezentacja ma obronę, a i tak daje dupy.

Oceń:

Raz na cztery lata wszyscy astmatycy z Norwegii spotykają się, by podczas czystego sportowego współzawodnictwa przekonać się, czyje lekarstwa są skuteczniejsze w walce z chorobą.

Oceń:

Żona Messiego jest w ciąży z trzecim dzieckiem...
Cristiano Ronaldo po raz czwarty został ojcem...
Czy oni rywalizują o Złotą Piłkę, czy o Pękniętą Gumę?

Oceń:

Fiaskiem zakończyła się próba wprowadzenia wyścigu psich zaprzęgów do programu zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczangu. Żaden z zawodników nie odważył się przyjechać ze swoimi psami.

Oceń:

Przed wyścigami dżokej gładzi konia, dyskretnie wkłada rękę do kieszeni, po czym daje mu coś do zjedzenia. Przychodzi inspektor z kontroli dopingowej i mówi:
- Wszystko widziałem. Dyskwalifikuję tego konia.
- Ale jak to? Za co? Ja tylko dałem mu cukierka. Proszę zobaczyć.
Mówiąc to dżokej wyjął cukierka z kieszeni i zjadł. Inspektor patrzy z niedowierzaniem, a dżokej wyciąga jeszcze jednego cukierka i go częstuje.
- Proszę, niech pan zje, przecież to tylko cukierek.
Inspektor zjadł i odszedł, a dżokej poklepał konia i mówi:
- Nie martw się, maleńka. Dzisiaj będziesz znowu pierwsza, bo dogonić ciebie mogę tylko ja i pan inspektor.

Oceń:

A może dowcipy na email?

Dodaj dowcip Poczekalnia (245)

Dowcipy w tej kategorii

Kategorie

Losowe dowcipy

Polecane dowcipy

Fiaskiem zakończyła się próba wprowadzenia wyścigu psich zaprzęgów do programu zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczangu. Żaden z zawodników nie odważył się przyjechać ze swoimi psami.

Zobacz cały dowcip

- Córuś, idź do sklepu po kisiel.
- A dobre słowo, tatusiu?
- Internet odłączę!
- Już lecę!

Zobacz cały dowcip

Właściciel cyrku poszedł do baru, a tam wszyscy skupili się przy stole, gdzie odbywało się małe przedstawienie. Na stole stał przewrócony do góry dnem garnek, a na nim tańczyła kaczka. Właściciel cyrku był tak zachwycony, że postanowił kupić kaczkę od jej właściciela. Po pewnym czasie pertraktacji ustalili kwotę 10 tys. dolarów za kaczkę i garnek. Trzy dni później wraca wściekły właściciel cyrku:
- Twoja kaczka to oszustwo! Postawiłem ją na garnku przed całą publicznością, a ona nawet nie zrobiła jednego kroku!
- No - rzekł właściciel kaczki - a pamiętałeś, żeby zapalić świeczkę pod garnkiem?

Zobacz cały dowcip

Popularne dowcipy z nowych

Do Zakopanego przyjechała wycieczka. Przewodnik pokazuje na Giewont i mówi:
- Proszę popatrzeć, ten Giewont wygląda jak śpiący rycerz. Legenda głosi, że jakby się źle w Polsce działo, to on wstanie.
- To na co on czeka?

Zobacz cały dowcip

Pijany gość wsiada do taksówki i mówi:
- Pod pałac kultury!
Taksówkarz ze zdziwieniem:
- Ale my jesteśmy w Łodzi.
- No to wiosłuj.

Zobacz cały dowcip

Wiele lat temu moja teściowa zaczęła czytać pewien horror. Powiedziała, że był tak straszny, iż go nie dała rady doczytać, tylko wyrzuciła książkę do morza.
Kupiłem taką samą książkę, i gdy byłem u teściów, namoczyłem ją pod kranem i po cichutku, nocą, położyłem teściowej obok łóżka.
Takiego wrzasku, jak mnie rano obudził, w życiu nie słyszałem.

Zobacz cały dowcip