Norweg wraca z wakacji. Znajomy pyta:
– Gdzie byłeś?
– W Hiszpanii.
– I jak?
– Bardzo ładnie, ale klimatyzacja nie dawała rady zrobić norweskiej pogody.
W odległym afrykańskim kraju, gdzie nie znają jeszcze języka pisanego przychodzi facet do urzędu. Urzędnik każe mu się podpisać, a ten wykonuje polecenie. W pewnym momencie urzędnik pyta się faceta dlaczego podpisał się trzema krzyżykami? Na co ten mu odpowiada:
- Pierwszy krzyżyk to imię, drugi to nazwisko, a trzeci to tytuł naukowy.
Dwaj myśliwi przechwalają się:
- Czy wiesz, że оstatniо w Namibii z оdległоści stu jardów jednym strzałem pоłоżyłem trupem słonia?
- A jа оstаtniо płynąc przez Morze Sargassowe włаsnoręcznie udusiłem wielorybа!
- Tаk, tаk ... A skoro już mowа o morzu ... Czy słyszałeś coś о Mоrzu Mаrtwym?
- Oczywiście.
- Tо włаśnie jа z brаtem zаbiliśmy je!
Na Saharze spotykają się dwaj Beduini. Jeden z nich jedzie na wielbłądzie powoli, noga za noga. Drugi przeciwnie, popędza zwierze pejczem.
- Dlaczego tak pędzisz? - pyta się pierwszy. - Przecież przy tym upale zwierze strasznie się rozgrzewa.
- O, nie, wprost przeciwnie. Im szybciej biegnie, tym skuteczniej chłodzi go powietrze.
Ledwo to powiedział, zwierze padło trupem.
- A nie mówiłem! Przeziębił się, biedak.
Charles Dickens miał blokadę twórczą… Miał kontrakt, termin na nową powieść, ale nie zdążył nawet wymyślić tytułu. Wszedł do miejscowego pubu i poprosił barmana o Martini. Barman na to:
- Olive czy Twist?
Na bazarze Gruzin handluje winem:
- Zapraszam!!! Najlepsze wina w okolicy!!!
Podchodzi mężczyzna:
- Ma Pan Khvanchkara?
- Mam.
- To proszę butelkę.
Gruzin bierze butelkę, ogromną chochlą nalewa wino z wielkiej kadzi, przykleja etykietkę i wręcza butelkę mężczyźnie.
- Proszę... Prawdziwa Khvanchkara.
- A Kindzmarauli też pan ma, może?
- Oczywiście!
- To też jedną butelkę poproszę.
Gruzin bierze butelkę, ogromną chochlą nalewa wino z tej samej kanki, przykleja nalepkę i wręcza butelkę mężczyźnie.
- Proszę... Prawdziwa Kindzmarauli.
- To jeszcze poproszę Chateau malabut - decyduje się mężczyzna.
- Ma pan?
- Oczywiście! Wino mam, ale etykietek zabrakło...
Pewnego razu Szwed, Duńczyk i Szwed chcieli dostać się do piwnicy z ziemniakami. Pierwszy zszedł Szwed, ale zaklął szpetnie, ponieważ nie mógł otworzyć drzwi. Bóg powiedział wtedy: Jeśli przeklinasz to nie pójdziesz do nieba.
Następnie wszedł Duńczyk, ale on również zaklął, ponieważ nie mógł otworzyć drzwi. Wtedy powiedział Bóg: Jeśli przeklinasz, nie pójdziesz do nieba. Następnie wszedł Norweg i również zaklął, ponieważ nie mógł otworzyć drzwi. Wtedy Bóg powiedział: Jeśli przeklinasz, nie pójdziesz do nieba. Wtedy Norweg odpowiedział: Ja nie chciałem iść do nieba, tylko zejść do tej cholernej piwnicy z ziemniakami!
Pewnego razu Norweg, Duńczyk i Szwed poszli do lasu na spacer. Norweg był głuchy, Duńczyk był ślepy, a Szwed był sparaliżowany od pasa w dół i jeździł na wózku. Po jakimś czasie doszli do magicznej jaskini, która znajdowała się w lesie, gdzie każdy z nich mógł spełnić jedno swoje życzenie. Pierwszy do jaskini wszedł Norweg. Po chwili wyszedł z niej i wykrzyczał przeszczęśliwy: Chłopaki, ja słyszę! Po nim wszedł Duńczyk i wyszedł równie szczęśliwy: Chłopaki, ja widzę! Ostatni, lecz nie mniej ważny, do jaskini wjechał Szwed. Po chwili wyszedł z jaskini i krzyknął: Chłopaki, patrzcie, nowe koła!
Pewnego razu Norweg, Duńczyk i Szwed mieli pójść do nieba. Bóg powiedział, że będzie opowiadał im żarty na każdy z 3000 kroków aż do bram niebieskich, lecz jeżeli zaśmieją się chociaż raz, to nie wejdą przez nie. Po 1000 krokach Norweg roześmiał się i nie poszedł do nieba. Po 2000 krokach zaśmiał się również Duńczyk, który również nie dostąpił zbawienia. Kiedy Bóg i Szwed dotarli do końca wędrówki Szwed zaczął się śmiać. Bóg zapytał, co jest w tym takiego śmiesznego. Wtedy odpowiedział Szwed:
– Właśnie zrozumiałem ten pierwszy.
Pewnego razu byli sobie Szwed, Duńczyk i Norweg, którzy pracowali na dachu wysokiego na 20 metrów budynku. Po kilku godzinach pracy mieli przerwę na lunch.
Norweg: – Fuj, żona znowu zrobiła mi kanapkę z serem. Jeśli jutro znowu dostanę ser, skoczę z dachu.
Duńczyk: – Fuj, żona znowu zrobiła mi kanapkę z pasztetem. Jeśli dostanę to samo jutro, również skoczę z dachu.
Szwed: Fuj, żona znowu zrobiła mi kanapkę z szynką. Jeśli dostanę to samo jutro, również skoczę z dachu.
Następnego dnia Norweg dostał w kanapce ser i zeskoczył z budynku. Duńczyk dostał pasztet i zrobił to samo. Szwed miał w kanapce szynkę i dołączył do kolegów.
W wiadomościach przeprowadzono wywiad z żonami pracowników:
Żona Norwega: – Ach, gdyby tylko dał znać, to nigdy więcej nie zrobiłabym mu kanapki z serem!
Żona Duńczyka: – Ach, gdyby tylko dał znać, to nigdy więcej nie zrobiłabym mu kanapki z pasztetem!
Żona Szweda: – Na mnie nie patrzcie, sam sobie robił lunch.
Syn po powrocie ze szkoły mówi do mamy:
- Mamo, mam największe stopy w całej trzeciej klasie. Czy to dlatego, że jestem adminem jeja.pl?
Matka na to:
- Nie. To dlatego, że masz dziewiętnaście lat.
Szwed, Norweg oraz Duńczyk zostali aresztowani we Francji podczas rewolucji francuskiej. Każdy z nich dostał wybór jaką śmiercią chce zginąć. Norweg wybrał ścięcie głowy gilotyną, ponieważ było to w tych czasach modne. 1 cal od jego głowy gilotyna zablokowała się. Francuzi uznali to jako znak od Boga i puścili go. Widząc to Duńczyk postanowił, że wybierze tę samą metodę. W jego przypadku stało się tak samo. Gilotyna zablokowała się, a Duńczyk został puszczony wolno. Nadeszła pora na Szweda.
- Jaką śmiercią chcesz zginąć? - zapytali Francuzi.
- Myślę, że przez powieszenie, skoro gilotyna nie działa.
Każdego roku, siedemnastego maja Szwedzi maszerując w paradzie po jednej stronie ulicy mijają Norwegów drepczących po drugiej. W tym momencie podstępni Szwedzi obrzucają przeciwników petardami. Niezrażeni Norwedzy podpalają petardy i odrzucają je z powrotem...
Pierwsze tysiąclecie przed naszą erą, z rozległych stepów zmierzało ku Europie plemię ugrogińskie. Pewnego dnia dotarli do znaku, na którym było napisane "Iść w lewo". Ci, któzy zrozumieli zostali Węgrami, ci któzy nie zrozumieli zostali Finami.
Jak poznasz, że spotkałeś Fina-ekstrawertyka?
-Podczas rozmowy patrzy na Twoje stopy zamiast na swoje!
Jaka jest różnica między głodnym żołądkiem a Finem, który chce zapytać o coś obcą osobę?
- Szybciej można usłyszeć pusty żołądek.
Przychodzi chłop łotewski do lekarza. Lekarz się pyta:
- Co chłopu dolega?
- Halucynacje z niedożywienia - odpowiada Łotysz.
I w istocie były to halucynacje. Nie było lekarza, była tylko mroźna zima i ciemność. I kapsēta jak okiem sięgnął. Taki los Łotyszy.
Wiosenny wieczor ( -40°C ) siedzi syn wraz z ojcem i rozmawiają o tragicznej przyszłości.
Nagle syn się pyta ojca :
- Łojcze czemu tyś nie masz żodnego zęba
Ojciec popijajac kompot z kartofli odpowiada :
- Gdy byłem w twojim wieku nie było ziemnioków, musieliśmy jeść kamienie.
Ale kompot był dalej z kamieni. Syna nie było, zmarł przy porodzie. To tylko halucynacja. Takie życie.
Politbiuro zaprosiło do gułagu Annę Jantar na koncert. Anna Jantar zaśpiewała: "Nic nie może wiecznie trwać", chłopy się nic nie radują. Na Litwie głód i halucynacje mogą wiecznie trwać.
Dwaj żydzi kłócą się, w pewnym momencie jeden rzuca mydłem.
Drugi odpowiada:
-Mamy w to nie mieszaj!
Wсhоdzi babсia dо autоbusu i pyta kierоwcę:
- Chłopcze, сhсesz оrzeszka?
- Pоprоszę.
Następnego dnia tо samо, kierоwсa dоstał оrzeszka, ale mówi dо babсi:
- Tо nieсh pani również go zje.
- Synku, ja już nie mam zębów.
Trzeсi dzień znowu:
- Chłopсze, сhсesz оrzeszka?
Kierоwсa zaсiekawiony pyta:
- Babсiu, a skąd masz takie dоbre оrzeszki?
- Z Tоffifee...
Rozmawia dwóch psychologów:
- Wiesz, mówi pierwszy. Wystarczy krzyknąć "Aaaaaa!" w bibliotece, a
wszyscy się na Ciebie gapią w milczeniu.
- A próbowałeś zrobić to samo w samolocie? - pyta drugi. Wszyscy się
przyłączają.
Siedzi dwóch dresów na ławeczce pod blokiem.
Jeden mówi do drugiego:
– Te, Krzysiek, a Ty nie miałeś czasem ksywy „Tango”?
– No tak, ale co to ma do rzeczy?
– No bo tak wczoraj film oglądałem, i usłyszałem, że Tango dałn.
Stevie Wonder przyjeżdża na Bliski Wschód by rozpocząć nową trasę koncertową. Menadżer go ostrzega:
– Uważaj, tam jest niebezpiecznie! Miej oczy z tyłu głowy.
- Pesymista widzi w tunelu tylko ciemność.
- Optymista widzi światło na końcu tunelu.
- Realista widzi, że światło to w rzeczywistości pociąg.
- A maszynista widzi 3 idiotów na torach.
Ludzie na całym świecie odpowiadali w ankiecie na to samo pytanie:
– „Co sądzisz o niedoborach żywności w innych częściach świata?”
Wyniki ankiety były katastrofalne:
– W Afryce nie wiedzieli, czym jest żywność.
– W Europie Zachodniej nie wiedzieli, czym jest niedobór.
– W Europie Wschodniej nie wiedzieli, jakie jest ich własne zdanie.
– W Ameryce nie wiedzieli, czym jest reszta świata.
Kelner podchodzi do stołu w restauracji, przy którym siedzi dres.
— Co podać? – pyta kelner.
— Poproszę móżdżki cielęce. – odpowiada dres.
— To dobrze się składa, że pan to zamawia, bo widać tego panu brakuje.
Dres się unosi i krzyczy do kelnera: – To nie każ czasem na kuchni żeby ci ozory podali, bo swojego języka to już masz aż za wiele.
Maz rozmawia z zona.
- Zepsul nam sie kran. Trzeba zadzwonic po hydraulika.
- Aha, ok.
- I, skoro jestes zono femnistka, to zamowie wizyte pani hydraulik.
- Co? Nie ma mowy.
- Dlaczego?
- Ja ciebie znam, ty jestes pies na baby.
- Ahh, i tu konczy sie feminizm.
Rozmawiaja dwaj dresy.
- Ty to mieszkasz w bloku?
- Tak
- W osiedlowym?
- Nie kuzwa, tekturowym.
Na stołówce studenckiej dosiada się młody studencik do stołu, przy którym je obiad pan docent.
- Orły nie przywykły jadać z prosiętami... - mówi spokojnie docent, wachlując łyżką zupę.
- O, przepraszam, panie docencie! - stwierdza student, zabierając swój talerz. - Już odfruwam!
Rozmawia dwóch kolegów.
- Słyszałem, że masz problemy łóżkowe. Co się dzieje?
- Ja się staram, żona stara...
Chłop miał 200 kur i ani jednego koguta. Poszedł do sąsiada, kupić tak ze trzy na początek.
A sąsiad na to:
- Ale po co trzy? Słuchaj stary - ja ci sprzedam Kazia. Kazio to jest taki kogut, że ci te wszystkie 200 kur spoko obsłuży.
OK, po trzeciej wódce dobili targu, chłop wrócił z Kaziem do gospodarstwa, wypuścił go z klatki i mówi:
- Słuchaj Kaziu - to jest teraz twoje gospodarstwo, 200 kur na ciebie czeka, wyluzuj się, jesteś tu jedynym kogutem, nie ma co się spieszyć, tylko mi się nie zmarnuj - kupę kasy za Ciebie dałem.
Ledwo skończył mówić, SRU! Kaziu wpadł do kurnika. Przeleciał wszystkie kury kilka razy, tylko pierze leciało. SRU! Poleciał do budynku obok gdzie były kaczki - to samo. Chłop krzyczy, próbuje go hamować. Ale gdzie tam! SRU! Poszedł Kazio za stadem gęsi i zniknął w oddali. Rano chłop wstaje, patrzy - leży Kaziu na podwórku, kompletna padlina. Nad nim krążą sępy. Podbiega i krzyczy:
- A widzisz Kaziu, mówiłem Ci, daj spokój, tyle kasy w błoto...
A Kaziu otwiera jedno oko i syczy przez zaciśnięty dziób:
- Cśśś, spie*dalaj, bo mi sępy spłoszysz!!!
Przy rodzinnym stole:
- Ania! wygrywasz mieszkanie i 20 tysięcy złoty!
- Michał, wygrałeś działkę i samochód!
- Janek wygrałeś...
- Adam, to naprawdę nie jest dobry sposób na czytanie testamentu.
Pacjent na oddziale intensywnej terapii:
- Nie wiem dlaczego tu jestem. Ostatnie co pamiętam to, że żona weszła do przymierzalni i krzyknęła "za wąska". I ją zapytałem czy sukienka czy przymierzalnia.
- Tatusiu, jak byłeś mały, to dostawałeś od swojego taty lanie? - pyta synek.
- Oj, dostawałem!
- A dziadek od swojego taty?
- Jeszcze jak!
- A pradziadek?
- Jasne! Czemu o to pytasz?
- Bo zastanawiam się, kto to kiedyś zaczął...