Żona zdradzała męża. Kiedy facet się o tym dowiedział, wyszedł szybciej z pracy, żeby przyłapać żonę z kochankiem. Kiedy kobieta usłyszała zgrzyt klucza w zamku, schowała kochanka do wersalki.
Mąż przeszukał łazienkę, pokoje, balkon, szafy. Nic nie znalazł. Myśli: "Hmm... Na pewno jest w wersalce". Położył się więc na łóżko i leży. Leży dzień, leży drugi i nie wstaje. Na trzeci dzień podnosi się i otwiera wersalkę. Widzi gołego faceta i pyta:
- Co dupci? Dupci?
- Nie... chlebusia - odpowiada kochanek.
Żona od kilku miesięcy zdradzała męża. Któregoś razu facet wrócił wcześniej do domu. Kiedy kobieta usłyszała szczęk kluczy w zamku, kazała kochankowi uciekać przez okno. Sama się położyła i udawała, że śpi.
Mąż wchodzi do pokoju, patrzy, żona naga, cała spocona i się rzuca po łóżku. Szarpie ją i pyta:
- Co ty rozebrana i śpisz o tej porze?
- Kochanie, jak dobrze, że mnie obudziłeś! Śniło mi się, że mi diabeł ci*kę golił!
Mąż odkrywa kołdrę, patrzy i mówi:
- No, to już ci ją nawet namydlił.
Jaki jest szczyt hałasu?
Jak dwa kościotrupy uprawiają seks na blaszanym dachu.
Przechodzi niewidomy facet koło sklepu rybnego. Zaciąga się powietrzem i mówi:
- Cześć dziewczyny!
Idzie sobie Juhas i spotyka bacę.
- A kaj to idzies? - pyta baca.
- Do doktora.
- A co cię boli?
- Jaja.
- Eeee, tak sie nie godo. Godo się "bolą mnie bimboły."
Juhas poszedł, po jakimś czasie wraca ze skierowaniami na badania. Zaczepia go baca:
- I co ci rzekł? - pyta baca
- Doł mi skierowania na badania - mówi juhas
- Na jakie? - dopytuje baca.
- Jakiesik OB i RH+, ale nie wiem co to.
- Jak to nie wies? OB to obciąć bimboły.
- A Rh+ ? - dopytuje juhas.
- Razem z chuj*m.
Przychodzi matka z córką do lekarza i skarży się, że córka ma straszny wytrzeszcz oczu. Lekarz zbadał dziewczynkę i napisał receptę.
Matka z pacjentką wyszły z gabinetu, ale matka była ciekawa, co lekarz napisał na recepcie, bo nic się nie odezwał. Otwiera złożoną receptę i czyta:
"PROSZĘ POLUŹNIĆ KUCYKI."
Miał facet bardzo brzydką żonę nie mógł się z nią nigdzie pokazać. Poszedł więc do chirurga plastycznego z pytaniem, ile będzie kosztować operacja plastyczna.
- Dziesięć tysięcy - odpowiada chirurg.
- Panie doktorze, nie mam tyle... Mam tylko trzy tysiące - mówi facet.
- Za trzy tysiące to na pewno nie zrobię.
Facet wyszedł załamany.
Chirurg skończył pracę, wychodzi z ośrodka, patrzy, a na przystanku stoi ten gość, co u niego był, a obok niego tak strasznie brzydka kobieta, że aż nie można na nią patrzeć.
Żal się zrobiło lekarzowi tego faceta, zawołał go na bok i mówi:
- Wie pan co... Ta pana żona jest naprawdę bardzo brzydka. Zrobię jej tą operację za trzy tysiące.
- Teraz to się pan w dupę pocałuj! Znalazłem myśliwego, co ją za dwie dychy zastrzeli.
Zdradzała żona męża z sąsiadem z dołu. Ale w tak wymyślny sposób, że sąsiad wywiercił dziurę w suficie na wylot, zrobił specjalne krzesełko. Kiedy mieli "ochotę" z sąsiadką, on podciągał się na tym krzesełku, a ona siadała na podłogę.
Pewnego razu nakrył ich mąż sąsiadki. Żona zerwała się z podłogi, a mąż do niej zdenerwowany:
- Co ty robisz?! Bałagan taki w domu, a ty siedzisz!
Nagle kopie coś z całej siły i mówi:
- Jeszcze, ku*wa grzyby rosną!
Przyszła baba do sklepu, bo chciała kupić sukienkę. Przymierzyła już kilka, ale nie mogła się zdecydować, którą wybrać. Zaczepiła więc faceta w sklepie i pyta:
- Jak się panu podobam w tej sukience?
- Super - odpowiada facet.
- A czy dekolt nie jest za duży? - pyta dalej kobieta.
- A ma pani owłosienie na klacie?
- Nie.
- To zdecydowanie za duży.
Są zawody spadochronowe. Konkurencja "kto najniżej otworzy spadochron". Skoki odbywały się parami. Udział wzięło dwóch wariatów. Wyskoczyli z samolotu, lecą, 700m do ziemi. Jeden z nich pyta:
- Ty, Franek, otwieramy?
- Nie, jeszcze czas.
Lecą, 500 m do ziemi
- Ty, Franek, otwieramy?
- Nie, jeszcze czas.
Lecą, 100 m, do ziemi.
- Ty, Franek, otwieramy?
- Nie, jeszcze czas.
Lecą, metr do ziemi.
- Ty, Franek, otwieramy?
- Coś ty, głupi? Z metra nie skoczysz?
- Kogo będą chować? - pyta jakiś przechodzień, widząc kondukt pogrzebowy, na czele którego idzie mężczyzna z wilczurem, a za nim kilkudziesięciu mężczyzn.
- Teściową tego z psem...
- A na co zmarła?
- Zagryzł ją ten wilczur...
- Tak? Chętnie bym sobie pożyczył tego psa...
- To ustaw się pan na końcu kolejki
Na rozmowie kwalifikacyjnej:
- Jak wytrwały jesteś w osiąganiu swoich celów?
- Dotarłem do końca arkusza kalkulacyjnego w Excelu.
- Jesteś przyjęty!
Biegnie sobie zając przez las, patrzy, a tu wilk w wilczym dole uwięziony i wydostać się nie może.
Zajączek z satysfakcją wykorzystał sytuację i obsikał wilka, a potem pobiegł do domu.
W domu myśli: No nie, nie wykorzystać takiej sytuacji? Całe życie będę żałował!
I pobiegłszy z powrotem jeszcze nabobczył wilkowi na głowę.
Wrócił do domu i myśli sobie: No nie, nie wykorzystać takiej sytuacji?
Przecież jeszcze mu mogłem naurągać.
Biegnie więc z powrotem obmyślając wyjątkowo perfidne wyzwiska i w tym zamyśleniu potknął się i wylądował w dole koło wilka.
- Wilku, wiem, że trudno w to uwierzyć, ale wpadłem cię przeprosić!
- Jasiu, jaka jest twoja ulubiona lekcja?
- Odwołana!
Jasiu wraca z podwórka. Mama od razu robi mu wymówki:
- Jasiu wyglądasz jak prosie. Wiesz przynajmniej co to jest prosię?”
Jasiu odpowiada:
- Wiem mamusiu, dziecko świni.
Zainstalowałem nowy router wifi i ustawiłem hasło"natyleroutera". Jak mnie ktoś pyta o hasło to je podaję.