Stoi gostek i ogląda biustonosze. Podchodzi ekspedientka.
- Mogę w czymś pomóc?
- No tak, ja tego... chciałem... no chciałem kupić biustonosz dla mojej żony. - wydukał facio.
- A jaki rozmiar biustu ma pana żona?
- Co?
- No jaki rozmiar biustu... Biustonosz kupuje się według wielkości biustu, są rozmiary.
- Ale ja nie wiem...
- A jakie piersi ma żona? Jak melony? Jak jabłka? Jak jajka?
Przez oblicze gostka przeleciał wyraz zrozumienia.
- Jak jajka. Sadzone.
Archeolog to wymarzony mąż. Im kobieta jest starsza, tym bardziej się nią interesuje.
- Kochany, pamiętasz jak rano biegałam po mieszkaniu i radośnie krzyczałam: "Hurra! Znalazłam wreszcie te klucze!"
- Tak...
- To nie wiesz może, gdzie ja je potem położyłam?
- Marian, dlaczego podejrzewasz żonę o zdradę?
- Bo dzieci mamy ładne i mądre.
Mąż zakomunikował swojej żonie:
- Wyobraź sobie, że jutro w pubie obok odbędzie się konkurs na najdłuższego penisa - "Mister Członek".
Żona:
- Nie chcę, żebyś wyciągał go ze spodni w miejscach publicznych!
- Ale przecież nagrodą jest sporo kasy!
- Wszystko jedno, nie chcę, byś go wyciągał przy obcych!
Następnego wieczoru zadowolony mąż wraca do domu, licząc pieniądze. W progu wita go żona:
- Och, ty draniu, więc wyciągnąłeś go przy wszystkich?
- Nie gniewaj się, kochanie, tylko na taką długość, aby wygrać!
Facet pyta żony
- Dlaczego wzięłaś ze mną ślub?
- Bo jesteś zabawny.
- A myślałem, że to dlatego, że jestem dobry w łóżku...
- Widzisz, jesteś zabawny.
- Moje gratulacje! Od razu widać, że się pan ożenił - doskonale uprasowana koszula!
- A, tak. To pierwsze czego żona mnie nauczyła.
Do organisty przyszedł z prośbą narzeczony. Wręczając kopertę z ofiarą, rzecze:
- Czy mógłby Pan na naszym ślubie zagrać "Marsz" Mendelejewa?
Organista uchylił kopertę i na to:
- Panie, za takie pieniądze mogę Wam zagrać nawet "Aviomarin" Schuberta...
- Gdzie pracujesz?
- Służę w ABW.
- O, to opowiedz coś ciekawego!
- O tobie czy o twojej żonie?
Kłótnia małżeńska. Mąż do żony:
- Żądam rozwodu!
- O nie, nie, nie, kochany! Wdową mnie wziąłeś i wdową zostawisz.
Pułkownik pyta swoich żołnierzy:
- Kto jedzie na wykopki ziemniaków siostry generała?
Zgłasza się trójka ochotników.
- Dobrze więc, wy jedziecie, reszta idzie na nie piechotą.
Dyżurny pogotowia gazowego odbiera telefon. Dzwoni jakaś starsza pani:
- Rano piecyk włączyłam, a gaz się ciągle nie pali...
- A zapałkę, babciu, zapaliliście?
- Oj! Stara jestem i zapomniałam! Już zapalam...
Pojechałem na uczelnię załatwić coś w dziekanacie. Sześć godzin drogi i dwie godziny na ogarnięcie sprawy, żeby zdążyć na pociąg powrotny. Wchodzę do dziekanatu:
- Czytać nie umie?! Studentów osobiście obsługujemy od 12.
- Ale ja mam pociąg, chciałem tylko zostawić...
- Od 12!
- Ale sami chcieliście, żebym...
- Proszę wyjść!
OK. Wyszedłem, przed dziekanatem już kolejka na kilkadziesiąt osób, czekają na 12.
Szybki telefon:
- Dzień dobry, chcieliście, żebym dostarczył zaświadczenie, akurat jestem przejazdem w mieście i mam przy sobie.
- Ooo, świetnie, proszę dostarczyć natychmiast, tylko przed 12, bo o 12 otwieramy i będzie kolejka.
Wchodzi do lokalu facet z koszykiem, siada za barem i zamawia:
- Poproszę dwie setki - jedna normalnie, druga - w naparstek.
Kelner trochę się zdziwił, ale nalał. Na to gość wyciąga z koszyka faceta wzrostu ok. pół metra. Posadził go obok siebie na ladzie, golnęli sobie i facet mówi:
- Jeszcze po jednym.
Kelner znowu nalał, wypili, nie wytrzymał i pyta:
- Przepraszam, że tak pytam, ale co się temu panu stało, że jest pan taki mały?
- Byliśmy w Afryce - odpowiada gość - i w takiej jednej wiosce powiedział do faceta, jak to było Wacek? Aha, że jest dupa nie czarownik.
Jaś, pyta się ojca.
- Tatusiu, jak powstali ludzie?
- Zostali stworzeni przez Boga.
- A mamusia mówiła że ewoluowali od małp.
- Mamusia mówiła o swojej stronie rodziny.
- Mój wujek z Ameryki przysyła mi co roku na urodziny 100$. Teraz za PiSu to 500 zł a za Tuska było to tylko 400.