- Barbara, zaparz mi kawy - powiedział Stirlitz do młodej SS-manki eskortującej Kathe.
- Nie ma kawy. Może być mocna herbata? - zapytała Barbara.
- Nasi coraz bliżej... - pomyślał Stirlitz.
Mąż wraca z długiej podróży służbowej. Żona rzuca mu się na szyję.
- Najdroższy, jak się cieszę, że wreszcie jesteś!
Na to sąsiad wali w ścianę:
- Ciszej wreszcie! Mam dość słuchania tego samego co wieczór!
Rozmawiają dwaj kumple:
- Ty, po czym poznać, że jesteśmy już naprawdę starzy?
- No... Np. jak wychodzimy z muzeum, to włącza się alarm.
Wpada koleś w kominiarce do banku ze spluwą i drze się:
- Na glebę ku*wa wszyscy! To jest napad! Co się gapisz? Ryj do gleby!
Podchodzi do babeczki do okienka:
- Dawaj hajs!
- Ale proszę pana! Tu nie ma pieniędzy!
- Jak to nie ma pieniędzy, to jest bank! Że niby co jest za tym sejfem?
- To jest bank spermy.
- Otwieraj ten sejf!
Babka otwiera i rzeczywiście, po lewej fiolki, po prawej fiolki...
- I co, że to niby sperma?! Pij to szmato!
- Ale, ale jak...
- Pij bo ci ryj rozwalę!
Wypiła, jakoś przełknęła.
- Jeszcze jedną pij!
- Ale, ale jak..
- Pij bo cię rozwalę!
Ta wypiła, chociaż cofnęło jej się, ale wypiła.
Facet nagle ściąga kominiarkę i mówi:
- I co Marysiu? Można? Można!
Pewnego wieczoru spotkało się pięć przyjaciółek.
Niestety, nie miały o czym rozmawiać, bo przyszły wszystkie.
Podczas zbiórki kompanii kapral mówi do żołnierzy:
- Ci, co znają się na muzyce - wystąp!
Z szeregu występuje czterech.
- Pójdziecie do kapitana. Trzeba mu wnieść pianino na ósme piętro.
W dzisiejszych czasach dwulatek potrafi ogarnąć, jak działa pilot do TV, ale nie potrafi znaleźć swoich ust podczas jedzenia.
Jesteś z właściwą osobą, jeśli na jej widok masz to samo uczucie, co wtedy, gdy kelner niesie Ci jedzenie.
Oto kilka przejęzyczeń i pomyłek pacjentów w aptece:
- mleko Debilon (Bebilon),
- Aspiryna z Bayernu (Aspiryna firmy Bayer),
- Ajax (Alax),
- syrop paraśluzowy, syrop prawośluzowy, syrop przeciwślazowy, syrop jednośladowy, syrop lewoślazowy (syrop prawoślazowy),
- Halopierdol, Halopopierdol (Haloperidol),
- porost islamski, porost irlandzki (porost islandzki),
- pastylki Tymianek i nabiał (Tymianek i podbiał),
- Stoperan do uszu (stopery),
- test przeciwciążowy,
- Henna (Xenna),
- maść cyjankowa (cynkowa),
- Ave Maryja, Ale Maryja, tabletki do podróży (Aviomarin),
- nasienie koziorożca, kazirodka, nasienie jednorożca (kozieradka),
- olejek z osiołka (z wiesiołka),
- Ekshumisan (Espumisan),
- czopki nitroglicerynowe (czopki glicerolowe),
- tabletki Kosmitki (Marsjanki),
- witaminy z szerszeniem (z żeń-szeniem),
- maść z sadła świetlika, maść z jadu świstaka (maść z sadła świstaka),
- liść sedesu (liść senesu),
- maść z zęba diabła, maść z diabelskiego nasienia (maść z czarciego pazura).
Syn rolnika poszedł do wojska. Po jakimś czasie napisał do ojca list:
"Tato tu jest wspaniale! Można się wylegiwać do 6 rano."
W środku nocy patrol policji zatrzymuje prostytutkę. Po spisaniu personaliów policjant pyta ją o zawód.
- A tak chodzę... od latarni do latarni.
- Wacek pisz: pogotowie energetyczne.
Kola postanowił spłatać figla swemu bratu Siergiejowi i pomalował krzesło. Sierioża przychodzi i od progu mówi:
- Kola, ja...
- Siadaj wpierw!
- Ale Kola, chciałem ci powiedzieć...
- Siadaj, nie krępuj się!
Sierioża usiadł, Kola chichocze, a Siergiej mówi:
- Kola, nie miałem nic czystego i dziś założyłem twoje dżinsy.
Małżeństwo wraca z imprezy, kobieta kieruje. Nagle auto staje a żona mówi:
- Chcę być bogata, chcę być piękna i chcę być młoda.
- Co Ty mówisz żono?
- Wyświetliła mi się lampka dżina i wypowiedziałam trzy życzenia!
Młody fotograf przynosi swoje zdjęcia do znanej gazety codziennej. Redaktor stwierdza:
- Nasza redakcja przyjmuje tylko zdjęcia od fotografów o bardzo znanych nazwiskach.
- To wspaniale! Nazywam się Mickiewicz.
Po parku przechadzają się dwaj funkcjonariusze policji. Wkurzeni, bo nikogo jeszcze dziś nie złapali, nie stłukli. Ale naraz patrzą, facet wcina jabłko. Jeden mówi do drugiego:
- Ty, zobacz, je jabłko, zaraz wyrzuci ogryzek, a my go cap!
Więc gorliwi funkcjonariusze zbliżyli się do gościa, obracającego w dłoniach ogryzek.
- Co obywatel chciał zrobić z ogryzkiem?
- Jak to co? Chciałem go zjeść.
- Jak to?
- No, tak. Nie wiecie, że kto je ogryzki ten mądrzeje?
- Niech obywatel udowodni!
- Ja wam mogę ten ogryzek tanio odsprzedać, a sami się przekonacie! Powiedzmy dwa złote.
- Ale na pewno zmądrzejemy?
- Sto procent.
- Dobra.
Złożyli się po złotówce i uradowani rzucili się na ogryzek. Po chwili jeden z nich skrobie się w głowę i mówi:
- Ej, za dwa złote to my mogli mieć ogryzków z kilograma jabłek!
- Ty, to działa!