Dlaczego w Związku Radzieckim nikt nie rozróżniał kierunków?
- Bo wszystkie kierunki były wspólne!
Dlaczego Francuzi na II wojnie światowej mieli długie karabiny?
- Żeby Niemcy widzieli na nich białe flagi!
Dlaczego mężczyźni kiedyś w młodszym wieku wstępowali w związki małżeńskie?
- Ponieważ nie było w sprzedaży gotowych kotletów i pierogów.
Co w wojsku jest niemożliwe?
- W wojsku niemożliwe są tylko dwie rzeczy: okopać się w wodzie i przewrócić hełm na lewą stronę.
Dlaczego koszykarzom przed meczem dają gazowaną wodę?
- Żeby im się lepiej odbijało.
W okrągłym domu doszło do morderstwa. Podejrzane są trzy osoby: lokaj, ogrodnik i sprzątaczka.
Lokaj zeznaje:
- Sprzątałem ze stołu i nagle usłyszałem krzyk.
Ogrodnik zeznaje:
- Przycinałem żywopłot i nagle usłyszałem krzyk.
Sprzątaczka zeznaje:
- Sprzątałam po kątach i nagle usłyszałam krzyk.
Kto jest mordercą?
Sprzątaczka, bo okrągły dom nie ma kątów.
- Chcę dzisiaj nocować u ciebie.
- Ok, ale będę na górze.
- Mmm, uwielbiam władczych mężczyzn.
- Moje łóżko piętrowe, moje zasady!
Blondynkę przyjęto do pracy przy malowaniu pasów na drodze. Pierwszego dnia pomalowała 15 km, drugiego 3 km, trzeciego tylko 1 km.
- Co się z panią dzieje? Coraz gorzej pani pracuje!
- Eee tam. Pracuję tyle samo, tylko do wiaderka mam coraz dalej.
Mama do Jasia:
- Wiesz, ta dziewczyna, którą przyprowadziłeś, jest bardzo ładna i miła, ale wysyłając cię po osiemnastkę, miałam na myśli śmietanę.
- Panie doktorze, mam depresję.
- Najskuteczniejszym lekarstwem na depresję jest zanurzyć się po uszy w robocie.
- Ale ja beton mieszam.
Na stacji kolejowej facet kupuje bilet:
- Poproszę bilet.
- Ale dokąd? - pyta kasjerka.
- A co to panią obchodzi.
- Ale ja muszę wiedzieć dokąd pan jedzie.
- Dobrze. Powiem pani - jadę do szwagra na imieniny.
Wchodzi do lokalu facet z koszykiem, siada za barem i zamawia:
- Poproszę dwie setki - jedna normalnie, druga - w naparstek.
Kelner trochę się zdziwił, ale nalał. Na to gość wyciąga z koszyka faceta wzrostu ok. pół metra. Posadził go obok siebie na ladzie, golnęli sobie i facet mówi:
- Jeszcze po jednym.
Kelner znowu nalał, wypili, nie wytrzymał i pyta:
- Przepraszam, że tak pytam, ale co się temu panu stało, że jest pan taki mały?
- Byliśmy w Afryce - odpowiada gość - i w takiej jednej wiosce powiedział do faceta, jak to było Wacek? Aha, że jest dupa nie czarownik.