Żona do męża:
- Jeszcze rok temu mówiłeś, że jestem kobietą z twoich snów, a teraz chcesz rozwodu!?
- Przebudziłem się...
Żona zdradzała męża. Kiedy facet się o tym dowiedział, wyszedł szybciej z pracy, żeby przyłapać żonę z kochankiem. Kiedy kobieta usłyszała zgrzyt klucza w zamku, schowała kochanka do wersalki.
Mąż przeszukał łazienkę, pokoje, balkon, szafy. Nic nie znalazł. Myśli: "Hmm... Na pewno jest w wersalce". Położył się więc na łóżko i leży. Leży dzień, leży drugi i nie wstaje. Na trzeci dzień podnosi się i otwiera wersalkę. Widzi gołego faceta i pyta:
- Co dupci? Dupci?
- Nie... chlebusia - odpowiada kochanek.
- Chodź, spędzimy urlop tak, jak 20 lat temu!
- Ale my jesteśmy małżeństwem od 18 lat.
- No, właśnie.
Mąż do żony:
- Zapisuję się jutro na zabieg wazektomii!
- Ależ nie dramatyzuj, kochanie! Zostawiłam cię z dziećmi tylko na godzinę.
Facet spóźnił się do pracy o dwie godziny. Szef bardzo się zdenerwował i pyta pracownika:
- Czemu przyszedłeś tak późno do pracy?
- A, no, wie pan... dzisiaj rano zostałem ojcem.
- Ooo - mówi zdziwiony szef - chłopczyk czy dziewczynka?
- Dowiem się dopiero za jakieś 9 miesięcy...
Mąż niespodziewanie wpada wcześniej z delegacji do domu i zastaje żonę w łóżku z kochankiem.
Żona, zachowując zimną krew, zwraca się do kochanka:
- Proszę cię, udowodnij mu, jaki powinien być prawdziwy kochanek.
Na to przerażony kochanek:
- Co, jemu też?!
Kiedy moja żona zobaczyła migawkę z mundialu powiedziała:
- Chyba nie myślisz, że przez kolejny miesiąc będziesz siedział w salonie na dupie przed telewizorem i oglądał mecze?
- Jasne że nie, kochanie. Będę oglądał w pubie.
Bramkarz nie chciał wpuścić nas do klubu, więc powiedziałem żonie żeby pokazała mu cycki. Weszliśmy kiedy rzygał za rogiem.
Żona od kilku miesięcy zdradzała męża. Któregoś razu facet wrócił wcześniej do domu. Kiedy kobieta usłyszała szczęk kluczy w zamku, kazała kochankowi uciekać przez okno. Sama się położyła i udawała, że śpi.
Mąż wchodzi do pokoju, patrzy, żona naga, cała spocona i się rzuca po łóżku. Szarpie ją i pyta:
- Co ty rozebrana i śpisz o tej porze?
- Kochanie, jak dobrze, że mnie obudziłeś! Śniło mi się, że mi diabeł ci*kę golił!
Mąż odkrywa kołdrę, patrzy i mówi:
- No, to już ci ją nawet namydlił.
Żona krzyczy na męża:
- Codziennie wracasz pijany! A co ze mną, z dziećmi?
- Kochanie, miejże rozum. Przecież nie będziemy pić wszyscy!
Myśliwy (może być radziecki) poszedł polować na niedźwiedzie. Skrada się, skrada... Nagle czuje, że ktoś go klepie w ramię. Patrzy - niedźwiedź!
- A ty tu czego? (mówi niedźwiedź). Pewno polować na niedźwiedzie?
- Nie-no, skąd... ptaszki oglądam...
- Dobra-dobra... a ta flinta na niedźwiedzie, to niby po co? Wiesz - w moim lesie jest taka zasada, że kto da się podejść od tyłu, to musi dać od tyłu. Wtedy ma szansę ujść z życiem. No to ściągaj portki.
Stało się tak, jak zarządził niedźwiedź. Myśliwy jak niepyszny wrócił do chaty i postanowił sobie solennie, że następnym razem musi bardzo uważać i często oglądać się za siebie.
Niestety, również dał się podejść i skończyło się jak wyżej.
Za trzecim razem już bardzo uważał, miał oczy dookoła głowy, ale znów niedźwiedź go zaszedł od tyłu i mówi:
- Coś mi się wydaje, że ty faktycznie nie przychodzisz tu polować!
Kieszonkowiec Jankiel wstąpił do synagogi pomodlić się. Z przyzwyczajenia jednak ukradł rabinowi zegarek.
- Powiedz mi, Jankielu - zagadnął go rabin - Coś tam ostatnio nagrzeszył?
- Ukradłem zegarek dobremu człowiekowi. Chcesz, rabbi, to ci go oddam.
- Nie. Trzeba go zwrócić temu, do kogo należy.
- A jeśli on go nie chce?
- W takim wypadku zachowaj go i już się tym nie przejmuj.
Dzwoni klient do masarni:
- Czy pierś z kurczaka pan ma?
- Mam.
- A czy łopatkę pan ma?
- Mam.
- A świński ryj pan ma?
- Mam.
- No to musi pan śmiesznie wyglądać.
- Pospiesz się, rząd sprzedaje węgiel który kupił za granicą!
- Spokojnie, nie pali się...
Rosjanin przyjeżdża do gułagu. Strażnik przyjmuje go i pyta:
- Według papierów dostałeś 50 lat, za co?
- Strażniku, powiedziałem, że Stalin jest kretynem.
- I za to dostałeś 50 lat?
No tak, 10 za obrazę Kremla, 10 za obrazę matki ojczyzny, 15 za obrazę Stalina i 15 za rozpowszechnianie tajemnicy państwowej.
Po usłyszeniu, że jeden z pacjentów szpitala psychiatrycznego uratował innego przed próbą samobójczą, wyciągając go z wanny, dyrektor szpitala przejrzał akta ratownika i wezwał go do swojego gabinetu.
- Twoje akta i Twoje bohaterskie zachowanie wskazują, że jesteś gotowy do powrotu do domu. Przykro mi tylko, że człowiek, którego uratowałeś później skończył ze sobą na gałęzi.
- Och, on się nie zabił, powiesiłem go do wyschnięcia.