Sally i Andy w swą pięćdziesiątą rocznicę ślubu poszli odwiedzić swoją starą szkołę. Później, kiedy z niej wychodzili, z przejeżdżającej akurat furgonetki bankowej wypadł im pod nogi worek z pieniędzmi. Nie myśląc wiele wzięli kasę do domu. Tam Andy zaproponował, by zadzwonić na policję i zwrócić znalezisko, a Sally obstawała przy tym, aby pieniądze zatrzymać. Na drugi dzień do drzwi zapukali policjanci.
- Dzień dobry, czy nie widzieli państwo przypadkiem worka z nadrukiem banku, który, być może, leżał gdzieś na poboczu lub trawniku?
- Nie, niczego nie widzieliśmy panie oficerze - odrzekła Sally, lecz Andy już wyrwał się do przodu i przytaknął skwapliwie, że owszem wiedzieli i...
- Nie, nie! - zawołała zaraz Sally. - Niech go pan nie słucha, on ma demencję starczą, Alzheimera, wiele rzeczy mu się wydaje, nie ma kontaktu z rzeczywistością...
Ale policjant zdążył się już zainteresować. Gestem dłoni uciszył kobietę i poprosił Andy'ego by opowiedział od początku. Staruszek wziął głęboki wdech i zaczął:
- To było tak. Kiedy wczoraj Sally i ja wracaliśmy ze szkoły...
- Dobra, John! - zawołał policjant do swego kolegi - Nic tu po nas. Zwijamy się...
Przychodzi Jaś do domu i mówi do mamy:
- Mamo, mamo, mam dwie wiadomości: jedną dobrą i jedną złą.
- To poproszę dobrą - mówi mama.
- Dostałem piątkę z matmy!
- No a ta zła?
- Tylko żartowałem!
Matka ochrzania córkę:
- Jak już masz taką słabość do żołnierzy, to wybierz sobie jednego i z nim bądź, a nie codziennie z innym!
- Mamo, jeden i ten sam żołnierz nie dostanie codziennie przepustki.
Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi:
- Prośże księdza, ukradłem trochę drewna.
- Ile?
- No, zbudowałem budę dla psa.
- No to nie jest źle…
- Ale prośże księdza, mnie trochę tego drewna zostało.
- Ile?
- Zbudowałem sobie garaż.
- No, to już gorzej, za pokutę…
- Ale prośże księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało
- Ile?
- Zbudowałem sobie dom.
- Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?
- Prośże księdza, ja zbuduje te nowennę, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało.
Żeby rozweselić spiętego pacjenta, dentysta mówi:
- Zakładam lateksowe rękawiczki, które Chińczyk robi w ten sposób, że moczy ręce w lateksie, a potem je suszy.
Pacjent nie reaguje. Po pewnym czasie pacjenta zaczyna obłędnie się śmiać.
- Tak rozbawił pana mój dowcip o rękawiczkach?
- Nie. Ale przypomniałem sobie jak Chińczyk robi prezerwatywy.
Na porodówce pielęgniarka podchodzi do mężczyzny:
- Gratuluję, ma Pan syna, 3700.
Mężczyzna wyjmuje portfel i mówi:
- Nawet niedrogo.
Komentarze
Odśwież1 lutego 2018, 13:52
Suchar godny pana z familiady
Odpisz
29 czerwca 2017, 18:25
SUHSZE BYĆ NIE MOŻE 😰
Odpisz
30 maja 2017, 21:48
suche
Odpisz
28 maja 2017, 16:19
Mmm... było?
Odpisz
28 maja 2017, 16:51
@Misisiok: tak
Odpisz
28 maja 2017, 17:52
@Piotro165: tak
Odpisz
29 maja 2017, 16:31
@Misisiok: Tak
Odpisz
29 maja 2017, 21:13
@Misisiok: zdecydowanie
Odpisz
28 maja 2017, 21:35
byo w dowcipach, w obrazkach na wszystkich memicznych stronach i na yt - jednym słowem - żart przeruchany do maksimum
Odpisz
28 maja 2017, 21:44
To masz problem
Odpisz
28 maja 2017, 22:06
@Davido: 173
Odpisz
28 maja 2017, 22:09
Czy przy 200 będzie to co przy 100?
Odpisz
28 maja 2017, 22:58
@Davido: Jeszcze nwm
Odpisz
29 maja 2017, 02:03
a co było przy setnym to-masz-problemie??
Odpisz
Edytowano - 29 maja 2017, 07:29
@TheMJawesome: Nowy avek na 2 tygodnie
Odpisz
29 maja 2017, 07:45
ok
Odpisz
29 maja 2017, 15:04
@Davido: Gdzie się podział mój kolega, TOMASZ ?
Odpisz