Dowcip znajduje się w poczekalni. Poczekalnia to miejsce, do którego użytkownicy zgłaszają treści. W poczekalni mogą znajdować się treści, które nie zostały jeszcze sprawdzone przez administrację serwisu. Przy treściach z poczekalni nie pokazujemy reklam.
インターネット・エンジェルという現象は
仮定された有機交流電燈の
かわいい虹色の照明です ぶいっ
あらゆる透明なアカウントの複合体
このクソゴミカスキショキショな現実を
忘れさせてあげる 慈愛の天使
大人のみんなにはナイショだぞ
大丈夫もうなにも怖くないから
こんなSNS抜けだして二人で海を見に行くぞ!
インターネットや・め・ろ~!!!
わかる真似をして なにも知らないね アナタ
なにが悲しいの なにが寂しいの 聴こえてる?
人が恋しくて 人がイヤすぎて ループ
夜が好きなのに 一人じゃ寒くて 震えてる
ほんとうは幸せを知っているのに
不幸なフリやめられないね
アンチに負けず 信者に媚びず
どんなに努力を重ねても
一寸先は地獄行き
いやもうすでに冥府魔道
地獄の沙汰もいいね次第
偽善者トラップ蜘蛛の糸
こんなに苦しい筈なのに
インターネットがやめられないない!
発狂!
かけめぐるエクスタシー 融けるマイスリー
画面光りだすの 不安止まらないよ
誰か殺してくれ イヤだ死にたくない
朝は見たくないの
ムリだ!死ぬ!頭が割れてく!!!!!1
それでもわたしはこのカオスをオタクと歩む
ここにしかない光景を見つけに行くから
あんなにおそろしい乱れたインターネットから
この雪みたいに美しい毒電波がきたんだよ
カウンセリングを受けたの
先生から「ネットをやめろ」って言われて
もうおまえらと会えないと思った瞬間 胸が苦しくて
リアルが壊れてもココが良いって思ったの
初めてフォローされた日のこと覚えてる
こんなわたしを見て・承認してくれたヌクモリティ
もう細かいことはどうでもいいね せーのっ
インターネット最高!!!
ほとばしるエクスタシー 甘い夢をみせてマイスリー
指先で感じる 泳ぐ電子の海 インターネット・ボーイ
悲しみ舞い散る 暗い闇の中インターネット・ゲーム
アナタのとなり微笑む 忘れないでいてねインターネット・ガールきっと……
(キボンヌ! オワタ! 半年ROMれ! キタ――(゚∀゚)――!! age!
漏れ! 香具師! 逝ってヨシ! 久々にワロタ!
ぽまいら! これは 乙じゃなくてポニーテールなんだからね!
フヒヒ! ぬるぽ! 禿同!)
(無理ぽ! オマエモナー! お礼は三行! うp汁!
日本語でおk! >>1の母です!(久々にワロタ!)
キボンヌ! オワタ! 半年ROMれ! キタ――(゚∀゚)――!! age!
漏れ! 香具師! 逝ってヨシ! 禿同!)
青白いモニター越しの光を通し
オタクの孤独を癒やして回る
わたしはインターネットの天使なのだ
- A czemu hrabia Suworow nic nie je?
- On jest z klasy średniej, jadł już wczoraj.
Gdy mój tata dowiedział się, że mam wyimaginowaną dziewczynę, powiedział:
- Daj temu spokój, stać cię na więcej.
- Dzięki - odparłem - To wiele dla mnie znaczy.
- Mówiłem do niej.
Przychodzi facet z psem do pubu obejrzeć mecz reprezentacji Polski. Niestety przegrała
- No nie! Znowu? Mówi pies.
Wszyscy zdumieni patrzą na psa.
- Czy twój pies powiedział "No nie! Znowu?" Pyta barman
- Tak, zawsze tak mówi, kiedy Polska przegrywa.
- Zdumiewające. A co mówi kiedy wygrywamy?
- Nie wiem, mam go dopiero 2 lata.
Sprawa rozwodowa, mąż i żona mają po dziewięćdziesiąt pięć lat. Sędzia pyta:
- Dlaczego zdecydowali się państwo na rozwód w tym wieku?
- Czekaliśmy, aż dzieci pomrą.
Dawno dawno temu żyła sobie Zosia, która sprzedawała literki. Codziennie wstawała o siódmej, ubierała się i schodziła na dół sprzedawać literki. Nie zarabiała na tym dużo i nie miała za wiele pieniędzy, ale też nie głodowała. Pieniędzy starczało jej zwykle na zupę, a czasami, gdy trafił się bogatszy klient, który mógł sobie pozwolić nawet na trzy albo cztery literki, za zarobione pieniądze kupowała sobie do zupy kawałek chleba.
To był zwykły dzień. Zosia wstała, ubrała się i zeszła na dół sprzedawać literki. Po kilku minutach do jej sklepiku z literkami przyszła klientka, pani Ania, która miała piekarnię obok sklepiku Zosi.
Dzień dobry, Zosiu - powiedziała pani Ania - czy mogłabym cię prosić o literkę C?
Zosia podała pani Ani literkę C, a pani Ania zapłaciła, pożegnała się i wyszła.
Jakiś czas później, do sklepiku z literkami Zosi przyszedł kolejny klient. Profesor Alan poprosił Zosię o literkę A. Zosia podała mu ją, a profesor Alan podziękował, zapłacił za nią i wyszedł.
Tego dnia Zosia obsłużyła jeszcze czterech klientów. Zbliżała się już dziewiętnasta, Zosia zamierzała niedługo zamknąć sklep, ale dokładnie o osiemnastej pięćdziesiąt osiem do sklepu z literkami wszedł ostatni klient. DOCENT KAMYK, informowała przypinka przy jego garniturze. Klient wyglądał bardzo zamożnie, na takiego, który może sobie pozwolić nawet na trzy albo cztery literki. Docent podszedł do lady i obrzucił Zosię wyzywającym spojrzeniem.
- Dzień dobry - klient miał oschły głos.
- D-dzień d-dobry - wyjąkała Zosia.
- Usłyszałem, że można tu kupić literki. Czy to prawda? - Zosia pokiwała głową - Dobrze. W takim razie poproszę jeden alfabet.
Zosia zamarła. Klient który kupował trzy literki był bogaty, ale cały alfabet..? To się po prostu nie zdarzało!
- Na co czekasz? - Na te słowa Zosia rzuciła się na zaplecze, szykować literki. Była po całym dniu pracy w sklepie, a nie miała wszystkich literek. Zaczęła wykuwać nowe literki.
Zosia jeszcze nigdy się tak nie zmęczyła. Pracowała jak tylko umiała, a robiło się coraz później. Była już dwudziesta, kiedy Zosia skończyła robić literkę Z, a przecież musiała dzisiaj kupić sobie jeszcze zupę! Przybiła wszystkie literki do deseczki i zmordowana, podała ją zniecierpliwionemu klientowi. Ten popatrzył na Zosię krytycznie i popatrzył na otrzymany alfabet.
- Ale przecież tu nie ma literki O!
Zosia prawie wyrwała deseczkę z alfabetem z rąk docenta Kamyka. Popatrzyła na nią długo, ze strachem. Rzeczywiście. Nie było literki O. Zamiast niej, pomiędzy literkami N i P widniała tylko pusta przestrzeń.
ZOSIA ONIEMIAŁA.
Ciemna, deszczowa noc listopadowa. Do pubu na wsi w Anglii wchodzi dwóch dżentelmenów. Jeden pyta barmana:
- Czy w tej wsi jest duży czarny pies z białą obrożą?
- Nie
- A może w tej wsi jest duży czarny kot z białą obrożą?
- Nie
Pytający mówi do kolegi:
- Wiesz co John, chyba jednak przejechaliśmy pastora
Komentarze
Odśwież15 lipca, 12:44
😂😂😂
Odpisz