Jasiu pyta ojca: - Tatusiu, jak...

Jasiu pyta ojca:
- Tatusiu, jak ja się znalazłem na świecie?
- Bocian cię przyniósł, Jasiu.
- Tato, wstydziłbyś się. Mamy taką piękną mamę, a ty bociany posuwasz!

Oceń:

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz obrazkowy

Komentarze

Odśwież
Avatar Ashley12c

15 lipca 2016, 15:40

Posuwa.. hmm,..( ͡° ͜ʖ ͡°)

Avatar Defcior

29 października 2017, 23:35

@Ashley12c: dlaczego cię wszędzie widzę? jesteś wszędzie czy to przeznaczenie? xD

Avatar
Konto usunięte

9 maja 2016, 21:04

Very Good Very Nice

Avatar Szczurek2006

5 maja 2016, 14:06

ehhehehe

Avatar Fussion

29 kwietnia 2016, 19:58

Wrzód

Avatar Zuzka1234321

27 kwietnia 2016, 15:25

Fajny xD

Avatar JestemMiszczemPejnta

25 kwietnia 2016, 20:25

Jasiu jest mądry xD

Avatar RoKsI008

23 kwietnia 2016, 17:01

Słabee :\

Avatar LoterSon

21 kwietnia 2016, 12:30

do dupy

Avatar
Konto usunięte

21 kwietnia 2016, 20:43

@LoterSon: to jest papier z Lidla.

Avatar Ashley12c

5 listopada 2016, 23:11

lub z biedronki

Avatar MARMOLAD

19 kwietnia 2016, 16:06

hehe

Avatar natqaa21

19 kwietnia 2016, 16:00

Spoko 8)

Avatar zuza67896

19 kwietnia 2016, 15:00

ok

Avatar kacper5656

18 kwietnia 2016, 20:35

wydaje mi się że byo

Avatar FallOutGirl

19 kwietnia 2016, 05:55

@kacper5656: Masz rację byo... Nawet dowcipy się powtarzają? Poważnie? ;-;

Avatar BojowySwistak

19 kwietnia 2016, 09:49

@FallOutGirl: stroszne

Opisz dokładnie problem, a jeśli potrzeba to zilustruj go screenem.

Opisz problem

Dołącz screena

Polecane dowcipy

Ryanair dalej tnie koszty i personel. Od jutra pasażer wchodzący na pokład samolotu jako ostatni będzie robił za stewardessę.

Zobacz cały dowcip

Leży facet na chodniku. Podchodzi policjant i mówi:
- Nie wolno leżeć na chodniku.
- A części rowerowe mogą leżeć na chodniku?
- Części rowerowe mogą.
- No to ja jestem pedał.

Zobacz cały dowcip

Czemu piromani podpalają budynki?
Bo lubią podgrzewać atmosferę.

Zobacz cały dowcip

Popularne dowcipy z nowych

Dawno dawno temu żyła sobie Zosia, która sprzedawała literki. Codziennie wstawała o siódmej, ubierała się i schodziła na dół sprzedawać literki. Nie zarabiała na tym dużo i nie miała za wiele pieniędzy, ale też nie głodowała. Pieniędzy starczało jej zwykle na zupę, a czasami, gdy trafił się bogatszy klient, który mógł sobie pozwolić nawet na trzy albo cztery literki, za zarobione pieniądze kupowała sobie do zupy kawałek chleba.
To był zwykły dzień. Zosia wstała, ubrała się i zeszła na dół sprzedawać literki. Po kilku minutach do jej sklepiku z literkami przyszła klientka, pani Ania, która miała piekarnię obok sklepiku Zosi.
Dzień dobry, Zosiu - powiedziała pani Ania - czy mogłabym cię prosić o literkę C?
Zosia podała pani Ani literkę C, a pani Ania zapłaciła, pożegnała się i wyszła.
Jakiś czas później, do sklepiku z literkami Zosi przyszedł kolejny klient. Profesor Alan poprosił Zosię o literkę A. Zosia podała mu ją, a profesor Alan podziękował, zapłacił za nią i wyszedł.
Tego dnia Zosia obsłużyła jeszcze czterech klientów. Zbliżała się już dziewiętnasta, Zosia zamierzała niedługo zamknąć sklep, ale dokładnie o osiemnastej pięćdziesiąt osiem do sklepu z literkami wszedł ostatni klient. DOCENT KAMYK, informowała przypinka przy jego garniturze. Klient wyglądał bardzo zamożnie, na takiego, który może sobie pozwolić nawet na trzy albo cztery literki. Docent podszedł do lady i obrzucił Zosię wyzywającym spojrzeniem.
- Dzień dobry - klient miał oschły głos.
- D-dzień d-dobry - wyjąkała Zosia.
- Usłyszałem, że można tu kupić literki. Czy to prawda? - Zosia pokiwała głową - Dobrze. W takim razie poproszę jeden alfabet.
Zosia zamarła. Klient który kupował trzy literki był bogaty, ale cały alfabet..? To się po prostu nie zdarzało!
- Na co czekasz? - Na te słowa Zosia rzuciła się na zaplecze, szykować literki. Była po całym dniu pracy w sklepie, a nie miała wszystkich literek. Zaczęła wykuwać nowe literki.
Zosia jeszcze nigdy się tak nie zmęczyła. Pracowała jak tylko umiała, a robiło się coraz później. Była już dwudziesta, kiedy Zosia skończyła robić literkę Z, a przecież musiała dzisiaj kupić sobie jeszcze zupę! Przybiła wszystkie literki do deseczki i zmordowana, podała ją zniecierpliwionemu klientowi. Ten popatrzył na Zosię krytycznie i popatrzył na otrzymany alfabet.
- Ale przecież tu nie ma literki O!
Zosia prawie wyrwała deseczkę z alfabetem z rąk docenta Kamyka. Popatrzyła na nią długo, ze strachem. Rzeczywiście. Nie było literki O. Zamiast niej, pomiędzy literkami N i P widniała tylko pusta przestrzeń.

ZOSIA ONIEMIAŁA.

Zobacz cały dowcip

W hurtowni drewna:
- To bardzo duże zamówienie panie Noe, jak pan zamierza je opłacić?
- Proszę się nie martwić, szef zapłaci przelewem.

Zobacz cały dowcip

Pewien facet poszedł do psychiatry, ponieważ twierdził, że jest myszą.
Po kilku miesiącach, w ramach wdzięczności, przyszedł zadowolony do lekarza z butelką koniaku.
- Panie doktorze, jestem już w 100% zdrowy, dziękuję panu!
- Nie ma za co, przecież to moja praca - odparł lekarz.

Po jakimś czasie, ten sam facet przychodzi na wizytę kontrolną. Z przerażeniem w głosie mówi do lekarza:
- Panie doktorze, widziałem kota!
- No tak, ale to przecież nic takiego. W końcu wie pan już, że nie jest pan myszą.
- Dobrze, ale czy kot wie?

Zobacz cały dowcip