Chłopak mruga porozumiewawczo do dziewczyny:
- Przyjdź do mnie jutro o siedemnastej, nikogo nie będzie.
Nazajutrz dziewczyna odstrzeliła się, pachnidło, bielizna.
Przyszła i dzwoni... dzwoni... dzwoni... dzwoni... dzwoni...
Matematykowi zepsuł się kaloryfer. Wezwał hydraulika, ten postukał jakimś kluczem, pokręcił i woda przestała cieknąć. Radość matematyka szybko się skończyła, gdy fachowiec podał cenę usługi.
- Panie, ale to połowa tego, co zarabiam.
- A gdzie pan pracuje?
- Na uniwersytecie.
- No to przenieś się pan do naszej spółdzielni, pochodzisz pan, popukasz i zarobisz pan cztery razy tyle, co na tym całym uniwersytecie. Musisz tylko pan pójść do biura, złożyć podanie i już. Tylko podaj pan, że masz pan siedem klas, bo wyższe wykształcenie u nas nie popłaca.
Matematyk zrobił tak, jak poinstruował go fachowiec. Od tej pory jego dola wyraźnie się poprawiła. Ale pewnego dnia przyszło zarządzenie o podnoszeniu kwalifikacji załogi i skierowano wszystkich, którzy mieli siedem klas do wieczorowej klasy ósmej. Pierwsza lekcja - matematyka. Nauczycielka wita wszystkich:
- Dzień dobry, będziemy się uczyć matematyki, na pewno wszyscy dostaną świadectwo ukończenia ósmej klasy. A na razie przypomnimy sobie, co pamiętamy jeszcze ze szkoły. Może napisze pan wzór na pole koła? - wskazała na matematyka.
Ten wstał, podszedł do tablicy i zaczął wyprowadzać, bo akurat zapomniał wzoru. Wyprowadza, wyprowadza, zapisał już całą tablicę i w końcu otrzymał wynik "minus pi er kwadrat". Ten minus mu się nie podoba, więc liczy od nowa. Zmazał tablicę, znowu zapisuje wzorami i znowu wynik z minusem.
Zrezygnowany patrzy na klasę oczekując podpowiedzi, a wszyscy szepczą:
- Zmień granicę całkowania...
Po latach spotykają się koledzy z klasy:
- Hej, Heniek, jak ci się powodzi?
- Bardzo dobrze, Józku. Mam sieć sklepów i nieźle zarabiam.
- Jak tego dokonałeś? Przecież przez matmę siedziałeś parę razy w tej samej klasie.
- Wiesz, kupuję w Chinach duperele po złotówce i sprzedaję tutaj po cztery złote. No i z tych trzech procent jakoś żyję.
Idzie pogrzeb. Do mężczyzny idącego za trumną podchodzi znajomy:
- Żona?
- Nie, teściowa.
- Też pięknie.
Podczas prac wykopaliskowych grupa doświadczonych archeologów odkopała grupę mniej doświadczonych archeologów.
Co oznacza skrót BIO na produkcie w sklepie?
Biedaku Idź Odłóż.
Jak nazywa się ochroniarz ochraniający celebrytów?
Bronisław.
Komentarze
Odśwież20 września 2017, 11:44
Przeprowadzić kulturalną romowe pod tym komentarzem
Odpisz
2 lutego 2016, 10:18
Jaki z tego moral?
Dziewczyny nie łapią.
Polecam spraedzic komentarze przed hejtem.
Odpisz
26 lipca 2015, 17:10
bez sensu głupie
Odpisz
28 lipca 2015, 13:56
@pokemon3: Chłopak mruga porozumiewawczo do dziewczyny:
- Przyjdź do mnie jutro o siedemnastej, NIKOGO nie będzie.
czyli go też nie będzie, łapiesz?
Odpisz
22 czerwca 2015, 14:40
dzwoni ... i dzwoni po dzisiejszy dzień a chłopak się wyprowadził:D
Odpisz
27 maja 2015, 21:46
I tak dzwoni do dziś.
Odpisz
27 maja 2015, 15:16
fajne
Odpisz
24 maja 2015, 16:34
niezłe
Odpisz
20 maja 2015, 19:35
Słabo któreś z nich zna ten język.
Odpisz
14 maja 2015, 17:27
???? słabe
Odpisz
11 maja 2015, 20:16
Nie jesteś miły
:-)
Odpisz
19 maja 2015, 15:26
@martysia13: I co?
Odpisz
11 maja 2015, 19:57
Ej jestem tu nowa dopiero dziś założyłam konto
Odpisz
11 maja 2015, 20:08
@martysia13: Nic nas to nie obchodzi :v
Odpisz
5 czerwca 2016, 09:28
@martysia13: Nołbadi kers
Odpisz
11 maja 2015, 19:56
Bez sensu
Odpisz
16 listopada 2015, 18:54
@martysia13: ić stąd
Odpisz
10 maja 2015, 20:22
nie kumam
Odpisz
10 maja 2015, 22:53
@julcia657: Nie ma NIKOGO w domu.
Odpisz
7 lipca 2015, 22:25
@julcia657: w domu nie ma nikogo... czyli chłopaka też nie
Odpisz