Rozmowa w urzędzie pracy:
- Proszę pana, nie myślał pan o rozpoczęciu działalności?
- Nie.
- Co mógłby pan otworzyć dysponując pieniędzmi, które pan ma obecnie?
- Hm, okno?
Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra leży na słomie, no to bach, Franek poszedł w przód, Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli wychudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek (ten z przodu) z przerażeniem szepce do Józka:
- Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić?
- Jedz Franiu jedz, bo się wyda!
Wściekły Franiu zżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką!
- Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić?
- Jedz Franiu jedz, bo się wyda!
Zżarł, a za chwilę:
- Rany Boskie oni z wiadrem wody idą! Co robić?
- Pij Franiu pij, bo i wyda!
Wypił i jak głupi rechocze. Pyta się Józek:
- Ty Franek z czego tak rechoczesz?
- Trzymaj się mocno Józiu! Oni byka prowadzą!...
Rozmawia mężczyzna z kobietą:
- Nie myślałaś, że moglibyśmy być znowu razem?
- Nie, nie chcę rozwodnika z dziećmi.
- Przecież rozwiodłem się z tobą i to też twoje dzieci!
- Wszystko jedno.
- Jesteście matołami! 80% z was nie ma pojęcia o matematyce! - krzyczy nauczyciel.
- No bez przesady! Tylu to nas nawet nie ma w klasie!
- Byłem u dentysty.
- Nie będziesz mógł teraz jeść przez 2 godziny.
- Przez tydzień nie będę mógł jeść, tyle zapłaciłem.
Dawno dawno temu żyła sobie Zosia, która sprzedawała literki. Codziennie wstawała o siódmej, ubierała się i schodziła na dół sprzedawać literki. Nie zarabiała na tym dużo i nie miała za wiele pieniędzy, ale też nie głodowała. Pieniędzy starczało jej zwykle na zupę, a czasami, gdy trafił się bogatszy klient, który mógł sobie pozwolić nawet na trzy albo cztery literki, za zarobione pieniądze kupowała sobie do zupy kawałek chleba.
To był zwykły dzień. Zosia wstała, ubrała się i zeszła na dół sprzedawać literki. Po kilku minutach do jej sklepiku z literkami przyszła klientka, pani Ania, która miała piekarnię obok sklepiku Zosi.
Dzień dobry, Zosiu - powiedziała pani Ania - czy mogłabym cię prosić o literkę C?
Zosia podała pani Ani literkę C, a pani Ania zapłaciła, pożegnała się i wyszła.
Jakiś czas później, do sklepiku z literkami Zosi przyszedł kolejny klient. Profesor Alan poprosił Zosię o literkę A. Zosia podała mu ją, a profesor Alan podziękował, zapłacił za nią i wyszedł.
Tego dnia Zosia obsłużyła jeszcze czterech klientów. Zbliżała się już dziewiętnasta, Zosia zamierzała niedługo zamknąć sklep, ale dokładnie o osiemnastej pięćdziesiąt osiem do sklepu z literkami wszedł ostatni klient. DOCENT KAMYK, informowała przypinka przy jego garniturze. Klient wyglądał bardzo zamożnie, na takiego, który może sobie pozwolić nawet na trzy albo cztery literki. Docent podszedł do lady i obrzucił Zosię wyzywającym spojrzeniem.
- Dzień dobry - klient miał oschły głos.
- D-dzień d-dobry - wyjąkała Zosia.
- Usłyszałem, że można tu kupić literki. Czy to prawda? - Zosia pokiwała głową - Dobrze. W takim razie poproszę jeden alfabet.
Zosia zamarła. Klient który kupował trzy literki był bogaty, ale cały alfabet..? To się po prostu nie zdarzało!
- Na co czekasz? - Na te słowa Zosia rzuciła się na zaplecze, szykować literki. Była po całym dniu pracy w sklepie, a nie miała wszystkich literek. Zaczęła wykuwać nowe literki.
Zosia jeszcze nigdy się tak nie zmęczyła. Pracowała jak tylko umiała, a robiło się coraz później. Była już dwudziesta, kiedy Zosia skończyła robić literkę Z, a przecież musiała dzisiaj kupić sobie jeszcze zupę! Przybiła wszystkie literki do deseczki i zmordowana, podała ją zniecierpliwionemu klientowi. Ten popatrzył na Zosię krytycznie i popatrzył na otrzymany alfabet.
- Ale przecież tu nie ma literki O!
Zosia prawie wyrwała deseczkę z alfabetem z rąk docenta Kamyka. Popatrzyła na nią długo, ze strachem. Rzeczywiście. Nie było literki O. Zamiast niej, pomiędzy literkami N i P widniała tylko pusta przestrzeń.
ZOSIA ONIEMIAŁA.
Komentarze
Odśwież28 maja 2019, 11:12
Narodowość da sie wybrać
Odpisz
9 grudnia 2019, 14:41
@hardkor968: Wygląd w sumie też
Odpisz
8 stycznia 2019, 20:03
A ten żart nie był tak długo w poczekalni przez Putina?
Odpisz
10 stycznia 2019, 22:11
@mkos18: tak
Odpisz
16 września 2018, 08:53
Wy się do wszystkiego czepiacie tylko nie do rosji bo jako tako można tam wybierać ale putin kupuje chyba te głosy i przesadził i ma 116%...
Odpisz
27 października 2018, 09:12
@heroder55: on nie musi kupować, to sami jego zwolennicy dają po kilkadziesiąt głosów i taka sytuacja powstaje
Odpisz
9 stycznia 2019, 07:54
@TheMJawesome: Tak, a część głosów na innych jest pomijana... w Rosji jest tak mniej więcej od 100 lat.
Odpisz
14 września 2019, 10:58
@TheMJawesome: jak ja czytam teraz mój komentarz to sam bym dał strzałkę w dół
Odpisz
8 stycznia 2019, 18:53
Nic bardziej mylnego. Kandydata na prezydenta Rosji można wybrać, ale tylko jednego
Odpisz
8 września 2018, 21:00
Dodałem to w połowie stycznia, a jest początek września, a to nadal sterczy w poczekalni...
Odpisz
8 stycznia 2019, 06:30
@TheMJawesome: Rok czekało
Odpisz
8 stycznia 2019, 07:48
@TheMJawesome: jest w nowych w siudmego stycznia 2019
Odpisz
8 stycznia 2019, 09:54
@sliwak2001: racja
Odpisz
8 stycznia 2019, 11:31
@TheMJawesome: iks de
Odpisz
31 stycznia 2018, 23:24
Narodowość można wybrać, wygląd w sumie też. Rodziców też, ale naturalnie nie tych biologicznych. Należałoby ten żart sprecyzować, że chodzi o moment narodzin, czy zapłodnienia.
Odpisz
21 stycznia 2018, 20:59
Wygląd jako tako by się dało zmienić...
Odpisz
22 stycznia 2018, 17:32
@Monster_: Pssssst tu jest napisane ,,wybrać"
Odpisz