- Zdradzasz mnie! Znalazłam u ciebie w kieszeniach prezerwatywy!
- Zużyte?
- Nie...
- No właśnie, a mówisz, że cię zdradzam.
W sądzie:
- Mam nadzieję, że świadek wie, co na niego czeka za składanie fałszywych zeznań?
- Tak, obiecali mi BMW.
Wchodzi facet z wadą wymowy do sklepu mięsnego.
- Fofłose fu hilo młymła!
- SŁUCHAM?!
- Fofłose fu hilo młymła!
- SŁUCHAM?!
- NO FU HILO MŁYMŁA!
Sprzedawca wychodzi na zaplecze i mówi do kolegi:
- Obsłuż klienta, idę do kibla.
Kolega wychodzi i pyta:
- Co panu podać?
- Fofłose fu hilo młymła
- CZEGO!
- MŁYMŁA!
Sprzedawca woła kierownika:
- Panie kierowniku, może pan zrozumie czego chce ten facet?
Kierownik chcąc dać przykład personelowi, bardzo uprzejmie:
- Czym mogę panu służyć?
- Hucze, FU HILO MŁYMŁA!
- Mógłby pan powtórzyć?
- FOCHYLONY SHLEF, FU CHILO MŁYMŁA CHŚIAŁEM!
Kierownik przypomina sobie, że na zapleczu mają sprzątaczkę z wadą wymowy. Woła ją i tłumaczy o co chodzi, po czym wychodzi na zaplecze.
Sprzątaczka obsługuje klienta:
- Fucham chana?
- Fu hilo młymła!
Sprzątaczka zważyła, spakowała, skasowała i wychodzi na zaplecze.
Wszyscy do niej podbiegli.
- No i co on chciał?
- No jah fo - fu hilo młymła.
- Ostatnio, po raz chyba pierwszy, zgodziłem się ze słowami premiera, gdy powiedział, że wszyscy członkowie rządu muszą mieć własne cele.
Rosyjski dowódca oddziału zebrał swoich żołnierzy i mówi:
- Jutro jedziemy na ćwiczenia. Nie zmieścimy się wszyscy do autobusu, więc zostanie do niego podłączona przyczepa. Zbiórka jest o 8:00, autobus odjeżdża o 8:20. Są pytania?
- O której odjeżdża przyczepa?
Przed wejściem do nieba czeka trzech najwybitniejszych teologów XX wieku:
Rahner, Balthasar i Ratzinger.
Każdy z nich musi odbyć rozmowę
ze św. PAWŁEM
(uznawanym przecież za twórcę chrześcijańskiej teologii),
żeby wytłumaczyć się z tego,
co na ziemi NAPISAŁ o Bogu.
Pierwszy wchodzi Rahner,
wraca po godzinie i
- jeszcze roztrzęsiony - mówi, że...
ledwo się wybronił...
Jako drugi wchodzi Balthasar...
wraca po dwóch godzinach
i oddychając z wielką ulgą, stwierdza,
że wziął św. Pawła na litość...
W końcu wchodzi Joseph Ratzinger...
Po trzech godzinach wychodzi...
zlany potem... św. PAWEŁ
i mówi do pozostałych:
"Chłopaki,
muszę ten List do Rzymian cały poprawić"!
Komentarze
OdświeżEdytowano - 5 sierpnia 2015, 19:20
Dwóch Polaków na stacji benzynowej w Niemczech zaczepia Niemca tankującego swój samochód celem złapania stopa:
- Dzień dobry, podwiózłby nas pan do Berlina?
- Was? (Niemiecki - 'Co?' [Nie rozumiał])
- Tak, mnie i kolegę.
(Dla tych co nie rozumieją)
Odpisz
21 kwietnia 2017, 18:50
@tarantullaes: dzięki
Odpisz
17 września 2017, 11:09
@tarantullaes: Dzięki nie miałam niemieckiego
Odpisz
2 czerwca 2016, 19:24
fajny
Odpisz
1 maja 2015, 07:08
słaby postaraj sie
Odpisz
27 kwietnia 2015, 20:24
Dobre :p
Odpisz
26 kwietnia 2015, 19:30
chodzi oto ,że ,,was'' to znaczy co ... a ten niemiec ich nie rozumiał.
Odpisz
23 kwietnia 2015, 15:45
dobre
Odpisz
21 kwietnia 2015, 07:18
nie ma sensu
Odpisz
21 kwietnia 2015, 16:48
@alis4: Język niemiecki się kłania was-co
Odpisz
20 kwietnia 2015, 15:51
Suche jak stopy Cejrowskiego.
Odpisz
20 kwietnia 2015, 21:07
@USA_BALL: Haha
Odpisz
19 kwietnia 2015, 21:32
Hahahahahahaha... Śmieszne jak drugie śniadanie
Odpisz
18 kwietnia 2015, 21:49
huehuehue takie śmieszne
Odpisz
18 kwietnia 2015, 19:58
كسمكم
Odpisz
20 kwietnia 2015, 20:35
@kemo1001: Lekarz?
Odpisz
22 kwietnia 2015, 21:15
@kemo1001: Sorry, I don't speak spaghetti.
Odpisz
1 maja 2015, 09:09
Czy ktoś tu zamawiał anty-kebaba?
Odpisz
18 kwietnia 2015, 13:59
l
Odpisz