Król Artur szykował się na krucjatę i zawołał jednego ze swoich podwładnych i powiedział:
- Tu jest klucz do pasa cnoty mojej żony. Jeśli nie wrócę wciągu 10 lat, możesz go użyć.
Jego wysokość minął drewniany most i ruszył przed siebie zakurzona drogą. Zatrzymał się, zawrócił konia i ostatni raz spojrzał na zamek. Nagle zobaczył biegnącego w jego stronę podwładnego, który krzyczał:
- Stop, najjaśniejszy panie! Całe szczęście udało mi się jeszcze zdążyć! Klucz nie pasuje!
Chowają Abramka Rozencwajga.
- Niech ktoś powie dobre słowo o zmarłym! - zachęca rabin.
Wszyscy milczą.
- No niech ktoś powie coś dobrego!
Cisza.
- Ktoś musi coś powiedzieć!
Zgłasza się jeden z żałobników:
- Abramek miał brata. On był jeszcze gorszy.
W czasach stanu wojennego był kryzys i kupowało się po to, by było na zapas. W szóstej klasie kupili mi dres na wyrost, dorastałam, skończyłam szkołę, uniwersytet, wyszłam za mąż, urodziłam i teraz ten dres pasuje na mnie w sam raz.
Jest egzamin. Studenci czekają nerwowo pod salą, jednak z nudów zaczęli rzucać sobie indeksami. Pech chciał, że jeden z nich spadł i wjechał pod drzwi. Po chwili wyjechał, a w indeksie była wpisana ocena 5. Następny student również wrzucił indeks pod drzwi i indeks wrócił z oceną 4, 5. I tak następnie 4, 3+, 3. Kolejny student bał się, ponieważ nie chciał dostać 2. Jednak odważył się i wsunął indeks pod drzwi. Ten po chwili wrócił z oceną 5 i dopiskiem: "5 za odwagę".
W Londynie odbywa się Wielki Festiwal Piwa. Czterej prezydenci największych browarów chcą się zrelaksować. Umawiają się więc na wieczór w pubie. Podchodzi kelner i pyta, co podać. Jeden z nich, z hiszpańskim akcentem, zamawia pierwszy.
- Senior, najlepsze na świecie piwo, proszę podać Coronę.
Drugi z nich, z jowialnym uśmiechem i niemal nie otwierając ust mówi:
- Podaj mi chłopcze The King of Beer, Budweisera.
Następny z ciężkim akcentem wykrzykuje:
- Podaj mi jedyne piwo, do którego wyrobu używana jest prawdziwa źródlana woda z górskiego źródła Rocky Mountain. Coors poproszę!
Ostatni z nich, szef Guinness’a, zamawia coca - colę. Przez chwilę panowie piją w milczeniu, ale w końcu nie wytrzymują i pytają czwartego, o co chodzi.
- Szanowni panowie, uznałem, że skoro żaden z was nie pije piwa, to ja nie będę się wyłamywał.
Żona dzwoni do męża:
- Gdzie jesteś?
- W pracy.
- Tak, przecież słyszę w tle te pijackie rozmowy.
- Kiedy ty kur*a zrozumiesz, że jestem barmanem?!
Komentarze
Odśwież8 października 2016, 21:51
Myślałem że chodzi o tego psa (Znalazłem to w znajomych mojego znajomego ;-;)
Odpisz
17 października 2016, 07:39
@Palauball: O jakiego "tego psa"?
Odpisz
17 października 2016, 12:30
@Turbek213: Zdjęcie się nie załączyło
Odpisz
17 października 2016, 12:39
@Palauball: Spoks
Odpisz
19 października 2016, 15:58
@Palauball: to wyślij
Odpisz
22 października 2016, 01:08
@Palauball: Dawaj.
Odpisz
22 października 2016, 20:52
@Palauball: to wyślesz?
Odpisz
22 października 2016, 21:35
@Palauball: No wyślij nooo ;_;
Odpisz
22 października 2016, 22:02
@Turbek213: Zaraz...
Odpisz
24 października 2016, 15:34
@Palauball: i gdzie ten pies?
Odpisz
24 października 2016, 20:23
@Palauball: No dokładnie ;/ Niecierpliwimy się..
Odpisz
22 października 2018, 17:43
@Palauball: Dej psa!
Odpisz
22 października 2018, 17:49
Kurde, nie pamiętam o co chodzi
Odpisz
22 października 2018, 18:21
@Palauball: :(
Odpisz
26 października 2016, 14:09
Wierna jak pies xd
Odpisz
17 października 2016, 12:22
Jak ja bym chciał żeby żona traktowała mnie jak psa. Codziennie głaskała, dobrze karmiła i wypuszczała co wieczór żebym sobie polatał...
Odpisz
17 października 2016, 22:21
@GrzegorzKnap: i trzymała na łańcuchu?
Odpisz
20 października 2016, 17:02
@gosia02: Ale to pies miastowy :p
Odpisz
17 października 2016, 16:43
Bezczelny.
Odpisz