Poczekalnia dowcipów - jacek1s

Brytyjskim naukowcom udało się rozszyfrować inskrypcję znalezioną niedawno na rzymskich ruinach z okresu upadku Cesarstwa Rzymskiego. Napis brzmi: „Życie barbarzyńców ma znaczenie”.

Oceń:

Ojciec rosyjskiego programu kosmicznego Siergiej Pawłowicz Korolow z pomocą dwóch przypakowanych techników wepchnął wściekle opierającego się Gagarina do kokpitu Wostoka, zatrzasnął pokrywę włazu, otarł pot z czoła i westchnął:
- Ech, z psami było łatwiej.

Oceń:

Każdy kumaty właściciel stada baranów dba przede wszystkim o pastuchów i o psy. A barany zjedzą byle co, byle by było pastwisko.

Oceń:

Kiedyś to życie było kolorowe, a kino - czarno-białe...

Oceń:

Rozmawiają dwie psiapsiuły:
- Ten twój mąż to często w delegacje jeździ. Nie boisz się, że będzie skakał na bok?
- A gdzie tam. Pakuję mu wyłącznie dziurawe gacie i skarpetki.

Oceń:

Murzynka do białego:
- Jeżeli zaczniesz mnie podrywać, to oskarżę cię o molestowanie!
- Wcale nie mam zamiaru cię podrywać!
- A, więc jesteś też rasistą!

Oceń:

Zapisałem się na siłownię i nie widzę efektów. Chyba pójdę tam osobiście i zobaczę co jest grane.

Oceń:

- Cytryna ze smakiem pomidora, pomidor z nutką serową, ser z sokiem z cytryny...
- Kuchnia molekularna?
- Nie, nie chce mi się myć noża.

Oceń:

Tonie aktywista Black Lives Matter. I tylko puszcza bąbelki: BLM-BLM-BLM...

Oceń:

- I ty, Brutusie?...
- #MeToo, Cezarze!

Oceń:

Lekarz mówi pacjentowi:
- Zdiagnozowano u pana poważną chorobę.
- Tylko nie to!
- Ale dzięki zdrowej diecie i regularnym ćwiczeniom można ją pokonać.
- TYLKO NIE TO!

Oceń:

W synagodze wybierają rabina. Wychodzi Abram i mówi:
- Wybierzmy Chaima, to dobry człowiek, pracowity, rodzinny, zna Pismo, itp., itd...
Głos z tylnego rzędu:
- Chaim to w porządku człowiek, ale jego córka to prostytutka! To go może skompromitować!
Na co Abram:
- No przepraszam, ale Chaim nigdy nie miał córki! Ma syna - jedynaka!
Na co głos z tyłu:
- Moja rzecz była powiedzieć, a dalej to już róbcie, co chcecie.

Oceń:

- Rebe, co robić? Jedni mnie zapraszają na ślub, drudzy - na pogrzeb; i to, i to - tego samego dnia.
- Idź na pogrzeb.
- Dlaczego?
- Praktycznie to samo, co ślub, tylko nie trzeba przynosić prezentów.

Oceń:

Najzabawniejszą rzeczą po zwolnieniu z pracy jest to, że firma umieszcza na stronie internetowej ogłoszenie o naborze na twoje miejsce, a ty mówisz sobie:
- A, to takie były moje obowiązki...

Oceń:

- Jak naukowo nazywa się strach przed utratą pracy?
- Kredyt hipoteczny.

Oceń:

Kupiłem taboret w sklepie on-line. Teraz Google wyświetla mi reklamy sznurów.

Oceń:

Kolonie. Dzieci całą gromadką grzecznie grają w piłkę pod czujnym okiem pani wychowawczyni, która raptem zwraca uwagę na jednego chłopczyka, zachowującego się inaczej niż reszta. Podchodzi więc do niego i z miłym uśmiechem mówi:
– Nie, nie stój tak, gdy cała reszta biega sobie z piłeczką! Pobiegaj z nimi, baw się ładnie! Proszę bardzo! Już, już! Dołącz do grupy!
– Ale proszę pani, nie, nie, ja nie mogę…
– Jak to nie możesz?! Co to ma znaczyć?! Dlaczego?!
– No bo ja jestem bramkarzem…

Oceń:

- Ilu Amerykanów trzeba, aby wkręcić jedną żarówkę?

- Stu! Jeden wkręca, a pozostali zapewniają, że prawa czarnych, mniejszości seksualnych, osób transpłciowych, feministek i wegan nie są łamane.

Oceń:

Gdy tylko poprawność polityczna dotarła do podręczników biologii, wszystkie pasożyty natychmiast zażądały nazywania ich "jednostronnymi symbiontami".

Oceń:

Umiera Kaczorescu. Przy łożu śmierci stoi Ziobro i pyta:
- A prezes pamięta, jak Stalin umarł, jak wszyscy ludzie płakali?
- Pamiętam....
- I teraz Polacy będą tak płakać. Za cały Fundusz Sprawiedliwości, kupiłem zapas gazu łzawiącego.

Oceń:

Jeśli nie chcesz, aby podczas żniw wydarzyło się coś niepożądanego, wyślij pionierów do zbioru cukinii, a zakonnice do zbioru truskawek. A nie na odwrót.

Oceń:

Nie rozumiem, dlaczego jogini prowadzą tak ascetyczny styl życia, aby zbliżyć się do nirwany, kiedy można po prostu kupić wódkę.

Oceń:

W restauracji gość mówi do kelnera:

– Proszę pana, ta zupa mi nie odpowiada!

– Aha – mówi kelner z namysłem. – A często zdarza się panu rozmawiać z zupą?

Oceń:

− Powiedz mi, Olu, jaki powinien być idealny mąż?
− Taki, który zastając żonę baraszkującą w łóżku z kochankiem powie: − To wy tu dokończcie, a ja pójdę zaparzyć kawę i zrobić kilka kanapek.
− A w takim razie − jaki jest idealny kochanek?
− Wiesz… To taki, który w tej sytuacji potrafi dokończyć…

Oceń:

Mąż przychodzi do domu znacznie wcześniej, niż zapowiadał. Raptem zauważa na balkonie na wpół rozebranego mężczyznę.
− Panie! Co pan tu robi i w ogóle, to jak pan się tu znalazł?
− Yyy… Skakałem ze spadochronem, zniosło mnie i zaczepiłem o ten balkon.
− A! To zapraszam do środka, napijemy się kawy.
− Ale co? Nie jest pan zdziwiony?!
− Panie, nie takie rzeczy już widziałem. W zeszłym tygodniu to nawet taki jeden geolog w naszej łazience ropy poszukiwał…

Oceń:

– Co tak liczysz, dziadku? – pyta wnuk.
– Świat się zmienia – westchnął dziadek. – Dziesięć przykazań ma tylko 50 słów, a dyrektywa Unii Europejskiej w sprawie produkcji dżemu – kilkadziesiąt tysięcy…

Oceń:

Nowy dozorca roznosi lokatorom zawiadomienia. Pod piętnastką pytają go:
– Pan tu nowy?
– Tak.
– I teraz idzie pan pod szesnastkę?
– Tak.
– To niech pan uważa, na kogo tam trafi. Bo sąsiad to złoty człowiek; uczynny, pogodny, grzeczny, ale jego żona… Wredna jędza, jakich mało, koszmarny babsztyl!

Urzędnik dzwoni do mieszkania 16, otwiera mu kobieta:
– Pan tu nowy? Co, pewnie już panu o mnie nagadali, jaka ze mnie hetera!
– No, cóż – odpowiada zmieszany. – Coś mówili, że mąż to miły człowiek…
– Właśnie! A wie pan, dlaczego? Bo ja całe życie modliłam się o dobrego męża, a on o dobrą żonę – nigdy!

Oceń:

Koledzy rozmawiają na rybach:
– …no i wtedy powiedział, że będę zarabiał dwa tysiące na rękę.
– Co ty na to?
– Odpowiedziałem mu: dobrze, ale ja mam dwie ręce…

Oceń:

Gabinet dentystyczny. Pacjent w najdroższym garniturze, ze złotym rolexem wielkości talerzyka na przegubie, spinkami z diamentami jak wiśnie, ze stojącymi obok dwoma ochroniarzami o byczych karkach. Dentysta prosi na fotel i każe otworzyć usta. Patrzy, zagląda, wreszcie mówi:
– Ale w czym mogę panu pomóc? Bo tu same tylko złote zęby, diamentowe koronki… Coś niesamowitego! Czego pan ode mnie oczekuje?
– Sam pan widzi, doktorze, jak to wygląda – odpowiada pacjent. Alarm chciałbym założyć…

Oceń:

Małżeństwo przy herbatce. Żona czyta gazetę i wzdycha:
– No, popatrz. Piszą tutaj, że woda podrożała.
– No, nareszcie! – ucieszył się mąż. – Najwyższy czas, żeby i abstynentom dobrali się do kieszeni!

Oceń:

A może dowcipy na email?

Dodaj dowcip Poczekalnia (336)

Sortuj dowcipy w poczekalni

Kategorie w poczekalni

Losowe dowcipy

Polecane dowcipy

Uliczna ankieta wśród pań.
Szukamy odpowiedzi na pytanie:

Co należy nosić, aby partner uznał Cię za atrakcyjną?

Odpowiada 20-latka:
- Bikini.

30-latka:
- Miniówę.

40-latka:
- Versace.

50-latka:
- Kratę piwa.

Zobacz cały dowcip

Pośrednicy nieruchomościowi będą smażyli się w kotłach.
W jasnych, przytulnych, przestronnych kotłach dziesięć minut spacerem od stacji metra, z cichymi i spokojnymi sąsiadami.

Zobacz cały dowcip

- Pana pies szczekał całą noc - mówi rozwścieczony sąsiad.
- To nic, odeśpi w dzień - odpowiada właściciel psa.

Zobacz cały dowcip

Popularne dowcipy z nowych

Blondynki opowiadają sobie kawały:
- A znacie ten o Jasiu co nie umył zębów?
- Ja znam, ale nie był zbyt dobry... - odpowiada jedna niechętnie.
- Oj tam, pewnie nie zrozumiałaś, bo głupia jesteś - mówi trzecia. - Ja nie znam, opowiadaj.
- Mama pyta Jasia "czy umyłeś zęby?"
"Nie, mamusiu."
"A dlaczego?"
"Bo mi się mydło do buzi nie mieści!"

Dwie blondynki się śmieją, trzecia grymasi:
- No i co w tym śmiesznego? Ja rozumiem, nie zmieścić do ust mydła to obciach, ale to przecież mały chłopiec, nie musi umieć takich rzeczy.
- Tu nie o to chodzi. To ta matka jest głupia. Nie masz swoich dzieci, to nie wiesz, ale ja na przykład dla mojego Brajanka zawsze odkładam mydło jak się trochę zużyje i jest mniejsze.
- Obie jesteście głupie. Przecież od tego jest mydło w płynie!

Zobacz cały dowcip

Rozmawia dwóch kolegów.
- Dzwonili do mnie z banku, że przekroczyłem limit na karcie.
- No to musisz dokonać wpłaty...
- To właśnie im powiedziałem. Dodałem, że wróciłem z delegacji z Chin i że do nich jutro wstąpię. Powiedzieli mi, że nie trzeba i zwiększyli mi limit kredytowy...

Zobacz cały dowcip

Mama tłumaczy Jasiowi:
- Trzeba być grzecznym, żeby pójść do nieba!
- A co trzeba zrobić, żeby pójść do kina?

Zobacz cały dowcip